contador gratis Skip to content

Dziecko, którego nie adoptowałem

mały-chłopiec-pluszowy-miś
Zdjęcie za pośrednictwem Shutterstock

To było coś w frazie, która do mnie dotarła. Coś w rytmie jego słów, staccato jego przemówienia.

“Nikt mnie nie kocha. Nawet moja matka, która mnie urodziła ”.

To dziwne sformułowanie, prawda?

Nawet moja matka, która mnie urodziła.

Był przypięty do tylnego siedzenia mojej toyoty, wciąż za mały, by usiąść z przodu. W wieku siedmiu lat przeniósł się już więcej razy niż całkowita liczba lat spędzonych na ziemi. I tym razem, podobnie jak dawniej, przeniósł się ze swoimi rzeczami w worku na śmieci. Przynajmniej walizka dodałaby całej sprawie odrobinę godności – do „umieszczenia” w kolejnym i jeszcze jednym rodzinnym domu zastępczym przed ukończeniem trzeciej klasy. Wiesz, worki na śmieci pękają. Worki na śmieci nie są w stanie utrzymać treści żadnego życia, a już na pewno nie tak kruchego jak to.

W końcu odrywają się od napięcia.

Ten ruch był dla Stephena trudniejszy niż większość. To był dom, w którym myślał, że zostanie, przynajmniej przez chwilę. Czuł tam uczucie. Kiedy poszedłem go odebrać, po tym, jak jego przybrana matka dała mu znać, że nie może już zostać, z łatwością przyjechał ze mną; z głową w dół, żadna reakcja na jej powierzchni. Dopiero kiedy wsiadł do mojego samochodu, zaczął szlochać, ten rodzaj bolesnego dźwięku, który sprawia, że ​​jesteś bezwładny.

Ledwo mógł wydobyć te słowa. Nikt mnie nie kocha. Nawet moja matka, która mnie urodziła.

Kilka miesięcy później, w powtarzającej się scenie (kolejna przybrana matka, kolejne usunięcie), zaczął się bić. Biegał po salonie, chowając się za meblami, odmawiając wyjścia. Ale tej nocy nie miał w sobie walki.

To był Stephen o siódmej.

Dziewięcioletni Stephen w spoconych rękach ściska kartę raportu. Jedziemy na imprezę adopcyjną, na której spotkamy rodziny, które chcą adoptować starsze dziecko; rodziny, które nie wykluczają automatycznie chłopca takiego jak Stefan z całą jego długą „historią”. I chce im zaimponować, tym nieznajomym. Chce ich przekonać, więc zabiera ze sobą dobrą kartę raportu jako namacalny dowód, że jest dzieckiem, które warto kochać.

Dziecko nie powinno nigdy musieć udowadniać, że jest warte kochania.

Dwunastoletni Stephen mówi mi, że jestem jego najlepszym przyjacielem. Jestem jego pracownikiem socjalnym i powinien mieć prawdziwego najlepszego przyjaciela, ale mu tego nie mówię. Jesteśmy na nagraniu dla Wednesday’s Child, spotu prasowego przedstawiającego dzieci, które są gotowe do adopcji. Stephen angażuje się w kamerę. Może tym razem ktoś go wybierze. Może w wieku dwunastu lat oferuje wystarczająco dużo dowodów, że jest chłopcem, którego warto kochać. I naprawdę jest kochany. Ale to nie wystarczy. Rodzina nigdy nie przychodzi.

Wiele lat później, długo po tym, jak opuściłem agencję, dostaję e-mail od mojego starego szefa z pytaniem, jak się czuję, i kończąc krótkim PS: „Stephen jest w areszcie DYS po ucieczce z domu zastępczego. Musisz go adoptować. ” Mój żołądek opada. Myślałem o tym wiele razy. Sam powinienem go adoptować. Ale ja nie.

Słyszałem o jego morderstwie od przyjaciela, który widział to w wiadomościach. Zastrzelony na zewnątrz imprezy z powodu głupiego sporu. Martwy w wieku 18 lat, martwy, gdy stał się mężczyzną. Nie mój Stephen, modliłem się. Kiedy zdałem sobie sprawę, że to naprawdę on – że to nie może być inny – szlochałem, opanowany przez rodzaj udręki, która sprawia, że ​​jesteś bezwładny.

W gazetach niewiele było o morderstwie, jakby to była refleksja. Ledwo warto o tym wspomnieć. Anonimowi nieznajomi zamieszczali w sieci nieprzyjemne komentarze: „Po prostu kolejny gangster” – powiedzieli.

Nawet go nie znasz. Nie wiesz pierwszej rzeczy o tym chłopcu. Nie wiesz, że jako dziecko kreślił palcem litery na moich plecach, żeby spędzić czas w gabinecie lekarskim, prosząc mnie, abym odgadł, jakie wyrażenie przeliterował. „Ja ♥ U” nakreślił między moimi ramionami, kiedy ostatnio graliśmy w tę grę.

Stephen pomylił się tamtej nocy w mojej toyocie. Jego matka kochała go na swój sposób. Była tam, na pogrzebie. Powitała mnie uprzejmie. Myślę, że wiedziała, że ​​kocham Stephena tak, jak wiedziałem, że kochała. Obaj go w końcu zawiedliśmy i przypuszczam, że to do nas dołączyło. Żadne z nas nie mogło mu dać rodziny.

W domu pogrzebowym nie było zdjęć z dzieciństwa Stephena. Żadnych zdjęć zielonookiego chłopca ze słodkim uśmiechem przypominającym nam o tym, co zostało utracone. Nie było zdjęć Stefana z jego braćmi, więc wydrukowałem razem zdjęcia czterech chłopców, zrobiłem je z nadzorowaną wizytą i przyniosłem na pogrzeb, aby dać je rodzinie. To było coś, co mogłem zrobić, w szerszym kontekście niczego nie mogłem zrobić.

Na pogrzebie było bardzo niewielu pracowników socjalnych i żadna z wielu przybranych matek Stephena. Czy w ogóle wiedzieli, że nie żyje? Stephen spędził więcej życia wychowując się w systemie niż poza nim. Jeśli przypisujesz sobie prawną odpowiedzialność za dziecko, najlepiej stawić się na jego pogrzebie. Powinieneś się pojawić, kiedy umrze. W pewnym sensie był twój, prawda? Jesteś mu to winien. A jeśli nie należał do ciebie, to do kogo należał?

Przynajmniej była tam jego matka. Jego matka, która go urodziła. Słyszę echo jego głosu sprzed wielu lat.

Ktoś cię kocha, Stephen. Chcę mu powiedzieć. Ale jest za późno.

Stephen był dla mnie tym jedynym. Ten, który ucieleśnia wszystkie niepowodzenia systemu tak zepsutego, że jego uzdrowienie wymagałoby znacznie więcej niż opatrunków, które uzdrawiają dosłownie złamane kości dzieci dorastających w nim.

Wiesz, pękają. Te dzieciaki zostawiamy za sobą. W końcu pękają.

Aby uzyskać informacje na temat adopcji z systemu pieczy zastępczej, odwiedź Dave Thomas Foundation for Adoption.

* Stephen to fikcyjne imię prawdziwego chłopca, którego stracił świat.