contador gratis Saltar al contenido

Jak tworzysz uprawnione dzieci

HbrH / Getty
HbrH / Getty

Kiedy byłem dzieckiem, moi rodzice zawsze pouczali mnie i mojego brata o tym, jak niewdzięczni jesteśmy. „Jesteś taka niewdzięczna”, wypluwała moja matka. „Po prostu oczekujesz, że wszystko zostanie Ci przekazane”.

Te wyzwiska pozostawiłyby nas w większości zdezorientowanych i złych. Byliśmy niewdzięczni? Co to w ogóle oznaczało? Oczywiście byliśmy wdzięczni.

Myślę, że miała na myśli to, że byliśmy uprawniona – dzieci, które spodziewały się, że wszystko zostanie nam przekazane.

Zawsze, gdy gdzieś się wybieraliśmy, mama coś nam kupowała. Musieliśmy tylko zapytać. Krewni obsypali nas prezentami. I pomimo naszej średniej klasy średniej mieliśmy prywatne wykształcenie, samochody, a nawet konia.

A kiedy to nas pytano, zamiast tych, którzy pytali, czuliśmy się nadąsani. Urażony. Kiedy rodzice prosili nas o zmywanie naczyń, wkurzałem się. Nie ugh-to-jest do bani, ale naprawdę wkurzony, jak śmiesz-zła. Nigdy nie sprzątałem łazienki, nie wyrzucałem śmieci, nie karmiłem psa ani nie prałem ubrań. Od czasu do czasu byłem zmuszany do odkurzania, co robiłem tak słabo, że krzyczałem i sprawiał, że wszyscy byli nieszczęśliwi, i odkurzanie, którego nienawidziłem równie dobrze. Obie miały miejsce tylko wtedy, gdy przychodzili goście, a moja mama była zdesperowana. Od czasu do czasu akceptowałem nakrycie stołu dla wspomnianych gości, kiedy tam byli, ale kiedy była to tylko rodzina, sapałem i sapałem jak Wielki Zły Wilk.

Mój brat i ja nie mieliśmy żadnych obowiązków. Mój brat i ja mieliśmy prawo. Te dwie rzeczy są nierozerwalnie połączone. Bo jeśli dziecko nie ma żadnych obowiązków domowych, dorasta ono, by mieć do tego prawo.

Nie dzieje się to celowo. Nikt nie zamierza wychowywać uprawnionych dzieci. Moi rodzice na pewno nie. Ale jest powolny slajd: łatwiej jest wykonywać prace domowe samodzielnie, albo dlatego, że dzieci jęczą, albo trwają zbyt długo, albo dlatego, że wykonują gównianą robotę, a ty i tak musisz iść za nimi i zrobić to ponownie – łatwiej jest zrób to sam w pierwszej kolejności. Albo są tak zajęci szkołą i zajęciami, a ty postrzegasz to jako swoją pracę, a nie wyrzucanie śmieci i szorowanie toalety.

Mam na myśli, kiedy będą mieli czas robić te rzeczy, pomiędzy zajęciami ich już wypełnionego życiem? Może byłeś starszym dzieckiem zaduszonym na śmierć i chcesz dać swoim dzieciom odpocząć. Ale powoli, przechodzisz od rodzica „tak” do rodzica z pychą i jesteś na niebezpiecznym terytorium.

Nie mam zamiaru opowiadać wam magicznej historii o moich doskonałych aniołach i ich kolorowych obowiązkach. Nie powiem ci też, że moje dzieci nie mają do tego prawa, bo tak jest. W rzeczywistości moje dzieci są całkowicie uprawnione, a częściowo wynika to z tego, że przeważnie nie mają spójnych obowiązków domowych. To nie tak, że nie próbowałem robić wykresu obowiązków. Po prostu to zignorowali, podobnie jak mój mąż i pomysł umarł powolną, długotrwałą śmiercią.

I chłopcze, czy moje dzieci mają prawo. Są naprawdę słodkie. Dość dobrze akceptują „nie”, przynajmniej dwaj starsi to robią: kiedy idziemy do Targetu, a ja mówię „żadnych zabawek”, nie jęczą, nie tupią i nie rzucają ataków. Nawet nie jęczą, żeby spojrzeć na Legos, kiedy odmawiam, chociaż są oczywiście rozczarowani.

Ale spodziewają się obiadu na stole. Oczekują, że będziemy produkować przekąski według ich zachcianek, napoje na życzenie, różne posiłki, kiedy o nie poproszą. Oczekują, że jeśli będą nas ignorować wystarczająco długo, zrezygnujemy i przestaniemy prosić ich o zrobienie czegoś nieprzyjemnego, na przykład posprzątanie bałaganu, a pójście do łóżka oznacza sześć próśb, które niechętnie ignorują, dopóki nie rozlegnie się krzyk.

