contador gratis Skip to content

Jak moja córka zrozumiała śmierć swojego ojca

funkcja mówiąca prawdę

Raz w miesiącu otrzymuję pocztą błyszczący magazyn dla rodziców. Zawiera przepisy, recenzje zabawek i książek, i zwykle mnóstwo porad „jak zrównoważyć swoje życie i nie zepsuć całkowicie swoich dzieci”. Jest lśniący, jasny i ładny.

Na końcu wspomnianego magazynu znajduje się sekcja dziecięcych wpadek. Obejmują one między innymi zabawne rzeczy, które dzieci mówią o rodzeństwie, boogerach i piersiach, a także małe fragmenty wesołości, które sprawiają, że myślisz, cholera, jeśli dzieci nie mówią najzabawniejszych rzeczy. Czytam je i uśmiecham się, a potem myślę o wszystkich nieskryptowanych, oszałamiających rzeczach, które moja córka mówiła przez ostatnie 18 miesięcy.

Tak jak wtedy, gdy miała zaledwie 3 lata i przyprowadziłem ją, żeby pożegnała się z tatą, którego długa walka z rakiem zakończyła się 10 minut wcześniej. Zapytała mnie, dlaczego płaczę i dlaczego jest mi smutno. Wyjaśniłem, że jest mi smutno, bo tatuś umarł. Spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała: „Niektórzy ludzie umierają”, po czym po raz ostatni przytuliła i pocałowała swojego tatę. Wszyscy w pokoju wybuchnęli śmiechem i łzami, wdzięczni za krótkie wytchnienie komicznej ulgi.

Potem był czas, sześć miesięcy po jego śmierci, kiedy położyła obie ręce na moim brzuchu i zapytała mnie: „Dlaczego nie możesz tam wychować dziecka, jak wszystkie inne mamy?” Jej tata i ja staraliśmy się o drugie dziecko, próbowaliśmy nawet mini-IVF po tym, jak zaczął chemię, ale nasze drugie dziecko nigdy się nie zmaterializowało. Wiele mam i pracowników jej przedszkola spodziewało się w tym czasie i od miesięcy chciała wiedzieć, dlaczego nie możemy mieć dziecka, nie mając możliwości dowiedzenia się, jak bardzo mnie to wypatrosiło za każdym razem, gdy pytała.

Albo gdy próbowałem coś wyjaśnić i nie myśląc, zacząłem zdanie: „Cóż, czasami mamy i tatusiowie…”, a ona wyciągnęła rękę i położyła mi rękę na ramieniu i powiedziała: „ale mamo, nie mieć już tatusia ”. Wkrótce potem zapytała mnie, czy moglibyśmy kupić tatusia na Boże Narodzenie. Kiedy wyjaśniłem jej, że to nie działa w ten sposób, że nie możesz kupić tatusia, błagalnie zapytała mnie, czy możemy go pożyczyć.

Za kilka tygodni w jej przedszkolu odbędzie się uroczyste zakończenie roku. Kiedy jej nauczyciel opowiedział klasie o zbliżającym się wydarzeniu oraz o tym, jak mama i tata mogą w nim uczestniczyć, moja córka poczuła się zmuszona do zabrania głosu i powiedzenia: „Mój tatuś umarł, więc nie będzie w stanie tego zrobić”.

Mam drogiego przyjaciela, którego mąż zmarł niecałe trzy lata przed moim. Jesteśmy w klubie „Młodzi z dziećmi, wdowa przez głupiego raka” i chociaż jesteśmy bardzo wdzięczni za to, że mamy siebie nawzajem, zdecydowanie odradzamy członkostwo. Jej najmłodsza córka i moja córka byli prawie dokładnie w tym samym wieku, kiedy umarli ich tatusiowie, i zapewnia mnie, że wraz z upływem lat nie jest lepiej. Że jej dzieci wciąż mówią rzeczy w swój piękny, niewinny, oszałamiający sposób, który sprawia, że ​​jest wdzięczna za okulary przeciwsłoneczne, jazdę samochodem lub cokolwiek innego, co mogłoby zakryć jej twarz podczas nagłego uderzenia w serce.

Bo o to chodzi: cios w serce. Żal, przez który myślałeś, że przeszedłeś, przez który przeszedłeś, ale najwyraźniej po prostu wisiał pod powierzchnią jak uśpiona choroba, czekając, by rzucić cię w najbardziej wrażliwe miejsca.

Więc czytam błyszczące magazyny dla rodziców i przez chwilę oddaję się fantazji. Marzę o mojej córce mówiącej coś śmiesznego o rodzeństwie, krzyczącej publicznie jakąś krępującą rzecz lub nadużywającej słowa w sposób zabawny tylko dla dorosłych. Mimo wszystko doceniam również to, że mówi prawdę, że mówi tak, jak jest, i że zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby nie zniechęcić jej do wyrażenia tej prawdy.

Nasze życie nie jest jak lśniące czasopismo, a przez to, przez co razem przeszliśmy, relacje, które mam z moją córką, są tak różne od relacji innych rodziców, których znam. Chociaż zachowaliśmy nasze role rodzic-dziecko, musieliśmy także być bliżej i bardziej spójni, aby przetrwać.

W naszym jednoczesnym smutku byliśmy nierównym, ale zdeterminowanym zespołem w grze, która nie ma reguł. Przeszliśmy przez piekło iz powrotem obok siebie. W swoich ramionach straciliśmy zdolność do funkcjonowania, a potem ją odzyskaliśmy. Krzyczeliśmy, rzucaliśmy różne rzeczy i szlochaliśmy sobie we włosy. Wzmocniliśmy się nawzajem i znów znaleźliśmy szczęście.

To była z pewnością wyboista droga, ale jesteśmy silni i zdecydowani. Obejmuję ją za wszystko, czym jest, i za wszystko, czym kiedyś będzie, a ona robi to samo dla mnie.