contador gratis Skip to content

Drogi mężu, dlatego zawsze rozmawiam przez telefon

na telefonie
YakobchukOlena / Getty

Drogi mężu,

Wyczuwam twój osąd. Kiedy siadasz i bawisz się z dzieckiem po naszej rodzinnej kolacji, widzę Twoją minę, gdy uśmiecham się lub śmieję z ekranu. Słyszę mamrotanie pod twoim oddechem, kiedy widzisz, jak kąpię dziecko z telefonem w dłoni lub wyleguję się z naszym najstarszym, gdy jednocześnie stukam w SMS-a. Przyjmuję do wiadomości moje lekkie uzależnienie, ale moje uzależnienie od tego małego urządzenia elektronicznego jest o wiele więcej, niż zdajesz sobie sprawę.

Przyznaję: jestem uzależniony od telefonu. Zdaję sobie sprawę, że wspólnie czytaliśmy i omawialiśmy artykuły o tym, jak straszne jest to dla nas jako jednostek, a także dla komunikacji w naszym związku. Zdaję sobie również sprawę, jak kiepski przykład daje to naszym dzieciom. Wiem, że w przeszłości wyznaczyliśmy sobie cele, aby być lepszym, jeśli chodzi o czas spędzany na ekranie, tylko po to, aby nieszczęśliwie ponieść klęskę i być bardziej uzależnionym niż wcześniej. Podczas gdy staram się być lepszym w korzystaniu z telefonu w pobliżu dzieci, trajektoria moich godzin czuwania jest inna niż w przypadku mamy pozostającej w domu. Nie rozmawiam regularnie z dorosłymi, jeśli w ogóle, a moim jedynym towarzystwem jest dziki maluch, którego ledwo potrafię opanować, ząbkujący niemowlę i pies.

Czy pamiętasz, jak nasze weekendy spędzaliśmy z przyjaciółmi? Odkąd pamiętam, moje życie składało się z piżamowych przyjęć i nocnych obozów. Od czasu ukończenia college’u, posiadania dzieci i wyprowadzki ze stanu moja sieć społecznościowa drastycznie się skurczyła. Nie mogę już spotykać się ze znajomymi prawie tak często, jak bym chciał, więc zamiast tego rozmawiamy na portalach społecznościowych i za pośrednictwem wiadomości tekstowych.

Czy zdajesz sobie sprawę, jak ekstrawertyczna jestem? Wiem, że rozumiesz, co to oznacza na papierze, ale nie wiem, czy w pełni to rozumiesz. Czerpię energię z towarzystwa innych osób, najlepiej powyżej 5 roku życia. Kiedy mam zbyt dużo czasu samemu lub z dziećmi – co może być równie samotne, jeśli dodam – denerwuję się i tworzę każdą wymówkę, żeby wyjść z domu w poszukiwaniu dorosłego, który przemówi do mnie. Jestem po imieniu z kilkoma pracownikami Targetu. Nawet rozmowa przy kasie jest teraz tak przyjemna.

Kiedy 11 lat temu zostałam nową mamą, moje koło ratunkowe były internetowe grupy mam. Dziś z trójką naszych dzieci nic się nie zmieniło. Te kobiety całkiem dosłownie odmieniły moje życie na dużą i subtelną skalę, mimo że nie możemy spędzać razem dużo czasu osobiście. To te, na których się opieram, gdy muszę wiedzieć, czy nasza najmłodsza wystarczająco długo karmi piersią z jednej strony lub czy potrafią rozpoznać tajemniczą wysypkę na nodze naszego malucha. Są też tymi, którzy są przy mnie, kiedy spędziłem okropny dzień z dziećmi i po prostu muszą dać upust mojej frustracji – naprawdę rozumieją ścieżkę, którą idę.

Nie chodzi o to, że nie chcę być obecny w naszym codziennym życiu, ale bycie w domu sprawiło, że w środku krzyczę o więcej interakcji społecznych. Jestem odizolowany i samotny, a opuszczenie domu z całą trójką dzieciaków – nawet po to, by załatwić jakieś sprawy – wymaga więcej wysiłku, niż jest to warte. Czasami łatwiej jest się poddać z filiżanką zimnej kawy, kucając i karmiąc dziecko, siedząc w piżamie. Czasami, mimo że nie mogę się doczekać, żeby znowu być sobą, próba przywrócenia normalności jest zbyt wyczerpująca – więc poddaję się.

Kiedy widzisz moje oczy przyklejone do mojego małego ekranu, zwykle proszę znajomego o radę lub po prostu śmieję się z czegoś absurdalnego, co oboje widzieliśmy na grupie na Facebooku. Mój system wsparcia jest wirtualny i chociaż ma to swoje wady, jest też niesamowity. Wiem, że jesteś sfrustrowany moim telefonem. Słyszę Twoje obawy i doceniam je. Nie zdajesz sobie jednak sprawy z tego, ile znaczą dla mnie moi ludzie i jak ciężko było mi dostosować się do tego nowego życia, tej nowej roli i jak nieadekwatny czasami się do tego czuję. Miło jest usłyszeć, że wykonuję dobrą robotę i muszę usłyszeć te rzeczy od kogoś z zewnątrz – z mojej wirtualnej wioski.

Nie oczekuję, że w pełni zrozumiesz, ale po prostu wiedz, że próbuję. Mam nadzieję, że z każdym mijającym dniem i każdym kolejnym kamieniem milowym wraca jakaś cząstka mnie. Wiem, że tęsknisz za tym, kim byłem, i ja też za mną. Do tego czasu moja kawa jest zimna, moja cierpliwość jest słaba, a moje życie towarzyskie mieści się w tylnej kieszeni moich dżinsów.