contador gratis Saltar al contenido

Ile powinniśmy „rozpieszczać” nasze dzieci?

Ile-powinniśmy-„rozpieszczać”-nasze-dzieci-

Mam koleżankę z liceum, która ma cztery córki. Ta przyjaciółka jest twardzielem, twardo ładującym typem: na studiach grała trzy sporty uniwersyteckie, odmawiając siedzenia na ławce, nawet gdy była poważnie kontuzjowana, studiowała prawo do szkoły prawniczej Ivy League, zasiadała w barze podczas pracy, a teraz brutalna kariera w Big Fancy Firm. Nie wierzy w uleganie bólowi. Podczas zabaw w naszym lokalnym parku widziałem, jak jej dzieci doznały strasznie poważnych urazów – uderzeń głową o bruk, podczas których badałem uczniów i debatowałem na ostrym dyżurze. Ale nie, ona cofa się z założonymi rękami jak trener lacrosse z Nowej Anglii w dniu 35 stopni i szczeka: „Wszystko w porządku. Otrząsnąć się z niego.” Jej dzieciaki podnoszą się, jęcząc (a czasem krwawią) i utykają z powrotem do walki.

W przeciwieństwie do tego jestem wielkim softie. Mam dwóch chłopców i dużo płaczą. Płaczą ze zwykłych powodów, na przykład wtedy, gdy zrobili sobie krzywdę, i płaczą z zupełnie nierozsądnych powodów: Maluch szlocha, ponieważ ma na rękach piasek – w piaskownicy. 5-latek płacze, bo pora odłożyć zabawki i przyjść na obiad. Czuję, że ocieram łzy cały czas. Próbuję wyznaczyć granicę między „uzasadnionymi” powodami płaczu, takimi jak urazy, a „nieuzasadnionymi” powodami, takimi jak „za dużo awokado na talerzu”. Nie przeszkadza mi mój syn, kiedy przewraca się na placu zabaw, przychodzi na chwilę przytulić się na ławce, zanim będzie miał ochotę z powrotem wskoczyć. Nie jest mi dobrze, gdy szlocha, bo jego sweter jest przekręcony.

Pod każdym względem jej córki są „twardsze” niż moi synowie. Nie płaczą, prawie nigdy. W przedszkolu, kiedy wszyscy pozostali rodzice zostawali przez pierwszy dzień lub dwa, żeby aklimatyzować swoje dzieci, moja koleżanka zdjęła płaszcz córki, pocałowała ją na pożegnanie i wyszła. Dziewczynka zaczęła się bawić sama, oczy wyschły. Aklimatyzacja pozostałym dzieciom zajęła całe dni, jeśli nie tygodnie.

„Rozpieszczać czy nie rozpieszczać” to akt równowagi, z którym muszą sobie radzić wszyscy rodzice. Pojawiła się historia The New York Times Niedawno zatytułowany „Drogi Rodzicu, jeśli Twoje dziecko zostawiło je w domu, nie przynoś go”, opowiada o tym, jak szkoły coraz częściej proszą rodziców, aby nie „ratowali” swoich dzieci, gdy zapomną o pracy domowej lub sprzęcie potrzebnym do szkoły. Jeśli twoje dziecko zapomni o swojej pracy domowej, cóż, szkoda – przyjmie złą ocenę i miejmy nadzieję, że następnym razem będzie ostrożniejszy. w Czasy historia, oto co się wydarzyło: dziecko było zmotywowane do sporządzenia listy rzeczy, które musiał zrobić rano, co było szczęśliwym wynikiem dla wszystkich.

Ale to ignoruje fakt, że niektóre dzieci po prostu potrzebują więcej wsparcia niż inne. Nasza kultura ma tendencję do kładzenia nacisku na niezależność w bardzo młodym wieku. Wiele mówi, że relacje medialne na temat rodzicielstwa helikopterami znacznie przewyższają doniesienia o dzieciach i rodzinach, które są w tragicznej sytuacji i potrzebują większego wsparcia.

Myślę, jak napisała Catherine Newman, że podkreślanie „współzależności” jest wartością, którą chciałbym wpoić moim dzieciom. Pisze: „Myślę o funcie mąki, który ostatnio wylałem na podłogę [her son] pędzi z miotłą i jego dobrą naturą. Wyobrażam sobie, jak mówi zamiast tego: „Może następnym razem będziesz bardziej ostrożny” i kulił się ”.

Oczywiście częścią naszej pracy jako rodziców jest nauczenie naszych dzieci samowystarczalności, pamiętania o zadaniach domowych i wzięcia odpowiedzialności za wstawanie na czas i planowanie swoich dni. Ale co by było, gdyby istniały łagodniejsze sposoby na zrobienie tego z biegiem czasu, zamiast odmawiać pocieszenia dziecka, które się skrzywdziło lub odmówić pomocy przepracowanemu i przeciążonemu dziecku, które zapomniało o swojej dioramie dla nauki? Obawiam się, że odmowa pomocy i pocieszenia stępi ich współczucie dla innych ludzi, którzy walczą. W końcu gdyby ci ludzie byli bardziej na balu, nie potrzebowaliby pomocy. Jeśli są kontuzjowani, powinni się otrząsnąć.

Mój przyjaciel i ja chodziliśmy do wysokociśnieniowego liceum i podobnie konkurencyjnych szkół wyższych. Dla mnie to była ogromna ulga, kiedy ukończyłem szkołę i wydostałem się z tego środowiska oraz zorganizowałem swoje życie w bardziej wyluzowany sposób. Moja przyjaciółka w swoim dorosłym życiu kontynuowała filozofię osiągania wysokich wyników, bez bólu, bez zysku i najwyraźniej planuje zaszczepić te wartości w swoich dziewczynach. Moi chłopcy będą bardziej, no cóż, rozpieszczeni. Na tym świecie istnieje wiele różnych modeli sukcesu i szczęścia, a oferowanie komfortu i wsparcia to wartość, której chcę, aby moi chłopcy się nauczyli. Nie chcę, aby ignorowali własne – lub kogokolwiek – cierpienie. Nie chcę, żeby się otrząsnęli.