Jestem mamą, która po prostu nie może się połączyć

Jestem mamą, która po prostu nie może się połączyć

Jestem mamą, która po prostu nie może się połączyć
PeopleImages / iStock

Moi synowie mają lekcje gry na ukulele w każdy wtorek o 11 rano Każdy Wtorek. Lekcje odbywają się z przyjacielem około sto metrów od mojego domu. Ale nieuchronnie, w każdy wtorek o 11 rano dostaję od niej SMS-y: „Nadal przychodzisz w tym tygodniu?” „Jest 11 rano!” “Wszystko w porządku?” Nie, do tego czasu nie przyjedziemy w tym tygodniu. Wiem, że jest 11 rano, wiem, że jest wtorek. Po prostu nie połączyłem tych dwóch lekcjami ukulele. I nie, najwyraźniej nie czujemy się dobrze, ponieważ nie mogę ciągnąć moich dzieci na coś tak prostego, jak powtarzająca się lekcja muzyki jedno boisko piłkarskie poza moim domem raz w tygodniu.

To jest typowe. W czwartkowe poranki mieliśmy w domu kooperację, a ja ciągle o tym zapominałem lub robiłem czwartkowe randki. Potem miałem podwójną rezerwację i musiałem zdecydować, czy ważniejsze jest, aby dzieci miały kontakt z wolną zabawą, czy z pracownikami akademickimi. Uważam, że zarówno cenne, jak i ważne, więc nie zawsze jest to łatwa decyzja.

Udało mi się zdążyć pływać i ćwiczyć w YMCA w poniedziałkowe popołudnia, ale tylko dlatego, że mój najstarszy miał obsesję na jej punkcie i zawsze mi o tym przypominał. Myślałam o pójściu rano do szkoły, zrobieniu makaronu na lunch, a potem o bieganiu do Targetu – a on przerywał mi, mówiąc: „Mamo, mamy dzisiaj pływanie i siłownię!” Zrobił to samo z moją opieką nad jego przyjacielem Jackiem. „To dzień Jacka!” piszczał, kiedy się budził. Mój żołądek podskoczył. Bzdury. To rzeczywiście był Jack Day. Liczę na sześciolatka, żeby moje plany były proste.

Nie proś mnie o zapamiętywanie wizyt u lekarza. Muszę je włożyć do telefonu, żeby sobie przypomnieć. Zrobiłbym to ze wszystkim, ale nie potrafię wymyślić, jak to zrobić, bez konieczności ręcznego wprowadzania każdego wydarzenia. Raz próbowałem. To nie zadziałało. Albo zepsuję dane wejściowe, albo przegapię przypomnienia, albo schrzanię coś innego. Cała technologia, którą Steve Jobs może na mnie rzucić, a ja wciąż jestem bezradny.

Nie chodzi tylko o to, że zapominam. Nigdy, przenigdy zawsze na czas. Obliczyłem, że przygotowanie dziecka zajmuje około jednej godziny (co oznacza, że ​​ośmioletnie matki nigdy nie zawracają sobie głowy spaniem), więc muszę wstawać trzy godziny przed jakimkolwiek wydarzeniem. Dzieje się to na dwa sposoby: gubię się w internecie, piję kawę i maluję. Ton dzieci nie chcą się ubierać, a ja i tak nie mogę znaleźć dla nich ubrań. Nagle spoglądam w dół i zdaję sobie sprawę, że mam dwadzieścia minut na dwadzieścia minut jazdy, ale nikt jeszcze nie umył zębów, a mój wymagany Starbucks nie zatrzymał się. Więc spóźniliśmy się pół godziny.

W inne dni budzę się te same trzy godziny wcześniej. Ale tym razem szybko karmię dzieci śniadaniem, znajduję im ubrania i nie psuję makijażu. Ubieram się z minimalnym zamieszaniem, a internet jest cichy. Myjemy zęby, a potem spoglądam w dół, aby zobaczyć, że mamy całą godzinę, zanim będziemy musieli być tam, gdzie musimy. Powoli więc wypuszczamy psy, potem wpuszczamy je, powoli zakładamy buty i powoli przypinamy wszystkich do samochodu. Następnie idziemy do Starbucks. Jedziemy nawet powoli. Ale docieramy do celu i jesteśmy pół godziny wcześniej. Jeśli idziemy do czyjegoś domu, musimy jeździć bez celu przez pół godziny. Jeśli jest to miejsce publiczne, bawimy się najlepiej, jak potrafimy, dopóki nie pojawią się inni ludzie.

Nie jesteśmy w stanie uczestniczyć w żadnym wydarzeniu zgodnie z konstytucją na czas.

My też nie wyglądamy ładnie. Moje dzieci jak zwykle nie mają fryzur, więc przypominają obłąkane jeże. Zapomnieliśmy umyć zęby. Dziecko zwykle ma buty, bo zdejmuje je w aucie i rzuca, ale czasami zakładam, że je rzucił, a nie, więc pojawia się bez obuwia. Jestem mamą, która zapomina o butelce z wodą, zapomina o przekąsce i ogólnie rzecz biorąc, jeśli jest jakiś przedmiot potrzebny do jakiejkolwiek czynności, którą wykonujemy, w połowie przypadków go nie mamy.

Oznacza to, że wszyscy myślą, że jestem zdezorganizowanym bałaganem, że spełniam wszystkie stereotypy kobiet, które nie mogą się dogadać. To żart, że jestem wcześnie albo spóźniony i nigdy na czas. W końcu to nie jest taka wielka sprawa; wygląda gorzej niż jest w rzeczywistości. Ale nadal wyglądam jak wyczerpana mama i ludzie myślą, że moje dzieci cierpią z tego powodu. Naprawdę nie, naprawdę. Mam szczęście, że ludzie są tolerancyjni. Żałuję, że nie jestem jak normalne matki, które pojawiają się dokładnie o 11 rano z pudełkiem po sokach i zatyczkami w ręku, z wystylizowanymi włosami i idealnie wyszczotkowanymi zębami. Chciałbym móc to zrobić.

Ale do tego czasu spóźnimy się pół godziny lub pół godziny wcześniej. I nie oczekuj fryzur. Jeśli nie możesz sobie z tym poradzić, nie możesz sobie poradzić z byciem moim przyjacielem. Ostatecznie jest to całkiem niezły barometr dla umiejętności przyjacielskich. A jeśli już, jestem za to wdzięczny.