contador gratis Skip to content

Jak jeden pies pomógł leczyć pogrążonej w żałobie rodzinie

Charlie
Jodi Whitsitt

Chcę opowiedzieć historię Charliego i tego, jak stał się częścią naszej rodziny. Jak już pisałem, mój syn – Gman – miał tu naprawdę ciężko bez taty. Nie tylko stracił mężczyznę, którego podziwiał najbardziej, ale także stał się jedynym chłopcem w domu pełnym dziewcząt. Zanim umarł jego tata, często mówiłem o nich „moi chłopcy”.

„Oto moi ulubieni chłopcy!” Wykrzyknąłem, wchodząc do pokoju, w którym oboje grali w grę wideo lub oglądali program, którym my, dziewczyny, nie byliśmy zainteresowani oglądaniem. To był po prostu mój sposób wyrażenia czułości dla mężczyzny, którego kochałem, i chłopca, który pewnego dnia stanie się równie niesamowitym mężczyzną. Oboje posiadali moje serce.

Powiązane: Ponad 100 popularnych imion dla psów, które pozwolą jej machać ogonem przez wiele lat

Pustka dla Gman jest inna – nie większa ani gorsza, ale inna niż ta, której doświadczają dziewczyny. Jest dodatkowa warstwa samotności, którą odczuwa jako młody chłopiec bez ojca. Chce rozpalać ogniska, uczyć się narzędzi, mocować się, strzelać do kół – wszystko to, co chłopcy często robią ze swoimi ojcami. Chociaż mogę i będę robić te rzeczy z nim i dla niego, to nie to samo. Nie mogę być kolesiem. Jestem pewien, że zrujnuję wszystko matczyną troską o niebezpieczeństwo pożaru, zamiast dostarczać momenty testosteronu „Tim the Tool Man Taylor”, których pragnie. Pod pewnymi względami jest go prawie gorzej, gdy próbuję pełnić tę rolę. Mamy po prostu nie są takie fajne.

Doradca Gmana zasugerował, żebym znalazł przyjaciela rodziny lub zaufanego sąsiada, który spędziłbym z nim trochę czasu raz w miesiącu, robiąc tylko „męskie rzeczy”. Chociaż mamy wspaniałych przyjaciół i sąsiadów, mają oni własne rodziny i napięty grafik. Po prostu się nie udało.

Zadręczałem się rozwiązaniami tego problemu. I wtedy przyszło mi do głowy, że potrzebuje zabawnego i lojalnego najlepszego przyjaciela. „Bracie”, któremu mógł zaufać, dzielić się z nim swoimi uczuciami i kochać z całego serca. Towarzysz, który kochałby go bezwarunkowo. Potrzebował psa!

Tak, mamy już psa, ale Maggie jest… cóż…. lubi tylko dziewczyny. Tak naprawdę nie bawi się i jest po prostu jak kot. Z dala. Wcale nie to, co miałem na myśli dla Gmana. To znaczy, kochamy ją, ale nie jest do końca lojalna ani zabawna. A to kolejna dziewczyna.

Jodi Whitsitt

Zacząłem badać psy służbowe i terapeutyczne. Może był jakiś program dla dzieci borykających się z żalem? A może program dla dzieci z deficytem uwagi? Lub oba? Chociaż nie znalazłem takiego programu, znalazłem badania potwierdzające mój pomysł.

Czytałem, jak dobrze wyszkolony pies może naprawdę pomóc Gmanowi. Jak odpowiedzialność i towarzystwo mogą nie tylko pomóc mu emocjonalnie, ale także pomóc w niektórych jego zmaganiach z ADD. I tak zacząłem poszukiwania. Która rasa, ratunek a hodowca, szczeniak lub starszy pies? Rozmawiałem z naszym weterynarzem i uzyskałem porady oraz długą listę pytań do zadania.

Martwiłem się jednak, bo to właśnie robię dobrze. Martwiłem się o koszty i przyszłe koszty. Martwiłem się o czas i troskę, jaką potrzeba, aby mieć psa, nie mówiąc już o tym dwa psy. Jedzenie, weterynarz, wejście na pokład, nieoczekiwane nagłe wypadki z psami, więcej bałaganu i więcej pracy.

Myślałem o tym wszystkim tygodniami. Aż pewnego dnia zacząłem płakać. Chciałem, aby mój partner pomógł mi w tym wyborze. To był olbrzymi decyzja! Chociaż wcześniej podejmowałam ważne decyzje bez męża, z jakiegoś powodu ta wydawała się inna. Desperacko chciałem z nim o tym porozmawiać, poznać jego opinię i poprosić, by pomógł mi dokonać właściwego wyboru! Nie chciałem, aby ciężar rodzicielstwa spoczywał wyłącznie na moich ramionach.

