contador gratis Saltar al contenido

Izolacja społeczna zmieniła mnie w przyjaciela mojego syna Tween – i kocham to

grając-z-moją-animacją
Dzięki uprzejmości Angeli Grossnickle

Mam silną osobowość typu A. Uwielbiam harmonogramy, wielozadaniowość, planowanie i zarządzanie czasem. Im bardziej jestem zajęty, tym wydaje mi się, że jestem szczęśliwszy. Uwielbiam pełny kalendarz, a teraz mój kalendarz jest pusty, z wyjątkiem badania wzroku 4 czerwca, które zostało już dwukrotnie przełożone. Nie rozwijam się teraz; przez wiele dni mam wrażenie, że błądzę, by pozostać skupionym i zmotywowanym.

Tęsknię za wyjściem na obiad. Brakuje mi patrzenia, jak mój dziesięcioletni syn Andrew uprawia sport. Tęsknię za chodzeniem do sklepu spożywczego bez maski. Tęsknię za przytulaniem mojej rodziny i przyjaciół. Tęsknię za chodzeniem do kościoła. Brakuje mi siedzenia przy stole konferencyjnym ze współpracownikami. Brakuje mi odbierania syna ze szkoły i słuchania o jego dniu. Tęsknię za podróżami; w przyszłym tygodniu miałem wędrować po Parku Narodowym Yosemite.

Lista rzeczy, za którymi tęsknię, może ciągnąć się i ciągnąć, ale chodzi o to, że wiem, jak dobrze ją mam. Są rodziny, które straciły bliskich z powodu COVID-19. Są rodziny, które przeżywają prawdziwe trudności finansowe. Są pracownicy służby zdrowia i niezbędni, którzy dzielnie służą innym, podczas gdy ja schronię się z mężem i synem w zaciszu naszego podmiejskiego domu. Mój mąż i ja jesteśmy w stanie pracować zdalnie, a e-learningiem wystarczy jedno dziecko. Jedna z moich przyjaciółek jest w siódmym miesiącu ciąży z trzylatką i od połowy marca przechodzi kwarantannę od męża, który jest strażakiem w Chicago. Opublikowała na Facebooku przejmujące zdjęcia swojego syna, mówiącego tacie dobranoc przez okno… czy naprawdę mam prawo narzekać?

Nawet jeśli nie mam prawa, nadal mam prawo czuć się tak, jak to robię – bo nic na to nie poradzę. Wszyscy zmagamy się z życiem podczas pandemii. Jestem niespokojny, szalony i niespokojny o to, co przyniesie przyszłość. Czy mój syn wróci do szkoły w sierpniu? Czy mój mąż, który właśnie obniżył pensję i jeden dzień w tygodniu miał urlop, nadal będzie miał pracę za dwa miesiące? Będzie ja nadal masz pracę za dwa miesiące? Czy ktokolwiek z moich bliskich zostanie zarażony COVID-19? Zarówno mój mąż, jak i syn cierpią na astmę, więc martwię się o nich.

Postanowienie dotyczące pozostania w domu również wywróciło świat Andrew do góry nogami. Jest towarzyskim chłopcem i uwielbia otaczać się ludźmi. Każdego ranka wyskakiwał z łóżka podekscytowany pójściem do szkoły. Teraz nie ma szkoły, a wszystkie jego zajęcia i sporty zostały zawieszone na czas nieokreślony. On też się nie rozwija; stał się humorzasty i szybko się denerwuje.

To nie jest łatwy czas dla nikogo, ale znalazłem w tym wszystkim dobrą stronę. Otrzymałem w prezencie dodatkowy czas z rodziną (chociaż czasami wydaje mi się to bardziej karą niż prezentem!).

Wcześniej dojeżdżałem do pracy przez dwie godziny dziennie, a teraz dojeżdżam do pracy, przechodząc przez korytarz do biurka w sypialni dla gości. I chociaż tęsknię za naszym aktywnym kalendarzem towarzyskim, czasami praktyki, gry, imprezy szkolne i przyjęcia urodzinowe pochłaniały nasze wieczory i weekendy.

Bawię się jak małe dziecko z moją animacją i to naprawdę fajne Dzięki uprzejmości Angeli Grossnickle

Mam teraz okazję spędzać więcej czasu z synem – co jest błogosławieństwem, ponieważ czas nie jest po mojej stronie. Byłem bardzo wzruszony, kiedy w październiku zeszłego roku stał się dwucyfrowy. Z każdym rokiem staje się bardziej niezależny, co oznacza, że ​​coraz mniej potrzebuje mamy. Nie jestem już centrum jego wszechświata, a jego przyjaciele stają się coraz bardziej priorytetem w jego życiu.

