contador gratis Skip to content

Drogi nastoletni synu, dorastanie jest trudne dla nas obojga

Katie Bingham-Smith
Katie Bingham-Smith

Drogi Nastoletni Synu,

Tutaj siedzimy. Ty, zamieniający się w mężczyznę i desperacko próbujący uciec od dziecka, którym kiedyś byłeś (i mojego uścisku za każdym razem, gdy do ciebie sięgam), a potem jestem ja, obserwujący cię uważnie – tak uważnie.

To jest trudne dla twojej mamy. Wiem, że to dla mnie trudniejsze niż dla ciebie. Wiem, że to normalne, że próbujesz po trochu wypychać mnie ze swojego życia. Wiedziałem, że to nadchodzi, ale nie wiedziałem, że będzie tak bardzo bolało. Tęsknię za tym, kim byliśmy.

To była jak dotąd najwspanialsza część mojej pracy jako twojej matki. To nie jest tak, jak pierwszej nocy, kiedy przyprowadziłem cię do domu i desperacko próbowałem cię pielęgnować całą noc, kiedy walczyliśmy razem. Twoje epickie napady złości w dzieciństwie nie zbliżają się do emocji rodzicielstwa dziecka w okresie dojrzewania.

Może nie powinienem ci mówić, jak bardzo tęsknię za dniami, kiedy biegałeś nago i ekscytowałeś się widokiem żaby na drodze, że krzyczałeś. Może nie powinienem przypominać ci czasów, kiedy chwytałeś mnie za rękę i patrzyłeś tylko na mnie. Ale ja tak. Nie mogę się powstrzymać, a jest część mnie, która chce przywrócić trochę tego młodego chłopca.

Próbuję – mój Boże, próbuję – być dobrym rodzicem dla nastolatka i pozwolić ci oddychać. Wiem, że jeśli cię uduszę, nasz związek umrze, ale obawiam się, że jeśli nie będę mówić wystarczająco dużo, stracę cię w inny sposób. Uczę się, jak zrównoważyć Twoją potrzebę niezależności z potrzebą wskazówek i przez większość dni naprawdę czuję, że wykonuję okropną robotę.

Staram się nie być zbyt emocjonalnym, kiedy pomagam ci zawiązać krawat, obserwować cię z daleka, trzymając się za ręce z dziewczyną, albo widzieć, jak bardzo się na coś wariujesz i nadal czujesz, że nadal nie potrafisz sprostać. Staram się nie mówić ci, jak masz żyć w każdym momencie, nie podążać za tobą i upewnić się, że nie zachowujesz się jak osioł. Nie podnosić cię, kiedy upadasz. Pamiętać, że cię stworzyłem, ale jesteś swoją własną osobą. To obejmuje wszystko i czasami trudno jest oddychać.

Patrzenie, jak dorastasz, jak się zakochujesz, słuchanie, jak mruczesz „ty też”, po tym, jak powiem ci, że cię kocham, łamie trochę moje serce. Twoje oczy przewracają się, a twoja rozmowa w tył sprawia, że ​​chcę krzyczeć, trzymać cię w zamknięciu i powiedzieć, żebyś przestał, po prostu przestał próbować tak szybko dorosnąć.

Chcę tego wszystkiego dla ciebie i naprawdę tęsknię za tym, że mogę fizycznie robić dla ciebie rzeczy, ale wiem, że czas odpuścić. Muszę pozwolić ci stworzyć własne życie i odkryć, kim chcesz być, nie rezygnując z tego, co uważam za słuszne. Wiem, że myślisz, że jestem nadopiekuńczy. Rzucasz słowami „niesprawiedliwe” i „surowe” i masz cholerną rację – jestem tym wszystkim. Nie jestem twoim przyjacielem. Będę surową mamą, dopóki nie wyjdziesz sama. Ponieważ w chwili, gdy pozwalam ci ustalać własne zasady, oboje przegrywamy – i nie przegrywamy. Słyszysz mnie? Nie jesteśmy.

Jesteś teraz starszy i wierzę w ciebie. Nie mogę być z tobą cały czas i nie zawsze będę wiedział, co robisz (staraj się). To rzeczywistość, z którą muszę się zmierzyć, tak trudna, jak jest.

Ale ja zawsze tu będę. Nie zawsze z ty, ale zawsze tutaj dla ty. Nie zawsze będę mógł cię podnieść, jeśli upadniesz. Będziesz musiał to zrobić sam. Nie będę w stanie naprawić twoich błędów. Musisz je posiadać i naprawić, a to może wyglądać inaczej niż dla mnie, i będę potrzebować, abyś przypominał mi o tej prawdzie więcej niż raz.

Przykro mi, że musisz najpierw tego doświadczyć ze mną. Chciałabym wiedzieć lepiej. Chciałabym dać więcej. Owszem, będę się bał, ale nigdy nie przeproszę za to, że cię kochałem tak cholernie mocno.

Tylko obiecaj mi, że wyjdziesz tam i sprawisz, że to się liczy. Że będziesz miły. Że będziesz żyć swoim najlepszym życiem. I wiedz, że spróbuję z całych sił, abyś zrobił to po swojemu – tak trudne, jak to może być dla nas obu.

Mama