Zanim zdecydowałem się na przyjęcie Charliego do naszej rodziny, dwie ważne rzeczy przypieczętowały umowę. Po pierwsze, kiedy wchodziliśmy do gimnazjum na konferencje rodziców i nauczycieli Lolo, widzieliśmy, jak ojciec i synek ścigają się do swojego samochodu. Oboje śmiali się, ścigając się z radością na twarzach. Patrzyłem, jak Gman ich obserwuje ze złamanym sercem w oczach. Spojrzał na mnie i po prostu powiedział: „Naprawdę tęsknię za tatusiem”.

Druga rzecz wydarzyła się może tydzień później, kiedy szkoła zadzwoniła, by powiedzieć, że Gman jest niepocieszony. Powiedziano mi, że jest smutny, ale nikomu nie powiedział, co się stało. Początkowo zakładałem, że jest to związane z przyjaciółmi. Ma delikatne serce i krótki lont, gdy jest sfrustrowany lub niezrozumiany. Zasugerowano, żebym po niego przyjechał. Nie mówił, dopóki nie znaleźliśmy się w furgonetce.

„Na zajęciach wychowania fizycznego był dzisiaj zawodowy piłkarz. A potem zacząłem sobie przypominać, jak tata zabierał mnie na piłkę nożną – płakał.

„Tak bardzo tęsknię za tatusiem!”

Porzuciłem plany na resztę dnia i odwołałem lekcje gry na fortepianie zaplanowane na ten wieczór. Moim nowym priorytetem było kochać go i nic więcej. Zamierzałem go potrzymać, pogłaskać po włosach i przypomnieć mu, jak bardzo go kocham. Są chwile, kiedy czuję się winny, że nie wykonałem jeszcze „prawdziwej pracy”. A potem zdarzają się takie rzeczy i jestem bardzo wdzięczny, że jestem dla nich dostępny, gdy żal zakrada się i powala ich. To jest moja „prawdziwa praca” i jest to ważna.

Mając to wszystko na uwadze, podjąłem ostateczną decyzję o zakupie chłopca dla Gman. Mimo, że jestem wielkim fanem psów ratowniczych, musiałem poznać historię tego psa. Musiałem wiedzieć, że będzie zdrowy (wyobrażasz sobie, że jego pies od razu umarł lub był chory ?!), że można zaufać jego temperamentowi i naprawdę dobrze pasowałby do naszej rodziny. Skończyło się na miejscowym hodowcy, z którego korzystała organizacja non-profit, która szkoli psy służbowe dla weterynarzy i dzieci z autyzmem. Pomyślałem, że jeśli ufają temu hodowcy ze swoimi psami, to ja też mogę.

We wszystko zaangażowałem Gmana. Nie chciałem, żeby to była niespodzianka, ale raczej coś, za co przejąłby własność i odpowiedzialność od samego początku. Wyjaśniłem Lolo i B., że Gman musi przejąć inicjatywę. Chociaż wszyscy chcielibyśmy pokochać naszego nowego psa i pomóc, to miał być pies Gmana. Miałby wybierać imię, przewodzić na zajęciach szkoleniowych i być odpowiedzialnym za zbieranie kupy. (Ten nie złamał serca Lolo.)

W chwili, gdy Gman spotkał Charliego i zaczęliśmy jazdę do domu, łzy spływały mu po twarzy.

“Jesteś smutny?” Zapytałam. “Co jest nie tak?”

Podniósł szczeniaka do szyi i ukrył twarz w miękkim futrze.

„Łzy RADOŚCI” – odpowiedział Gman.

Odkąd przyprowadziłem szczeniaka do domu, mogę teraz opisać, jaka to była niesamowita i cudowna decyzja. Nie tylko dla Gmana, ale także dla całej naszej rodziny. Dało każdemu z nas dodatkowe ujście dla miłości. (Piosenka Queen przebiega teraz przez moją głowę. Właściwie to skłoniło mnie do wyszukania tekstu w Google. Tak! Znajdź mi (nam) kogoś do pokochania!

Jodi Whitsitt

I czy to nie jest prawda? Kiedy czujemy się samotni, smutni, ogarnięci żalem, tak bardzo pomaga nam wlewać miłość w kogoś innego. Troska o innych lub służenie innym wypełnia nasze puste przestrzenie miłością i radością. Widziałem tyle radosnych chichotów i uśmiechów Gmana, odkąd przywieźliśmy Charliego do domu. Teraz ma swojego kumpla, jego „stary czas” i to bardzo dobrze. I jeszcze raz wchodzę do pokoju i mówię: „Oto moi ulubieni chłopcy!”

Jodi Whitsitt