contador gratis Saltar al contenido

Dzieci znów się rozrabiają, a mnie to nie obchodzi

Dzieci znów się rozrabiają, a mnie to nie obchodzi
Pexels

Słyszę cichy trzask, po którym następuje buczenie, a następnie głośny chichot. Następuje stłumiony trzask, a potem coś, co brzmi jak tarzanie się po ziemi małych ludzi.

„Przestań na mnie siadać! Przestań na mnie siadać! ” wrzeszczy 6-latek, a 4-latek chichocze. Słyszę kolejny brzęk.

Dzieci znowu się biją. I na to pozwalam.

Mam trzech chłopców. Mój mąż jest typem szorstkiego taty – takiego, który dynda dzieci do góry nogami i zachęca je do układania „stosu aligatorów” na plecach, jeden na drugim w zależności od wieku. Łaskocze ich, atakuje i robi to, co nazywają „lenistwem”, kiedy trzymają go za ramię wszystkimi czterema kończynami, a on nimi obraca.

Nie robię tego, ale zawsze je przytulam i dotykam. Zawsze jakiś dzieciak toruje sobie drogę na moje kolana. Zwykle chodzę wokół prawie 3-letniego dziecka z rodziny. Walczą, by usiąść obok mnie na kanapie. Trzymamy się za ręce – nawet mojej 6-latki – kiedy tak naprawdę nie musimy, jak w Targecie lub chodząc po chodniku. Zasadniczo jesteśmy rodziną bardzo fizyczną.

Ponieważ mój mąż pracuje z dziećmi, to naturalne, że razem ze sobą walczą. Zabawa w zakopywanie się pod kołdrą zamienia się w wzajemne uderzanie dziecka. Siadają na sobie, tarzają się po podłodze i popychają się nawzajem. Śpią nawet przytuleni do siebie jak kocięta. Czasami jeden z nich warczy i przestają. Trzymają się z dala od twarzy i genitaliów. Nie gryzą. Dobrze znają swoje granice.

Więc pozwoliłem im grać ostro. Myślę, że to dla nich dobre.

Badania to potwierdzają. Dotyk uwalnia oksytocynę, która odgrywa rolę w zachowaniach społecznych. Według Psych Central zwiększa zaufanie, zmniejsza strach i zwiększa empatię. Oksytocyna pomaga również zmniejszyć stres i niepokój. Ponadto w swojej książce Sztuka szorstkich domów i dlaczego dzieci tego potrzebują, autorzy Anthony T. DeBenedet, MD i Lawrence J. Cohen przedstawiają kilka ważnych argumentów na temat tego, dlaczego dzieci muszą się ze sobą znosić. Twierdzą, że czyni ich to mądrzejszymi, pomaga rozwinąć umiejętności czytania emocji innych i sprawia, że ​​dzieci stają się etyczne i moralne – to dobry powód, aby pozwolić dzieciom walczyć ze sobą.

Moi synowie wiedzą instynktownie, z jakimi przyjaciółmi mogą się zrywać, tak samo jak wiedzą, kiedy trzymać ręce z dala od braci. Niektóre dzieci po prostu nie lubią brutalnej zabawy, a moje dzieci mogą się do tego dostosować. Mają rodzinę przyjaciół, którzy prawdopodobnie nigdy w życiu nie dotknęli się nawzajem i dobrze o tym wiedzą. Nie będą walczyć ani bawić się brutalnie z tymi dziećmi. Z drugiej strony mój najstarszy syn ma przyjaciela, który gra w obalenia tak samo jak jego bracia. Jego matka kiedyś wystraszyła się i pomyliła go z normalnym szaleństwem, próbując utopić mojego syna. Nie, to tylko zwykłe zmaganie się z kamizelkami ratunkowymi i głowami nad wodą.

To nie jest normalne zachowanie rodzicielskie w dzisiejszych czasach. Rozwój rodzicielstwa helikopterów sprawił, że wszyscy zdawali sobie sprawę z możliwości kontuzji, więc dwoje dzieci tarzających się po podłodze i kopiących na siebie wygląda niebezpiecznie. Co więcej, rodzice postrzegają każdy uraz jako bezpośrednią i konkretną przyczynę. Jeśli powodem jest zmaganie się dwojga dzieci, cóż, to wina rodziców, że pozwolili im na to. Dlatego brutalne mieszkanie staje się domeną złych dzieciaków i złych rodziców. Zamiast pozwolić swoim dzieciom upaść na podłogę, dobry rodzic uczy je „trzymać ręce przy sobie”.

Tak więc na placu zabaw brudzę spojrzenia, kiedy moje dzieci zaczynają walczyć ze sobą lub patykami. Te Judgy McJudgersons nie rozumieją, że nie pozwalam moim dzieciom mocować się w gniewie. Nie wolno im na przykład walczyć o wiadro w piaskownicy lub uderzać się nawzajem, ponieważ są szaleni. Kiedy to się zacznie, interweniuję. Nie na takie zapasy pozwalamy. I nie pozwalamy na zapasy, gdy obie strony się nie zgadzają. To nie jest dobry rodzaj zapasów, który uwalnia oksytocynę. To jest zły rodzaj. Nazywamy to walką.

Tak długo, jak obie strony wyrażają zgodę, niech rodzice helikopterów będą cholerni. Moje dzieci będą się ze sobą mocować, brutalnie i ogólnie bić się, ile chcą. Nie zamierzam ich powstrzymywać. I nie powinienem.

[free_ebook]