contador gratis Skip to content

Jak nasze dzieci czynią nas odważniejszymi

jak nasze dzieci sprawiają, że jesteśmy odważniejsi

© Shutterstock

Wczoraj poszliśmy na obóz artystyczny obejrzeć występ mojej najstarszej córki. Kiedy kurtyna otworzyła się do zatłoczonej sali recitalowej, moje serce opadło i owinęło się gdzieś wokół mojej klatki piersiowej. Moja córka siedziała w pierwszym rzędzie z szeroko otwartymi oczami. Znam moje dziecko i była przerażona.

Zacząłem przygotowywać się do powiedzenia jej, gdyby wszystko się rozpadło, a ona zaczęła płakać lub zupełnie zamarzła. Mój umysł był w trybie pocieszenia, zastanawiając się, jak przekształcić to, co z pewnością byłoby traumatycznym momentem, w pozytywne doświadczenie edukacyjne. Wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Z wahaniem iz niepokojem zaczęła występować. Śpiewała, najpierw powoli i niesłyszalnie, potem coraz bardziej przekonująco. Jej małe rączki wirowały w kółko, „A ram sam sam, a ram sam sam, guli guli guli guli guli ram sam sam…”

Patrzyłem na nią tak często, jak tylko mogłem, z dużym, krzywym uśmiechem na twarzy, wykonując z nią ruchy rąk, gdy koncentrowała się tak mocno, jak tylko mogła pod oślepiającymi światłami sceny.

„A rafiq, A rafiq, guli guli guli guli guli…”

Spojrzałem na męża, a nasze oczy trochę zaszły łzami. Tak bardzo się bała, ale trzymała się tego, będąc większa niż jej lęk. To nie było moje dziecko; była to teraz mała dziewczynka ucząca się stawić czoła światu. Nigdy nie czułam się tak dumna ani tak wyjątkowo świadoma upływającego czasu, kiedy migawki z jej wczesnego dzieciństwa, z zawsze trzymaną w mojej dłoni, przemknęły mi przez głowę. Obserwowałem ją stają się, tak jak mi pomogła stają się odkąd się urodziła. Patrzyłem na nią z podziwem i zdałem sobie sprawę, że nie tylko uczę jej, to jest również Ona kto uczy mnie.

Uderzyło mnie, że tak wiele razy to moje córki nauczyły mnie śmiałości, które przypomniały mi, żebym odzyskał młodzieńczą zuchwałość, która zbyt często może być zatracona wśród wrzawy po prostu bycia odpowiedzialnym dorosłym. Macierzyństwo jest pełne lęków, tak wielu związanych z naszymi dziećmi, ale tak wielu związanych z nami, ciężkimi rzeczami z lat uderzeń i chybień, zinternalizowanych zewnętrznych sądów, ciężkich wahań życia.

[recirculation]

To oni, tak mali i tak wielcy w duchu, popchnęli mnie do porzucenia lub skonfrontowania się z własnymi słabościami, wypełniając pęknięte miejsca z klarownością, jaką może przynieść tylko widok dziecka:

Zmierzyłem się z własną śmiertelnością, aby wydać na świat każde z moich dzieci w skomplikowanych ciążach. W chwili, gdy trzymałem w ramionach moją najstarszą dziewczynę, teraz na scenie, poczułem, że jesteśmy zespołem. My zrobili to razem.

Jednak każdego dnia obawiam się o zdrowie i bezpieczeństwo moich dziewcząt i mam nadzieję, że zawsze będziemy w stanie je zapewnić i chronić, że zawsze będą mogły podążać własną drogą. Strach jest częścią macierzyństwa. Ale strach nie może być siłą napędową życia; Każdego dnia jestem zmuszony zrównoważyć własne lęki z puszczeniem ich, pozwoleniem im żyć, pozwoleniem im się uczyć, pozwoleniem im wyjść poza mój zasięg i należeć do świata.

Moje dzieci uczą mnie samoakceptacji, niż wiedziałem, że jestem w stanie. Dla nich jestem zawsze odpowiednia mama dla nichpomimo moich własnych ciągłych obaw, czy wszystko, co najlepsze, jest wystarczająco dobre, czy jestem wystarczająco dobry. Kiedy moja ręka sięga do ich wyciągniętej dłoni, to też mnie uziemia.

Pośród zawodowego kryzysu jaźni, w którym żadna ścieżka nie wydawała się oczywista, moja intuicyjna córka spojrzała na mnie i powiedziała: „Jesteś dobrą pisarką, mamo. To jest to, co kochasz. To jest to, co powinieneś zrobić ”. Moja dziewczyna przebija się przez bzdury i przypomina mi, że tak wiele blokad dla samorealizacji nakłada się na siebie. Są lękiem przed porażką; są to wyimaginowane ograniczenia, które nakładamy na siebie, kiedy nie wiemy, co jest po drugiej stronie lub kim możemy być, kiedy tam dotrzemy.

W samochodzie w drodze do domu moja córka wyjrzała przez okno i powiedziała cicho do siebie: „Przeciwstawiłam się swojemu strachowi. Wstałem ”.

Spojrzała na drugą stronę i znalazła się tam, silniejsza niż wcześniej.

Spojrzałem na nią na tylnym siedzeniu i przypomniałem sobie ją na tej scenie, pełną strachu i odwagi. W wieku sześciu lat wydaje się rozumieć, że strach i osiągnięcia idą w parze, że nie zawsze wszystko przychodzi tak łatwo, że czasami musimy skoczyć w nieznane. Bycie jej matką też mnie tego nauczyło.

Mam nadzieję, że pewnego dnia zrozumie, jak bardzo jej mama widzi i podziwia jej wytrwałość, a jak bardzo naciska na moją. Z nią i dla niej skaczę.