W magiczny sposób pojawiają się zagubione buty. Czyste pranie, czysta łazienka, zamiatane podłogi, karmione psy. Wszystkie te prace wykonywane są bez ich udziału, jak przez skrzaty domowe. Pieprzyć to gówno.

Czuję się jak Zgredek Skrzat Domowy Harry Potter, a Zgredek chce być wolnym elfem.

Ale to nie jest tak proste, jak wręczenie mi skarpetki. Muszę przekazać moim dzieciom jakąś rzeczywistą odpowiedzialność, a następnie sprawić, by wykonywały to, o co proszą.

Teoretycznie są odpowiedzialni za utrzymanie czystości w sypialni i pokojach zabaw. Ale zawsze są zdemolowane. Każe im codziennie sprzątać jaskinię, co, jak sądzę, jest obowiązkiem. Mój najstarszy nawet zamiatuje, jeśli zostanie o to poproszony. Mój średni syn karmi swoje ropuchy. Mój najmłodszy domaga się tabletu przez cały proces. Ale nawet jeśli technicznie wykonują „zadanie”, często się wkurzają i wykonują pracę na pół. Muszę stanąć za nimi i wskazać, co przegapili, a oni stają się urażeni i nadąsani, a potem jestem urażony i nadąsany. Błędne koło.

Prosta prośba o przyniesienie mi kosza z ubraniami wywołuje jęki i jęki wszystkich – z wyjątkiem mojego najstarszego, który (a) ponosi większą odpowiedzialność i (b) jest najmniej uprawniony z moich dzieci, najprawdopodobniej dziękuję, i najmilszy z wielu. Nie sądzę, że to przypadek.

Potrafię dostrzec dzieci, które nie wykonują obowiązków domowych. Któregoś dnia w tutejszych delikatesach zobaczyłem siedmiolatka proszącego o deser. Jego tata odpowiedział „może”. Dzieciak zdecydował się na taktykę partyzancką, wrzeszcząc w kółko: „Tato, tato, chcę deseru, czy mam deser. To jest uprawniona. Jestem pewien, że to cholera, że ​​ten mały protestujący nie miał innych obowiązków poza wiązaniem własnych butów piłkarskich. Ponieważ kiedy dajesz dziecku wszystko, to właśnie z tym kończysz.

Tak, każde dziecko ma złe dni. Moje z pewnością tak. Ale kiedy to zachowanie jest wzorcem, kiedy nie możesz wyjść z Targetu bez kupowania zabawek w Dollar Spot, kiedy Twoje dziecko nalega, aby mama kupowała mu nowe ubrania lub piżamy na każdą wycieczkę (to byłem ja), kiedy żyją jak bachory ze skrzatami domowymi o imieniu Mama i Tata stają się do tego uprawnieni.

A uprawnione dzieci wyrastają na uprawnione osoby dorosłe. Zajęło mi lat aby dowiedzieć się, jak utrzymywać porządek w domu. Lata nauki, że ludzie nie przejmują się moimi wymówkami. Lata, zanim zdałem sobie sprawę, że muszę nadać priorytet mojemu życiu, lata, aby nauczyć się utrzymywać równowagę w książeczce czekowej i żyć w granicach moich możliwości. Ponieważ zanim zdałem sobie z tego sprawę, jeśli czegoś chciałem, to po prostu się pojawiło.

Więc zamierzam jeszcze raz przyjrzeć się tej tabeli obowiązków. Mój najstarszy może rano nakarmić psy. Młodsza dwójka może podnieść swoje zabawki, rzucić koce na kanapę i upewnić się, że widzę podłogę ich sypialni. Każdy może odebrać przed snem. Sześciolatek może odebrać pocztę; czterolatek – cóż, jeśli uda mi się go zmusić, by podniósł śmieci z podłogi, zatańczę radosny taniec na tej kuchennej podłodze. Dzieci mogą nosić lub popychać kosze na bieliznę. Mogą pomóc odłożyć ubrania. Może wtedy zarobię trochę czasu na wypicie kawy, zanim wystygnie.

A może dzieci dowiedzą się, że to nie tak się dzieje. To ciężka praca i ktoś musi to zrobić. Ta ciężka praca może równie dobrze spaść częściowo na nich: w końcu są częścią rodziny. Może wtedy poczują się mniej uprawnieni, lepiej dostosowani do tego, czego potrzeba do prowadzenia pięcioosobowej rodziny. Mniej skłonny do namawiania nas do małych rzeczy i bardziej samowystarczalny. Ponieważ dzieci, które nie mają obowiązków domowych, oczekują, że dostaną gówno.

Teraz właśnie tam jesteśmy. I to jest do bani.