contador gratis Saltar al contenido

Jeśli twój niepokój przed powrotem do szkoły jest przez dach, nie jesteś sam

stres związany z powrotem do szkoły 1
Straszna mama i Victor Coscaron / EyeEm / Getty

Dziś rano obudziłem się przed budzikiem. Nie w „Kurcze, spałem wystarczająco dużo i czuję się taki wypoczęty!” rodzaj drogi. Nie, to było bardziej jak „FUuuuUUUuuuCK” z płaczącym emoji na końcu, a także ten popularny GIF z dzieckiem wbiegającym do pokoju, a następnie szybko obracającym się i uciekającym tam, skąd przyszedł.

To wszystko z powodu niepokoju przed powrotem do szkoły.

Przez większość lata nie byłam pewna, czy posyłam swoje dzieci do szkoły stacjonarnej, czy też spróbujemy jakiejś wersji nauczania na odległość. Przeczytałem i ponownie przeczytałem i jeszcze raz trochę więcej statystyk dotyczących prawdopodobieństwa zachorowania dzieci, tego, jak bardzo mogą zachorować, jeśli zachorują, wszelkich długoterminowych konsekwencji, gdyby zachorowały nawet lekko, i jak prawdopodobne jest, że przekazać COVID-19 innym członkom rodziny.

Częścią problemu z szukaniem odpowiedzi na te pytania jest to, że tak naprawdę tego nie robimy mieć odpowiedzi. Zabraliśmy dzieci ze szkoły na bardzo wczesnym etapie pandemii, więc po prostu nie mamy danych niezbędnych do oceny poziomu ryzyka z jakąkolwiek pewnością siebie. W artykule na temat Vox napisanym przez ojca i epidemiologa przytoczono szereg powodów, dla których w jego opinii zawodowej dzieci są narażone na niskie ryzyko: dzieci stanowią nieproporcjonalnie mały odsetek wszystkich zakażeń, prawie żadne ogniska nie były powiązane ze szkołami, nie widzieliśmy wiele rodzin choruje na swoje dzieci, a dzieci zarażone po prostu nie chorują że chory.

Ale ten sam artykuł zwrócił uwagę na problem z brakiem wystarczających danych, chociaż wspomniał o przypadku w Izraelu, gdzie zaprzestali nauki i wysłali wszystkich do domu z powodu dwóch potwierdzonych przypadków COVID-19. Później odkryto, że w rzeczywistości 100 dzieci z tej szkoły zostało zarażonych (również: artykuł Vox mówi, że 100, ale NPR podało, że liczba ta wynosiła w rzeczywistości 130, z czego 116 to uczniowie). W międzyczasie, tutaj, w Stanach Zjednoczonych, potwierdzono, że kilka wybuchów epidemii pojawiło się na różnych obozach letnich i spowodowało przestoje.

Z jednej strony ograniczone dane wskazują, że dzieci nie chorują ani nie przenoszą COVID-19. Ale z drugiej strony, jeśli potwierdzono, że jedno dziecko ma COVID-19, aż 60 innych faktycznie go ma, a także epidemie zdecydowanie zdarzają się tam, gdzie dzieci gromadzą się, nawet przy zachowaniu dystansu społecznego i noszeniu masek.

Nie martw się jednak! Prawdopodobnie będzie to szkoła indywidualna w porządku.

Tam, gdzie mieszkam na Florydzie, liczba przypadków gwałtownie rośnie, a łóżka na OIOM-ach są wypełnione prawie po brzegi. Wygląda na to, że nasz gubernator ma naprawdę dość mocno głowę w odbytnicy Trumpa i podejmuje decyzje pozornie oparte wyłącznie na gospodarce. W naszym hrabstwie „mocno zachęcamy” do stosowania masek i zgłaszania przez rodziców, czy ktoś z ich rodziny ma COVID-19, chociaż nie jest to wymagane. Jestem pewien, że ma to coś wspólnego z przepisami HIPAA, ale nie zmniejsza to mojego niepokoju o bezpieczeństwo osobistego nauczania.

Dlatego zdecydowałem, że moje dzieci będą uczyć się w domu. Fakt, że pracuję w domu, w połączeniu z wysokim wskaźnikiem infekcji w miejscu, w którym mieszkam, stanowi dla mnie moralny obowiązek trzymania moich dzieci w domu. Spowolnienie rozprzestrzeniania się COVID to gra liczbowa. Im mniej wydychanych ciał w przestrzeni, tym mniejsza szybkość transmisji. Więc pomogę w tym, powstrzymując moje dzieci.

Mimo to, jak wielu z was dobrze wie, podjęcie decyzji, jaki rodzaj edukacji będą robić wasze dzieci w nadchodzącym semestrze, nie jest równoznaczne z poczuciem spokoju. Ponieważ, poważnie, jak ja kurwa mam to zrobić? Pracuję na pełny etat jako wolny strzelec. Nie mogę przez cały dzień najeżdżać na moje dzieci, aby upewnić się, że każda lekcja jest dokładnie taka, jak powinny. Z całą pewnością będę musiał być bardziej zaangażowany niż kiedykolwiek i zrobię co w mojej mocy, ale szczerze mówiąc, denerwuję się, że wszystko schrzanię. Zawsze byłam wyluzowaną, pozbawioną rąk rodzajem mamy i podoba mi się to. Dzięki temu moje dzieci są bardzo niezależne. Ale nie da się obejść faktu, że chodzenie do szkoły w domu będzie wymagało ode mnie więcej i boję się, że zawiodę. Kształcenie na odległość było gównianym show. I chociaż chcę sobie wmówić, że wszyscy jesteśmy w tym razem, wszyscy zobaczymy mały spadek w nauce naszych dzieci, nie można się martwić.

A poza tym, że staram się być przyzwoitym nauczycielem, jak mogę sprawić, by to wszystko było mniej traumatyczne dla moich dzieci? Jak powstrzymać tę sytuację, aby nie wydawała się dystopijnym koszmarem, skoro tak właśnie jest? Jak nie dać moim dzieciom dziwnych kompleksów bakteryjnych? Jak utrzymam ich zdrowie fizyczne, kiedy nie będą mieli PE, a ja nie mam czasu ani siły woli, aby odgrywać tę rolę? A co, jeśli pomimo wielu, wielu środków ostrożności i tak zostaniemy zarażeni?

Kobieta pracująca przy stole w kuchni.  Jej nastoletni syn je obok niej. Fertnig / Getty

Martwię się też o dzieci innych ludzi. A co z rodzinami niepełnymi, gospodarstwami domowymi z dwoma niezbędnymi pracownikami, gospodarstwami domowymi z nadużyciami, nietolerancją, zaniedbaniem? Czuję się winny za swój przywilej. Są rodzice, którzy desperacko wolą zatrzymać swoje dzieci w domu, ale po prostu nie mają innego wyjścia. Zastanawiają się, co zrobią, jeśli po krótkiej sesji szkolnej zostaną ponownie poddani kwarantannie, zmuszając ich dzieci do nauki na odległość. Kto będzie pilnował swoich dzieci? Czy będą musieli decydować między nadzorowaniem swoich dzieci a utrzymaniem ich pracy? Co się stanie, jeśli ich dzieci odbiorą COVID-19 ze szkoły, może od dziecka antymaskera, który jeszcze nie wie, że jest zarażony? A jeśli sami to dostaną?

Część niepokoju wynika ze świadomości, że nie ma dobrych odpowiedzi. Naprawdę nie ma. Za każdym razem, gdy ludzie się gromadzą, istnieje ryzyko choroby i śmierci. Nawet w przypadku osób, które przeżyły COVID-19, zaczynamy dostrzegać niepokojący trend uporczywych, ciągłych problemów zdrowotnych.

A jednak jest wiele osób, dla których posłanie dzieci do szkoły jest jedyną opcją. Jest wiele dzieci, które są bardziej zagrożone w domu niż w szkole, tak, nawet biorąc pod uwagę ryzyko związane z COVID-19. Nie ma na to idealnego sposobu. Nie ma rozwiązania, które zapewni wszystkim zdrowie i życie.

Najlepsze, co każdy z nas może zrobić, to brać pod uwagę innych podczas podejmowania decyzji za własne rodziny. Myślę, że właśnie tego brakuje w dialogu o powrocie do szkoły. Zbyt często sugeruje się, że każda rodzina musi sama zdecydować, co jest dla niej najlepsze. Myślę, że to absolutnie niewłaściwy sposób myślenia o wszystkim, co dotyczy COVID-19. Myślę, że kiedy przedzieramy się przez niepokoje nadchodzącego roku szkolnego, a nawet nadchodzących fal kwarantanny, infekcji i walki ekonomicznej, musimy martwić się o innych przynajmniej tak samo, jak martwimy się o siebie.

Myślę, że gdybyśmy mogli pracować nad tym, wszyscy moglibyśmy zacząć odczuwać nieco mniejszy niepokój.