contador gratis Skip to content

Jak zapewnić swojemu dziecku bezpieczeństwo, dając mu wolność?

mała dziewczynka z tatą

little-girl-with-tad Zdjęcie za pośrednictwem Shutterstock

Jestem numerem 12 na 18. Dwóch mężczyzn w czarno-złotych kurtkach ochronnych i okularach przeciwsłonecznych stoi na początku kolejki, kierując ruchem ulicznym. Machnięciem rąk nakazują każdemu kierowcy, aby ruszył do przodu. Przemieszczamy się powoli, z wahaniem, w napięciu, jak turyści próbujący przekroczyć granicę z Meksyku z powrotem do USA. Ochroniarze wyglądają na twardzieli; przypominają mi bramkarzy w barze na Manhattanie, który odwiedzałem w latach 90-tych. Wyłączam radio.

Już prawie moja kolej i ochroniarze patrzą na mnie od góry do dołu. Uśmiecham się. Posyłają mi obowiązkowy półuśmiech, pół skinienie głową; cały biznes. Kiedy jestem już dostatecznie blisko, wrzucam samochód na parking, wyskakuję i biegnę na drugą stronę. Moja córka jest na tylnym siedzeniu (oczywiście). Rozpina klamry i chwyta plecak. Sięgam do środka i chwytam obok niej dużą czarną walizkę – jej wiolonczelę – i podaję jej. Całując w czoło, mówię jej, żeby miała wspaniały dzień w szkole i przez chwilę zwlekam, patrząc, jak – przyćmiona instrumentem – maszeruje w kierunku porannych ćwiczeń orkiestry.

Zanim ona zniknie w kolejnej próbie bezpieczeństwa, muszę iść dalej. Za moimi jest długa kolejka samochodów. Jeden z ochroniarzy kręci głową i macha ręką, bym wyszedł.

Jadąc do domu, zaczynam myśleć o tym artykule: jak inne jest teraz życie od tego, kiedy dorastałem, zaczynając od tego, jak rozbudowana jest ochrona w szkole podstawowej mojej córki, gdzie mieszkamy na Long Island na przedmieściach Nowego Jorku, w przeciwieństwie do mojego doświadczenia sprzed 35 lat.

Jak zapewnić dziecku bezpieczeństwo, jednocześnie dając mu wolność?

Moja pierwsza myśl to: nie mogę wymienić nazwy szkoły, to na pewno.

Do tego doszło. Jestem gotowy, jeśli chodzi o bezpieczeństwo w szkole mojej córki. Koszmar Newtown nigdy nie jest daleko od mojej świadomości.

Jednak zanim wracam do domu, zaczynam się zastanawiać, ile kosztuje ochrona mojej córki? Jaka jest moja rola w tym wszystkim? Każde pokolenie przed moim i prawdopodobnie każde następne w takim czy innym momencie wypowie te słowa: „Kiedy dorastałem, było inaczej…”

Ale w tamtych czasach przed Newtown sytuacja wyglądała inaczej. A obecny stan prawie stałego nadzoru znajduje się na szczycie listy.

Moja córka ma teraz dziewięć lat i podobnie jak większość rodziców, których znam, nie przyszłoby mi do głowy, żeby pozwolić jej wskoczyć na rower i sama wyruszyć w ulicę. Kiedy byłam w jej wieku, dorastając w Maine, mogłam wrócić do domu ze szkoły, odrobić pracę domową, wyjść na własną rękę, utknąć w błocie na słonych bagnach, jeździć na rowerze pięć mil do miasta, aby spędzać czas przyjaciół i gonić jadący pociąg (próbując wskoczyć na pokład), wszystko przed obiadem. Dopóki trzymałem się scenariusza bycia w domu przed obiadem i unikałem wizyt na pogotowiu, nigdy nie byłem monitorowany.

Moja córka musi być teraz bezpieczniejsza niż ja, prawda? Ale co się dzieje, gdy jest na tyle dorosła, że ​​może być sama, a ja nie mogę nadzorować? Kiedy poszedłem na studia, zauważyłem, że niektórzy moi koledzy nie radzą sobie z wolnością. To znaczy wszyscy imprezowaliśmy – zrobiłem więcej niż większość. Ale niektórzy imprezowali z taką niedojrzałością, że wydawało się, że nigdy wcześniej nie wychodzili z domu. W drugim semestrze te dzieciaki pakowały swoje torby, ponieważ albo zostały wyrzucone, albo oblały wszystkie zajęcia. Jaka była różnica? Wydawało mi się, że większość z nich ma bardzo surowych lub duszących rodziców, którzy dorastali, a zatem byli dziećmi, które nie rozumiały, jak samodzielnie funkcjonować.

Wszyscy wiemy, co się stało ze zwierzętami w zoo Madagaskar kiedy próbowali zrobić to samodzielnie na wolności.

Oczywiście nie jest to ankieta naukowa, ale mogę się założyć, że nie jestem zbyt daleko. Szybkie wyszukiwanie w Google skutków nadopiekuńczych rodziców pokazuje setki tysięcy wyników, które w zasadzie mówią to samo: niechęć do ryzyka, trudności w podejmowaniu decyzji i brak środków, aby odnieść sukces w życiu. Wszyscy wiemy, co się stało ze zwierzętami w zoo Madagaskar kiedy próbowali zrobić to samodzielnie na wolności.

Jak więc zapewnić swojemu dziecku bezpieczeństwo, jednocześnie dając mu wolność? Nie odpowiedziałem jeszcze na to pytanie. Ale duża część rodzicielstwa polega na odkrywaniu tego na bieżąco. Kiedy dodasz do tego wspólną opiekę, jak to jest w przypadku mojego byłego i mnie, sytuacja staje się jeszcze trudniejsza – a nawet stresująca. Nie ma mowy, żeby moja córka miała wypadek lub miała kłopoty na moim zegarku. Co by to powiedziało o mnie jako rodzicu?

Zapytałem córkę, co sądzi o całej ochronie w jej szkole. Po prostu wzruszyła ramionami. „Oni tak naprawdę nic nie robią” – powiedziała. „One po prostu tam są”. Zapytałem ją, czy wie, dlaczego tam byli. „Dla ludzi z zewnątrz, nie dla studentów, ale dla innych ludzi, którzy próbują się dostać” – powiedziała. Potem skończyła rozmowę i przeszła do czegoś innego. To jest jej normalne; ona nie wie nic innego. Ale ja tak.

Dzieci muszą się rozwijać, doświadczać życia, popełniać błędy i samodzielnie wymyślać pewne rzeczy, więc wiem, że w pewnym momencie będę musiał trochę odpuścić. Muszę to rozgryźć.

Powiązany post: Proszę wróć do domu

Ten utwór pojawił się po raz pierwszy w Cafe. Inne posty, które mogą Ci się spodobać: Zasady regiftingu, 17 codziennych nawyków dobrych rodziców, Rodzice: Let the Ivies Go