contador gratis Skip to content

Jedyna rzecz, którą chcę, aby moje dzieci zrozumiały w gimnazjum

jednej rzeczy dowiesz się o gimnazjum
Christine Organ

Kiedy Twoje dziecko zaczyna naukę w gimnazjum, ludzie często pytają: „Jak twoje dziecko lubi szkołę średnią?” z tym dziwnym niepokojem. Jeśli ich dzieci są starsze, to tak, jakby znały sekret. Jeśli są młodszymi dziećmi, to tak jakby się bały, że znasz jakiś sekret, a one w pewnym sensie chcą wiedzieć, ale też wcale nie chcą wiedzieć.

Bo gimnazjum jest cholernie przerażające.

Kiedy ludzie zadają to pytanie, zwykle odpowiadam: „W porządku”.

I to jest. W porządku. To jest w porządku w JESZCZE W CELU. JESTEM W PORZĄDKU. WSZYSTKO W PORZĄDKU. Z WYJĄTKIEM OMG, TO NIE TAKIE WSPANIAŁE.

Wiesz?

Bo oto rzecz w szkole średniej: to jest do bani.

To jest do bani dla dzieci. To jest do bani dla rodziców. To jest do bani dla nauczycieli.

To jest do bani.

Jasne, może nie być do niczego przez cały czas, a dla niektórych może być do ssania bardziej niż dla innych, ale gwarantuję, że w pewnym momencie będzie to cholernie kiepskie.

To na pewno było dla mnie. W rzeczywistości gimnazjum było absolutnym piekłem. Okropne jak jedzenie samego lunchu. Miałam trądzik i kędzierzawe włosy i przypominano mi o wszystkim, co muszę w sobie regularnie zmieniać. Kpiono ze mnie za książki, które czytam (tak, czytam Klub opiekunów dobrze się spisuje w ósmej klasie) i byłam właściwie ostatnią dziewczyną, która goliła nogi lub nosiła stanik, co sprawiło, że szatnia na siłowni stała się specjalnym kawałkiem piekła.

Siódma klasa była szczytem nieszczęścia i trzęsą mi się ręce na samo wspomnienie tych wszystkich czasów, kiedy unikała mnie pewna grupa dziewcząt. Podobnie mój żołądek opada, kiedy myślę o tym, jak rozkoszowałem się ulgą, zaledwie rok później, kiedy inna dziewczyna stała się źródłem ich kpin i wykluczenia. Pamiętam z gorzką goryczą wszystkie chwile, kiedy powiedziałem komuś coś bolesnego w twarz lub za plecami.

Gimnazjum było w najlepszym razie niewygodne i zagmatwane, w najgorszym okrutne i brutalne.

I wątpię, czy jestem sam w tych doświadczeniach.

Dlatego, jeśli jest tylko jedna rzecz, którą chcę, aby mój syn zrozumiał, gdy przechodzi przez gimnazjum, to jest to: szkoła średnia jest trudna dla każdego.

Wszyscy walczą. Wszyscy się grzebią. A dla niektórych dzieciaków (takich jak ja) gimnazjum jest / było naprawdę okropne. Jak okropne.

Jak dotąd wydaje się, że mój syn dostosowuje się stosunkowo dobrze. Jasne, mieliśmy sporo niepowodzeń w zachowaniu i dostosowań. Został zraniony i rozczarowany przez przyjaciół. Jest schrzaniony, wielki czas i poniósł konsekwencje. Ale w większości gimnazjum nie wydaje mi się okropne. Lubię myśleć, że po części wynika to z faktu, że zlikwidowaliśmy pasywną tolerancję „dzieci będą dziećmi” na podłość i zastraszanie. Uczyliśmy nasze dzieci, jak ważna jest życzliwość i empatia. Niektórzy z jego nauczycieli wydają się mniej przypisywać postawie „dorosłych wiedzą najlepiej” i chętnie dzielą się historiami o własnych błędach i żalach w okresie dojrzewania.

Ale tylko dlatego, że teraz nie jest to dla niego paskudne ani okropne, nie oznacza, że ​​w pewnym momencie nie będzie to złe ani okropne, ani że nie będzie to złe ani okropne dla kogoś innego z jego grupy rówieśniczej.

Dlatego największą lekcją, jaką chcę, żeby wiedział, jest to, że szkoła średnia jest naprawdę trudna dla wielu ludzi. Są dzieci, które same jedzą lunch. Znajdź ich i zaproś do przyłączenia się.

Są dzieci, które czują się nieswojo w zmieniających się ciałach. Pomóż im dobrze się czuć.

Są ludzie, którzy są różni z jakiegoś powodu. Spraw, by czuli, że należą.

Są ludzie, którzy martwią się, że nie pasują do tej normy piękna lub tego trendu w modzie. Przypomnij im, że „normy dotyczące urody” to nonsens i wszyscy jesteśmy piękni.

Są ludzie, którzy cierpią. Są ludzie, dla których gimnazjum jest naprawdę kiepskie i straszne. Znajdź ich i bądź jasnym punktem ich dnia.

Ponieważ nie popełnij tego błędu, gimnazjum w takim czy innym czasie jest do bani dla wszystkich. Dzieci, rodzice, nauczyciele, wszyscy.

Jeśli jesteś szczęściarzem, dla którego gimnazjum jest naprawdę „w porządku”, a może nawet fajne, uważaj na tych ludzi i postaraj się, aby było trochę mniej pechowe, a może nawet dobre. Jak mówię mojemu synowi, jeśli szkoła średnia nie jest nieszczęście dla ciebie, twoim zadaniem jest uczynić go lepszym dla kogoś innego.

A potem pamiętaj: kiedy stanie się naprawdę kiepski (bo prawdopodobnie tak się stanie), to nie tylko ty.