Przyjaciele i dystans społeczny nie pasują jednak zbyt dobrze. Schronienie w miejscu jest samotnym problemem dla jedynaka. Nie masz rodzeństwa jako wbudowanego towarzysza zabaw. Jako jego mama czułam, że zapewnianie mu rozrywki to moja praca, więc znowu zaczęłam bawić się z Andrew.

Oczywiście spędziłem z nim czas przed koronawirusem. Chodziliśmy na przejażdżki rowerowe, razem czytaliśmy książki, piekliśmy babeczki, oglądaliśmy filmy… ale to jest co innego. Ta sztuka pozwala Andrew decydować. To interakcja z nim na jego poziomie, a nie jako rodzic, który nieustannie potrzebuje kontroli.

Zbudowałem łódź motorową z K’nex, Lego i styropianu, która była przeznaczona do pływania po pełnym morzu wanny (wywróciła się natychmiast). Puściłem latawcem Minion tak wysoko, na jaki pozwalał sznur, i krzyknąłem „BANANA!” w górnej części moich płuc… może więcej niż raz. Założyłem bandanę jak Rambo i walczyłem na zawodach strzeleckich Nerf. Kiedy był uparty balon, który po prostu nie strzelał, pomagałem mojemu synowi zatrzasnąć go, w stylu WWE, z poduszką na kanapie.

Jeździłem na hulajnodze Razor, podczas gdy Andrew popycha mnie od tyłu na swoim hoverboardu… natychmiastowa hulajnoga elektryczna. Zbudowałem reakcję łańcuchową w salonie, która rozpoczęła się od suszarki do włosów, a zakończyła się kulką przecinającą obręcz… i oszaleliśmy! Zrobiłem siatkę do tenisa ze sznurka i odtworzyłem ostatni mecz Wimbledonu na naszym podjeździe, zakończony nieprzyjemnym chrząknięciem. Wrzuciłem Mentos do litrów dietetycznej coli, żeby rozpryskiwać się w niebie sody… bo to jest po prostu super.

Zbudowałem fort z migoczącymi światłami i klapą ewakuacyjną, w której można było przenocować. W tym forcie oglądałem najnowsze filmy z twierdzy skrzynkowej Papy Jake’a i „Let It Goat” (dla tych z was, którzy nie mieli tej przyjemności mimo to jest to zasadniczo koza krzycząca w różnych momentach, podczas gdy Elsa śpiewa „Let It Go”) daleko przed snem Andrew. Kiedy wreszcie nadszedł czas, aby iść spać (na piętro), W niezbyt spokojny sen wprowadził mnie mdły zapach i szept w ciemności: „Cichy, ale śmiertelny”.

Tak więc granie nie zawsze było dobre dla moich pleców, ale zaskakująco zdziałało cuda dla mojej duszy. Dało mi to ujście chwilowej ucieczki od rzeczywistości i bycia beztroskim. Zmusiło mnie to do ponownego połączenia się z wyobraźnią i zaangażowania się w kreatywność. Nauczyło mnie bycia obecnym w chwili z synem i dobrej zabawy pomimo wszystkiego, co dzieje się na świecie. Granie zmusiło mnie do stawiania na pierwszym miejscu radości, głupoty i śmiechu… rzeczy, z którymi wszyscy moglibyśmy zrobić więcej w tej chwili.

Zacząłem myśleć, że bawiąc się z Andrzejem, spełniam jakieś macierzyńskie obowiązki, żeby nie był znudzony ani samotny. Okazuje się, że bawiąc się z synem, znalazłem nowego przyjaciela. Przyjaciel, który pomaga mi pozostać silnym, pozytywnym i spojrzeć na sprawy z dystansu w trudnym czasie.

Bardzo tęsknię za moim życiem sprzed koronawirusa, ale będę pielęgnować ten czas z Andrzejem, póki mogę. Wiem, że bardzo tęskni za przyjaciółmi, ale mam nadzieję, że zabawa z mamą też miała dla niego znaczenie. Zauważyłem poprawę jego postawy. Częściej się uśmiecha.

Tak czy inaczej, w ten weekend skopię mu tyłek w naszym domowym turnieju BattleBot. Nakleiłem taśmą widełki na zdalnie sterowany samochód. On schodzi!