contador gratis Skip to content

Jak nauczyłem się kochać wiek średni

Nienawidzę ci tego mówić, ale ci z nas po czterdziestce (lub zbliżających się) są oficjalnie w wieku średnim. My, osoby w średnim wieku, nie lubimy być przewidywalni i często spędzamy trochę czasu kopiąc i krzycząc, zanim przyznamy się do stereotypu wieku średniego.

Dla mnie termin „kryzys wieku średniego” wydaje mi się szczególnie męski. To łysiejący facet kupujący czerwony kabriolet i mający romans. To mężczyzna, który opuszcza swoją rodzinę, aby odzyskać młodość. Nie, dziękuję.

Niektóre informacje, które można znaleźć w internecie na temat kryzysów wieku średniego u kobiet, są przestarzałe i uproszczone. Czasami jest to po prostu seksistowskie. W najlepszym przypadku po prostu nie współgra z moim doświadczeniem. Jedna z witryn internetowych, w której omówiono koszty kryzysu wieku średniego, odnotowuje, że częstym wydatkiem kobiet jest powiększanie piersi. Naprawdę? Przepraszam, kiedy wyrzucam laptopa przez okno.

Inne artykuły zakładają, że kryzys wieku średniego kobiety ma związek z opuszczaniem domu przez dzieci, menopauzą i zmianami biologicznymi. Jasne, to są wszyscy wielcy wpływowi w życiu kobiety. Ale czy możemy uważać, że kobiety mają pragnienia i myśli poza hormonami i dziećmi?

Nie jestem w okresie menopauzy, a moje dzieci są nadal w domu i będą przez jakiś czas. Muszę przyznać, że zastanawiałam się, czy część mojego niepokoju lub złego samopoczucia wynikała z okresu okołomenopauzalnego. Mój lekarz tak nie uważa. Mam przeczucie, że działają tu inne czynniki. Jesteśmy sobie winni głębsze spojrzenie, zamiast odrzucać nasze uczucia jako po prostu hormonalne.

Jak wygląda kryzys wieku średniego? Właśnie skończyłem 43 lata i od kilku lat jestem na zmianę niespokojny i sfrustrowany, smutny i zamyślony. Zastanawiam się, czy ominąłem już najbardziej produktywne lata mojego życia. Czy to wszystko w dół? Czy straciłem szansę na wpłynięcie na świat? Czy to wszystko, co tam jest?

Stałem się coraz bardziej świadomy, że czegoś brakuje. Czuję ból w snach odroczonych, krzycząc. Nie wiem dokładnie, czego chcą głosy, ale jestem wezwany, aby ich wysłuchać. Zdaję sobie sprawę, że tak wiele z tego, czego nauczyłem się w pierwszej połowie mojego życia, nie było w mojej służbie. Muszę odejść od życia według tego, co inni mogą o mnie myśleć lub czuć, że muszę dopasować się do określonej formy.

Często próbowałem ignorować lub odpychać uczucia, tylko po to, by powracały na powierzchnię z zemstą, pozornie silniejsze, że zostały zignorowane. To podejście najwyraźniej nie działało, więc wybrałem inne.

Słowo „kryzys” oznacza coś trudnego, niebezpiecznego i niepożądanego. Chociaż w żadnym wypadku nie jest to bułka z masłem, uważam, że nasze zmagania w wieku średnim są czasem odrodzenia – pojednania społecznych ja z naszymi podstawowymi jaźniami. To zdjęcie wszystkich masek, które nauczyliśmy się nosić. Są to maski, które zdobyły uznanie, chroniły nas przed zranieniem lub sprawiały, że wyglądaliśmy zupełnie dobrze i łączyliśmy się.

Termin „przebudzenie wieku średniego” wydaje się bardziej odpowiedni. Przebudzenie wita nowy sposób bycia i uwalnia nas od starych, źle dopasowanych stereotypów.

Kocham mojego męża. Kocham moje dzieci. Są moim sercem i fundamentem, ale nie mogą być dla mnie wszystkim. Nie mogę po prostu żyć w odpowiedzi lub na ich oczekiwanie. Choć proste, może być rewolucyjne, aby po prostu zapytać: kim jestem? Czego chcę? Co ja czuje

Nadal poruszam się po tym przebudzeniu, ale na nowo odkryłem cud i prostotę. Odpuszczam idee bycia wszystkim dla wszystkich. Częściej mówię „nie”. Dużo czytam. Poświęcam czas, aby po prostu siedzieć i patrzeć na drzewa i wmawiać sobie, że zasługuję na szczęście. Kiedy pojawia się smutek, siadam z nim i pytam: „Co tu masz powiedzieć?”

Porzuciłem pośpiech i uczę się żyć w większym chaosie. Poszukiwanie doskonałości przyniesie tylko niepokój i cierpienie. Czuję pociechę, wiedząc, że nie muszę znajdować idealnej odpowiedzi ani rozwiązania. Zrobię błędne kroki w tej podróży, ale pociesza mnie sama świadomość, że na niej jestem.

Dla mnie większym strachem jest utrzymanie status quo i nigdy nie poznawanie siebie i nie stanie się sobą. Będę więc kontynuował, krok po kroku, powoli odkrywając i ujawniając moje prawdziwe ja. W miarę chodzenia staję się silniejsza i bardziej spokojna, potrafię być tym bardziej wierna sobie i obecna z bliskimi.