„Grief Brain” odebrał mi zdolność do cieszenia się rozrywką, tak jak kiedyś

„Grief Brain” odebrał mi zdolność do cieszenia się rozrywką, tak jak kiedyś

mózg żalu
Natalia Almeida / Reshot

Jestem o tygodnie za późno na Tiger King zjawisko, które ogarnęło cały naród w pierwszych dniach pandemii. W tych wczesnych tygodniach, kiedy wszyscy dostosowywaliśmy się do nowej normy i próbowaliśmy dowiedzieć się, czy to było prawdziwe życie, czy jakiś zbiorowy koszmar, z którego musieliśmy się obudzić, wszyscy obserwowali, rozmawiali i pamiętali o Tiger King. Nie byłam. Czytałem recenzje, zastanawiałem się i chichotałem z memów (tak wielu memów) i dobrze rozumiem, co wydarzyło się w serialu, ale przeważnie przegapiłem całą rozmowę krajową.

Nie z braku czasu. Chociaż może być trudno przejść między samotnym rodzicem, nauczycielem w szkole kryzysowej a kobietą próbującą zbudować swoją karierę podczas pandemii, mogłem coś obejrzeć, gdy moje dzieci poszły spać. Często jestem zbyt wyczerpany psychicznie, aby robić cokolwiek, co wiąże się z głównymi funkcjami poznawczymi. Ale noc po nocy, z pilotem w dłoni, włączam telewizor i nic nie oglądam (chyba że jest Martwy dla mnie– ponieważ jeśli znajdę powód do śmiechu z mojego młodego wdowieństwa, zarejestruj mnie).

Zamiast tego pozwalam telewizorowi funkcjonować jako szum w tle w domu, który nagle jest zbyt cichy i zbyt samotny, i nadrabiam zaległości w mediach społecznościowych lub próbuję pisać lub (najprawdopodobniej) na chwilę zatracam się w bezmyślnej dziurze w Internecie. Brakuje mi rozmów krajowych.

Ale mam dobry powód: mam mózg smutku.

Przed wdowieniem nigdy nie słyszałem o mózgu smutku i prawdopodobnie nie rozumiałbym, jak siedzenie do oglądania programu w telewizji może być walką. Nie ma w tym nic więcej niż gapienie się w ekran i pozwolenie bohaterom na wykonanie pracy.

Ale to wymaga skupienia i koncentracji, co jest zaskakująco (a może nie zaskakujące) trudne do osiągnięcia, gdy twój świat wywraca się do góry nogami przez żal. Lisa M. Shulman, MD, profesor neurologii na University of Maryland i autorka Przed i po utracie: perspektywa neurologa na temat utraty, żalu i naszego mózgu napisał, że „Kiedy myślimy o urazie mózgu, zwykle myślimy o urazie fizycznym. Ale teraz rozumiemy, że emocjonalna trauma utraty ma głęboki wpływ na umysł, mózg i ciało ”. Według Shulmana, wpływ żalu na mózg może „prowadzić do zagubienia, dezorientacji, oderwania i zwiększonego zapomnienia”.

Mózg smutku jest prawdziwy. To trauma równie silna jak uraz fizyczny. Pamiętam wczesne dni żalu. Pamiętam pierwszy raz, kiedy przegapiłem (czytaj: zupełnie zapomniałem) spotkanie – coś, co nigdy mi się nie zdarzyło w moim życiu przed śmiercią. Pamiętam, jak chodziłem z pokoju do pokoju, próbując sobie przypomnieć, dlaczego przede wszystkim wstałem z miejsca. Pamiętam, jak wpatrywałem się w nowo wydaną książkę autora, którego kochałem, i chciałem, żeby słowa na stronie zawierały magię, którą trzymali, lub przynajmniej potrafiły utrzymać moją uwagę na dłużej niż dwanaście sekund na raz.

Dopóki nie zacząłem czytać smutnych historii innych ludzi, myślałem, że to tylko ja. Nie wiedziałem wtedy, że smutek to coś więcej niż smutek podczas pogrzebu i dni po nim, a więcej niż płacz w urodziny i rocznice. Nie wiedziałem, że smutek jest czymś, co często wpływa na każdą chwilę i myśl, a czasami zmienia wszystkie rzeczy, o których wiedziałeś, że są prawdą. Kiedy już wiedziałem, kiedy dowiedziałem się, że moje doświadczenie nie jest niezwykłe, łatwiej było dać sobie przestrzeń i czas, których potrzebowałem, aby znaleźć drogę do siebie.

Te dni są łatwiejsze. Nie jestem bardziej roztrzepany niż przed stratą (lub jestem bardziej roztrzepany, ale wynika to bardziej z samotnego rodzicielstwa i prób samodzielnego zarządzania życiem zbudowanym dla dwojga, a nie żalu) i łatwiej jest się skupić przez cały dzień przy ważnych zadaniach albo lepiej sobie radzę z pisaniem notatek i ustawieniem przypomnień telefonicznych.

A jednak możliwość oglądania programu lub czytania książki nie wróciła całkowicie. Co jest szorstkie w normalnym życiu, a szczególnie brutalne podczas pandemii, kiedy podział na serię i udział w krajowej rozmowie w celu odwrócenia uwagi od okropnej rzeczywistości na zewnątrz byłoby naprawdę mile widziane.

Kiedy nieuniknione pytanie „co oglądasz” pojawia się w rozmowach z Zoomem i wirtualnych happy hours, nie mam odpowiedzi. Mamroczę coś o programie, o którym słyszałem, że był świetny i zamierzam go obejrzeć. Nie dodam, że moja lista programów, które planuję obejrzeć, jest absurdalnie długa i rzadko poruszana. Zwykle nie zgłaszam się na ochotnika, że ​​nadal nie mogę oglądać telewizji. Mój mąż zmarł ponad dwa lata temu i nie chcę, żeby zabrzmiał na mnie smutek, bo wiem, że nie.

To po prostu rzeczywistość żalu i miejsce, w którym jestem w mojej przygodzie.

Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek będę mógł oglądać telewizję lub czytać książkę. Zakładam, że tak. Mam nadzieję, że tak – przegapiłem Tiger King trend, ale chciałbym móc przejść do następnej serii, która przejmuje narodową rozmowę. Ale prawdę mówiąc, nie wiem. Żałoba nie ma żadnych zasad, nie ma jednej uniwersalnej osi czasu.

Wiem, że wszystko, co mogę zrobić, to znaleźć trochę łaski dla wersji mnie po stracie, wersji, która przeżyła całe życie w ciągu zaledwie kilku krótkich lat, wersji, której być może nie można oglądać Tiger King jeszcze, ale może stać w obliczu globalnej pandemii jej dzieci. Wersja, która wie, że podobnie jak uraz fizyczny, uzdrowienie wymaga czasu i zawsze będzie wyglądać inaczej w zależności od osoby, ale stanie się to z odrobiną wdzięku, odrobiną współczucia dla siebie i odrobiną nadziei. Wersja, która wciąż dzieli się swoją historią, ponieważ pewnego dnia inna kobieta może potrzebować wiedzieć, że nawet jeśli nie może przyłączyć się do krajowej rozmowy, nie jest złamana żalem.