contador gratis Skip to content

Jak filtrowany świat mediów społecznościowych zmienia nasze dzieci

telefon-aparat-media-1
Scat Mommy and Designecologist / Pixabay / Pexel

W zeszłym tygodniu, kiedy prowadziliśmy z córką, zauważyłem dziwną serię gestów na przednim siedzeniu obok mnie. Szybki rzut oka w bok i zdałem sobie sprawę, że to moja córka robi sobie zdjęcia za każdym razem z innym wyrazem twarzy. Kiedy zapytałem ją, co u licha robi, odpowiedziała: „Robię swoje”.

Uświadomiwszy sobie (na szczęście), że nie miała na myśli biegania nago przez tłum, szybko przegrupowałem się, by dowiedzieć się, co to znaczy „mowa nastolatków”. Powinienem był wiedzieć od samego początku, że był to jeden z tych mediów społecznościowych, które są do bani, które pozornie codziennie doprowadzają nastolatki i rodziców na skraj szaleństwa.

Po krótkim samouczku od niej na temat historii Snapchata, wiedziałem. Jeśli mam do tego prawo, passa Snapchata wymaga od dzieci codziennej rutyny wysyłania na żywo zdjęć rzeczy, które robią przez cały dzień, prawie każdemu, kogo kiedykolwiek spotkali lub prawdopodobnie kiedykolwiek spotkają lub nigdy nie spotkają. Jeśli przypadkiem okaże się, że są chorzy, Wi-Fi zawiedzie lub stracą możliwość używania przeciwstawnych kciuków, wtedy passa się kończy i najwyraźniej świat z nią.

Nie mogłem pozbyć się koncepcji, że miliony dzieci na całym świecie, takich jak moja córka, robią dokładnie to samo. Pomysł, że byli pod bronią i wysyłali szybkie zdjęcia z wymuszonymi uśmiechniętymi twarzami, naprawdę mnie niepokoił. Uznałem, że warto o tym porozmawiać przy lampce wina z przyjaciółmi podczas ostatniej nocy dziewczyny. Byłem gotowy, aby moi przyjaciele stanęli za mną i podzielili się moim przerażeniem tym, co robią nasze dzieci w mediach społecznościowych.

Byłem jednak zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że obaj moi znajomi sami używali Snapchata. Jedna przyjaciółka powiedziała mi nawet, że faktycznie podtrzymywała dla niej passę swojej córki, kiedy była na obozie i nie miała dostępu do telefonu. Byłem powalony. Mam na myśli rekwizyty dla mojej przyjaciółki za wzięcie tego na siebie, ale ironia wysłania jej córki do obozu na tydzień tylko po to, aby wspomniana córka była „wirtualnie” podłączona przez cały czas, zdumiała mnie.

Dla mnie sednem problemu jest ciągła potrzeba przedstawiania szczęśliwej fasady. To oczywiście nie jest rzeczywistość. Martwię się, że granice między tym, co jest prezentowane, a tym, co dzieje się, gdy telefon jest wyłączony, będą mętne dla dzieci. Potrzeba regularnego utrwalania fałszywej osobowości wydaje się niebezpieczną drogą dla każdego, a tym bardziej dla wrażliwego nastolatka.

Nie zrozumcie mnie źle, kocham swój smartfon i nigdy nie jest daleko od moich brudnych rączek. Lubię oglądać 100 wersji przepisów na ciasteczka czekoladowe na Pintereście. Często LOL oglądam sprytne memy na Instagramie. Nie przeszkadza mi nawet ciągły ciąg skromnych przechwałek na Facebooku. Sam byłem tego winny. Rozumiem, że stało się to nową „normą”.

Nie czuję się jednak w porządku z nieustannym strumieniem mediów społecznościowych, które przedstawiają dzieci jako jakąś wersję siebie ze Stepford. Gdzie to się kończy? Czy nigdy nie wyciągną pomocy, gdy potrzebują pomocy, ponieważ nie chcą, aby ktokolwiek zobaczył, że nie są naprawdę szczęśliwi 24/7?

Omkar Patyane / Pexels

Wszystko sprowadza się do tego – chcę, żeby moje dzieci zdały sobie sprawę, że czasami nie jest dobrze. Szczęście jest wielkie i chłopcze, mam nadzieję, że moje dzieci żyją tym marzeniem jak najwięcej. Ale myślę też, że równie ważne jest, aby umieć radzić sobie z problemami i problemami, które życie rzuci im na drogę, ponieważ jest to nieuniknione i nieuniknione.

Niedawna jazda samochodem z moją córką skłoniła mnie do rozmowy na ten temat. Myślę, że nierealistyczne jest oczekiwanie, że jej nawyki w mediach społecznościowych drastycznie się zmienią. Przeprowadziliśmy jednak bardzo szczerą rozmowę o tym, że wiemy, że można podnieść tę małą białą flagę i pokazać swoje prawdziwe ja. Rozmawialiśmy o tym, jak ważne jest rozmawianie z jej przyjaciółmi o jej problemach i słuchanie ich.

Mam nadzieję, że moja córka zdaje sobie sprawę, że pomimo tego, co widzi i wysyła codziennie na Snapchacie, to nie jest prawdziwe życie. Życie to nie tylko tęcze, słońce i filtry Kylie. Prawdziwe życie to branie dobra ze złem i nauka radzenia sobie ze wszystkim pomiędzy. Wiem, że jej uśmiechnięte „smugi” będą trwać nadal, ale będę tam też, aby popchnąć ją z powrotem do rzeczywistości.