Hej, rodzice nie przestrzegają zasad dystansu społecznego: utrudniasz nam resztę

Hej, rodzice nie przestrzegają zasad dystansu społecznego: utrudniasz nam resztę

rodzice-nastolatki
Justin Paget / Getty

Przez cały czas czułem niski poziom złości. Potem, gdy widzę grupę nastolatków idących razem bez masek, dotykających ramion i ludzi, którzy publikują zdjęcia w mediach społecznościowych z uroczystościami ukończenia szkoły, w których nastolatki rzucają czapki w powietrze z tylnego pokładu, ten gniew rośnie w mojej piersi i chcę krzyk.

W moim domu mieszkają nastolatki. Nastolatki, które chcą się spotykać ze swoimi przyjaciółmi i ciągle mówią mi, że są jedynymi, którym nie wolno ich przyjmować. Mój najstarszy mówi mi przynajmniej raz w tygodniu, że wszyscy jego znajomi spotykają się przy ognisku, wycieczce na plażę lub pizzę w domu jego przyjaciela.

Podobno wszyscy spędzają razem czas w ciągu dnia i wędrują po okolicy.

Niezależnie od tego, czy to wszystko fakty, czy nie, zaczynam wierzyć, że to prawda – mam na myśli, że pokazuje mi ich historie SnapChat w nadziei, że przekonam mnie, że to on został pominięty, a ja poczuję się źle i zmienię zdanie.

To nie działa. To, co robi, doprowadza mnie do wściekłości na samolubnych rodziców, którzy wychowują samolubne dzieci. Mam dość wymówek, a słyszący rodzice mówią, że nie mogą kontrolować tego, co robią ich dzieci.

Naprawdę? Ponieważ ostatnim razem, gdy sprawdzałem, żyją tu na linii, a dorośli w domu mieli możliwość zbierania kluczyków do samochodu i telefonów komórkowych (to za które płacą), jeśli ich dzieci złamią prostą zasadę pozostawania w domu.

To, czego ci nonszalanccy rodzice nie dostają, to to, że im dłuższa smycz mamy dla naszych dzieci, tym dłużej ten koszmar będzie żył.

Rodzice, którzy odmawiają przestrzegania zasad dystansu społecznego, ponieważ uważają, że są głupi lub mówią „to nie jest życie”, nie mogą wierzyć liczba ofiar śmiertelnych. Nie mogą traktować poważnie przerażające objawy wieloukładowego zespołu zapalnego, który dotyka dzieci i nastolatków. To jedyny wniosek, do jakiego mogę dojść – ponieważ inaczej nie rozumiem ich procesu myślowego.

Wciąż prawie raz dziennie widzę posty na Facebooku od rodziców, którzy pytają innych rodziców, czy uważają, że w porządku jest teraz pozwolić ich dzieciom spędzać czas ze znajomymi.

Muszą pomyśleć o tym, że ich dziecko może bardzo chory i umiera z powodu COVID-19 to wielka mistyfikacja. Ile razy muszą usłyszeć od lekarza, że ​​to nie jest choroba osób starszych lub może tylko zaszkodzić tym, którzy mają chorobę Warunek podstawowy?

Postawienie życzeń dziecka na pierwszym miejscu (i spójrzmy prawdzie w oczy, osobiste spotkanie z jego przyjaciółmi to teraz chcieć, a nie potrzeba) jest egocentryczna.

Niektórzy rodzice znacznie utrudniają pracę rodzicom, którzy postępują właściwie i zatrzymują swoje dzieci w domu już teraz. Mają bardzo jasne zamiary – nie obchodzi ich stan świata i na pewno nie poświęcają czasu na myślenie o tym, co by zrobili, gdyby ich dziecko zachorowało lub zaraziło inną osobę (lub ludzie). Nie ma innej odpowiedzi.

To straszny przykład dla swoich dzieci. Zaleca się zachować cały świat odległość od siebie i przedsięwziąć wszelkie niezbędne środki ostrożności. Nie oznacza to, że pozwolisz swojemu dziecku pobiec na kilka godzin do skateparku z grupą przyjaciół lub pozwolisz im wziąć udział w szalonej imprezie przy basenie.

Pozwalanie dzieciom na wesołą drogę i spędzanie czasu z kumplami, ponieważ „Nie widzisz w tym krzywdy” lub „To już wystarczająco długo”, nie są wystarczającymi wymówkami.

Chciałbym, żeby wszyscy rodzice zastanowili się przez chwilę nad przesłaniem, jakie przekazują innym dzieciom, których rodzice grają zgodnie z zasadami. Chcę, żeby wiedzieli o trudnościach, jakie stwarzają tym, którzy szanują to, co lekarze mówią, że powinniśmy zrobić, aby zachować bezpieczeństwo.

Chcę, żeby pomyśleli o pracownikach pierwszej linii i przeciążonych szpitalach. Pozwalając dziecku wrócić do normalnego życia, znacznie się do tego przyczyniają.

Gdyby ich dziecko jechało samodzielnie po raz pierwszy, kazałyby im zapiąć pasy i przestrzegać przepisów ruchu drogowego, ponieważ jeśli tego nie zrobią, mogą wystąpić katastrofalne konsekwencje, prawda?

Co więcej, martwiliby się również, że inni kierowcy na drodze nie będą uważać lub nie zwracać uwagi, i bali się, że ktoś może uderzyć ich dziecko.

Rodzice, którzy pozwalają swoim dzieciom wędrować tak, jak chcą, są jak nieostrożni kierowcy na całym świecie. Nie przestrzegają zasad, ponieważ myślą, że są ponad nimi i nic się nie stanie.

A może uważają, że ich dziecko jest zbyt ważne, aby pozostać w domu i ćwiczyć dystans społeczny, ponieważ tak nie jest naprawdę życie, co ze wszystkimi brakującymi i wszystkimi.

Zgadnij co? Jesteśmy wszystko przegapić. Aby ratować życie. Naprawdę warto. A nieostrożni rodzice na całym świecie sprawiają, że tęsknimy jeszcze dłużej.

Są jak zatłoczeni kierowcy na drogach, którzy teraz myślą, że nic się nie stanie, a ich dzieci nikomu nie zrobią krzywdy.

Chcę, żeby zadali sobie pytanie, czy pozwoliliby swojemu dziecku wsiąść do samochodu po kilku drinkach i jeździć po okolicy? Założę się, że odpowiedź brzmi nie – bo mają świadomość, że ryzyko jest zbyt duże.

Nadszedł czas, aby wszyscy rodzice spostrzegli i zdali sobie sprawę, że nie jest inaczej… i postąpili właściwie, nieważne jak trudne, nieważne, jak bardzo żebrzą, więc ten gówniany pokaz może zacząć zmierzać we właściwym kierunku.