Jak rozstrzygnęliśmy z mężem debatę o obrzezaniu

– Czy rozmawialiście o obrzezaniu? nasza położna zapytała mnie i mojego męża na rutynowej wizycie w trzecim trymestrze ciąży, ale nie zrobiliśmy tego. Nasz pierworodny będzie niespodzianką i chociaż miałam małe przeczucie, że moje dziecko będzie chłopcem, więcej niż kilka sekund. Założyłam – i być może to był mój pierwszy błąd – że mój mąż podejmie taką decyzję. ZOBACZ TAKŻE: Fakty o obrzezaniu Pochodzę z rodziny złożonej z dziewcząt – dokładnie trzech sióstr. Mój mąż jest jednym z dwóch chłopców. Jako rodzice doszedłem do wniosku, że poradzę sobie z „dziewczynkami”, a on może zająć się „chłopięcymi” sprawami. Oznaczało to, oczywiście, że obrzezanie spadło na jego terytorium. Prawdę mówiąc, byłem wdzięczny, że piłka była na jego korcie. Myśl o podjęciu decyzji, czy obrzezać mojego synka, przeraziła mnie. Niewiele wiedziałam o obrzezaniu i martwiłam się, że moje dziecko przechodzi powszechną, ale medyczną i czasami skomplikowaną procedurę tak wcześnie. Zakwestionowałam też konieczność obrzezania. W Stanach Zjednoczonych odsetek obrzezania spada od trzech dekad, co dało mi kolejny powód, by zatrzymać się przed jego podjęciem. Nasza położna bardzo jasno dała do zrozumienia, że ​​to nasz wybór, czy obrzezamy syna. Chciała również, żebyśmy wiedzieli, że podobnie jak w przypadku wszystkich nieodwracalnych procedur, bardzo ważne było dla nas podjęcie świadomej decyzji. Kto wie, jak duże znaczenie ma rodzicielstwo, pojawiło się na długo przed narodzinami dziecka? Po wizycie powiedziałam mężowi, że musi przeprowadzić pewne badania. Nie chciałem rozpoczynać walki, ale czułem się zagubiony i przytłoczony tematem. Mój mąż jest obrzezany i byłam prawie pewna, że ​​chciałby tego samego dla swojego syna. Przecież obrzezanie jest prawie rodzajem tradycji w rodzinach – ojcowie wyglądają jak synowie, ponieważ ci ojcowie wyglądają jak ich ojcowie i tak dalej; niewiele osób tak naprawdę to kwestionuje. Ale czy tradycja i „wyglądanie tak samo” są wystarczającym powodem do obrzezania małego chłopca? Zastanawiałem się. I miałam nadzieję, że mój mąż też się nad tym zastanawiał. Ku mojemu zdziwieniu i ogromnej uldze, po przeczytaniu, naradzie i obejrzeniu wideo, mój mąż powiedział mi, że chce pominąć obrzezanie i zostawić naszego syna nietkniętego. Chciał wiedzieć, czy popieram jego decyzję. Zależało mu na tym, żebyśmy byli po tej samej stronie. Czy popierałem rezygnację z obrzezania? Absolutnie! Chociaż decyzja mnie przytłoczyła, zacząłem własne badania. Z tego, czego się dowiedziałam, bardzo mocno czułam, że nasz syn powinien być nietknięty, ale wiedziałam, że stąpam po wrażliwym gruncie i miałam nadzieję, że mój mąż jakoś dojdzie do tego samego wniosku. Na szczęście tak. Wspólnie omawialiśmy nasze opcje – ryzyko i korzyści płynące z każdego wyboru – i czuliśmy się pewni decyzji, którą wspólnie podejmowaliśmy: obrzezanie nie było tym, czego chcieliśmy dla naszego dziecka. W końcu można powiedzieć, że wszystkie nasze badania podczas mojego pierwsza ciąża poszła na marne: później tej jesieni urodziłam córeczkę. Jednak dwa lata później, kiedy spodziewałem się małego chłopca, wróciliśmy do tematu. Powiedziałem mojemu mężowi: „Nadal jesteśmy nietaktowistami, prawda? Naprawdę w porządku, będąc obrzezanym tatą nieobrzezanego syna?” Powiedział, że tak. WIĘCEJ: Opieka nad obrzezaniem noworodków Dziś jesteśmy dumnymi rodzicami trójki dzieci , jedna córka i dwóch synów – wszyscy nienaruszeni. Uwzględniam naszą córkę, ponieważ nie wszędzie na świecie zakłada się, że dziewczyny nie zostaną obcięte. Może kiedyś założenie będzie takie samo dla naszych synów: mój mąż i ja nie podjęliśmy lekko decyzji przeciwko obrzezaniu. Tak wiele wpłynęło na nasz wybór i bez względu na to, co zdecydujesz dla swojego dziecka, zachęcam Cię do przyłączenia się do partnera w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań dla Twojej rodziny. Pozostawanie na tej samej stronie w najważniejszej sprawie. Z jakimi problemami rodzicielskimi ty i twój partner nie zgadzaliście się? Czytaj dalej: