contador gratis Skip to content

Jestem A ** hole Mom, która zachęca swoje dzieci do udostępniania

udostępnianie dzieci
patrickheagney / Getty

Zwrócono mi uwagę (głównie za pośrednictwem artykułów w mediach społecznościowych), że istnieje ruch rodzicielski, w ramach którego ich dzieci nie są uczone i / lub zachęcane do dzielenia się. Czy to źle, że od razu wyobrażam sobie produkt tego stylu życia, prowadzący do populacji ciasno rannych, zwanych małymi dupkami? Wydaje mi się to dziwne i niewłaściwe, więc postanowiłem przejrzeć te artykuły i spróbować zrozumieć nowe filozofie.

Jedną z rzeczy, które potrafię docenić w pokoleniu milenialsów, jest to, że uczą nas kwestionowania i kwestionowania naszych własnych tradycji. Stereotypy dotyczące płci nie są już ostro podzielone. Teraz bardziej niż kiedykolwiek uczymy wartości zgody na nasze ciała. Nie tak wielu z nas obrzezało swoich chłopców, ponieważ nie odkryliśmy wystarczających powodów, aby to zrobić poza śledzeniem tego, co robili nasi przodkowie.

Artykuły, które argumentują, dlaczego nie powinniśmy uczyć naszych dzieci dzielenia się, zawierają kilka ważnych uwag, ale ja po prostu ich nie kupuję. Mimo to jestem poruszony, aby uczyć moje dzieci, aby dzieliły się tym, co mają, ponieważ wydaje mi się to w porządku.

Dzielenie się obiektem z nigdy wcześniej nie widzianym innym dzieckiem nie stanowi rzeczywistego scenariusza w oczach wielu rodziców. „Prawdziwy świat” jest wypełniony mnóstwem dupków, ale to nie znaczy, że przygotowuję swoje dzieci, aby powiększyć populację dupków. Chcę nauczyć ich współczucia.

Pewnego razu w grupie zabaw niemowlę doczołgało się do mojego malucha i odebrało jej zabawkę. Moja córka zareagowała wykrzykującymi dziecięcymi przekleństwami. Powietrze zrobiło się napięte i oczy wszystkich rodziców skierowały się na mnie. „W porządku” – powiedziałem do mojej córki. „Maluchy wciąż się uczą, jak się dzielić” – powiedziałem do niej. To była najlepsza reakcja, jaką mogłem wymyślić na miejscu. Stoję przy tym, ale jestem też gotów oczekiwać, że nie wszyscy rodzice docenią jego słuchanie.

Innym razem, bawiąc się w bibliotece, mój syn i inny chłopiec walczyli o zabawkę. Kiedy już miałam się pochylić i wypowiedzieć kilka zachęcających słów i opisać kilka emocji podczas zabawy, druga matka odprawiła mnie z miną wyższości i powiedziała, żebym pozwolił im to rozwiązać.

Po tym, jak miała jedno łatwe dziecko, które nauczyło się samodzielnie komponować i prawdopodobnie po przeczytaniu kilku książek dla rodziców, wydawało się, że wierzy, że posiada boskie umiejętności rodzicielskie wymagane do zainspirowania doskonałości wychowania dzieci. W porządku. Kiedy ma swoją drugą osobę, która bije i nie lubi drzemki, mam nadzieję, że nie chce krzyczeć w jej ręcznik kąpielowy. Pozwalam jej Alfie na chwilę, bo szczerze mówiąc, każdy scenariusz wynikający z tej bójki jest przykładem prawdziwego życia.

Czasami unoszę się w powietrzu, a czasami daję przestrzeń. Wybieram chwile. W moim rodzicielstwie znajduję mniej konsekwencji, niż przewidywałem, ponieważ czynniki ciągle się zmieniają. Ale najważniejsze jest to, że staram się wzbudzać współczucie, nawet jeśli mój poziom interwencji jest różny. A jeśli moje dziecko towarzysko jak dupek, następnym razem staram się wkroczyć trochę mocniej.

Gdybyś stał na stacji kolejowej, nosił słuchawki i podskakiwał do niektórych ze swoich ulubionych melodii, nie odrywając wzroku od torów, możesz być zaniepokojony, gdyby ktoś klepnął Cię w ramię od tyłu. Gdyby poprosili o pożyczenie twoich słuchawek i posłuchali, podzielilibyście się? Nie, bo to jest cholernie dziwne! A może niechętnie, bo jeszcze nie zorientowałeś się, jak sobie radzić z dziwactwem. Ale to całe doświadczenie daje ci zabawny smak w ustach, niezależnie od tego.

Teraz wyobraź sobie, że jesteś w barze sportowym, dzieląc się koszem z twarogiem z przyjaciółmi (ok, masz mnie – jestem z Wisconsin) i grając w rzutki. Jeśli podchodzi do ciebie nieznany ci ktoś i prosi o podzielenie się z nim twarogiem serowym, to jest totalnie przerażające, prawda? Ale co, jeśli poproszą o użycie tarczy do rzutek, kiedy skończysz? Cóż, przyznajesz im. A jeśli tego nie zrobisz, jesteś samolubnym kutasem i słowo się rozejdzie.

Istnieje różnica między wyżej wymienionymi prośbami o udostępnienie i nie oczekuję, że dwulatek to rozpozna.

Postawa „dziel się wszystkim”, którą rozwijamy we wczesnym dzieciństwie, staje się przestarzała w wieku dorosłym. Kiedy dzieci wkraczają na ten świat, są wyposażone w dziecinne identyfikatory (dziękuję, studenckie lekcje psychologii) i samolubne plany jako sposób na przetrwanie. Chcą tego, czego chcą i pieprzą wszystkich innych. Rodzice i opiekunowie z miłością o nie dbają, zapewniają je i pomagają im myśleć o interesach innych.

Nowy sposób myślenia, który staram się przekazać swoim dzieciom poza etapem dzielenia się, polega na myśleniu o innych z taką samą uwagą, jaką myślą o sobie. Najbardziej organicznym sposobem na złamanie im uporu w zaspokajaniu własnych potrzeb jest poprowadzenie ich przez dzielenie się możliwościami w młodym wieku, bez względu na to, jak bolesne. To kształtuje ich rdzeń, aby współczucie stało się ich nowym instynktem.

Dzieci są o wiele bardziej elastyczne i odporne, niż sądzimy. Nieustannie kroczymy przez życie w drodze uczenia się, oduczania się i uczenia się uogólniania informacji (dziękuję, zajęcia z zachowań dla absolwentów), które otrzymujemy odpowiednio w odpowiednich sytuacjach. Najpierw uczymy się witać wszystkich. Następnie uczono nas, aby nigdy nie rozmawiać z nieznajomymi. Po pierwsze, uczymy się być uprzejmi dla wszystkich. Następnie uczymy się bronić siebie. Po pierwsze, uczymy się, że litery i cyfry to dwie odrębne jednostki. Następnie uczymy się algebry.

Więc będę tutaj, ucząc moje dzieci dzielenia się. A jeśli zobaczę cię tam, dającą dzieciom siłę, by się nie dzielili, usłyszę cię głośno i wyraźnie. Widzę cię, słyszę cię, nawet jeśli się z tobą nie zgadzam. Zrobię mnie, a ty ty.