Jestem nauczycielem - dlaczego nikt nie zapytał mnie o ponowne otwarcie?  Mam 5 ważnych pytań

Jestem nauczycielem – dlaczego nikt nie zapytał mnie o ponowne otwarcie? Mam 5 ważnych pytań

zapytaj nauczyciela o ponowne otwarcie 1
Straszna mama i Madhourse / Getty

Każdy ma swoje zdanie na temat tego, jak i czy szkoły powinny zostać ponownie otwarte w nadchodzącym roku szkolnym. Słyszeliśmy od gubernatorów, pediatrów, rodziców, sekretarza edukacji i prezydenta. Każdy ma „naukę” i „badania” na poparcie swoich twierdzeń, ale niestety (jak zawsze w przypadku decyzji podejmowanych w edukacji) nie ma jednej bardzo ważnej rzeczy – doświadczenia w klasie.

W salach lekcyjnych wypełnionych maksymalnie po brzegi pięciolatkami, które nawet nie potrafią wydmuchać sobie nosa, gdzie stosunek liczby nauczycieli do uczniów wynosi 1:28 lub w niektórych przypadkach nawet wyższy. Sale lekcyjne, w których nauczyciele już błagają rodziców o chusteczki, środek do dezynfekcji rąk i antybakteryjne chusteczki, nawet w świecie sprzed COVID. Klasy, korytarze i łazienki pełne nastolatków, którzy myślą, że są niepokonani. Budynki szkolne bez dodatkowych pomieszczeń, bez centralnej wentylacji, w których znajdują się cztery umywalki dla ponad 200 uczniów.

Jako nauczyciel mam takie doświadczenie, więc mam wiele pytań na temat tego, w jaki sposób możliwe i bezpieczne będzie ponowne otwarcie szkół. Nikt mnie nie pytał – ale ponieważ wiele innych zawodów wypowiada się na temat ponownego otwarcia, pomyślałem, że może, tylko może (to trochę szalone, ale wysłuchaj mnie) powinniśmy usłyszeć od nauczyciela.

Porozmawiajmy o myciu rąk. Jeśli średni liczebność klasy przedszkolaków wynosi 25, to każdy z nich potrzebowałby 8,3 minuty na umycie rąk przez 20 sekund – można by pomyśleć, że nie jest tak źle. To wykonalne – otwórzmy ponownie! Niestety. nie uwzględnia to czasu przejściowego między uczniami przy zlewie, uczniem, który bawi się w bąbelki, rozpryskuje innego ucznia, tnie w kolejce, lub też trzeba zapewnić moralne wsparcie przy spłukiwaniu toalety, ponieważ są przerażeni. Nie bierze to pod uwagę faktu, że tylko kilku uczniów będzie mogło wejść do łazienki na raz, a nauczyciel musi monitorować, czyja kolej jest wchodzić i wychodzić z łazienki, kontrolować zachowanie na korytarzu i wysyłać ucznia, który właśnie kaszlał do „pokoju kwarantanny”, który nie istnieje, PONIEWAŻ NIE MA DODATKOWYCH POKOI.

Gdzie studenci czekają na korytarzu? W kolejce? Wszyscy razem? Sześć stóp od siebie? Nie, czekaj, trzy stopy są teraz w porządku. Tak czy inaczej, 25 dzieci stojących w odległości trzech stóp od siebie to linia o długości ponad 75 stóp. Kto monitoruje tę linię? Utrzymywanie ich w ciszy, przypominanie im, aby trzymały ręce przy sobie?

Kolejna sprawa dotycząca dystansu społecznego: nawet ludzie, którzy nie są nauczycielami, już zorientowali się, że w salach lekcyjnych nie ma wystarczająco dużo miejsca, aby wszyscy uczniowie byli od siebie oddaleni o sześć stóp. Nie ma problemu, po prostu zmienimy wytyczną na metr. Ale co ze wszystkimi klasami w całym kraju, w których nie ma nawet miejsca, aby ustawić wszystkie swoje ławki studenckie w odległości trzech stóp od siebie? A co z klasami, które nie mają ławek i mają stoły, w których uczniowie siedzą w grupach? Kto wyposaża te sale w nowe, społecznie odległe meble? Czy jest na to budżet, czy też szkoły otrzymują zwiększone fundusze? LOL NIE, otrzymują MNIEJSZE fundusze.

No dobra, może nauczyciele po prostu kupią to sami z własnej kieszeni, tak jak robią wiele innych rzeczy. Cóż, przez lata kupiłem DUŻO do mojej klasy i studentów, ale nie mogę sobie pozwolić na osobisty zakup ich wszystkich pojedynczych biurek.

Nawet jeśli dzieci mają osobne miejsca na biurkach, czy muszą tam pozostać przez cały dzień? Czy przedszkolaki kiedykolwiek przychodzą na dywanik, aby opowiedzieć historię (uwaga spoiler – nie jest wystarczająco duży, aby 25 dzieci mogło siedzieć w odległości trzech stóp od siebie). Czy kiedykolwiek udają się do ośrodków? Usiąść obok znajomego i czytać razem? Czy mogą nawet udostępniać książki? Myślę, że zanim ktokolwiek odpowie na te pytania lub, co bardziej prawdopodobne, odrzuci je na bok, powinien spróbować nauczyć 25 pięciolatków, jak siedzieć na krześle pierwszego dnia w szkole… a następnie zmusić ich do pozostania tam przez cały dzień codziennie.

Więc kiedy wracamy do szkoły bez sprzętu i możliwości zachowania zdrowia i bezpieczeństwa, a nauczyciel lub uczeń ma objawy, co wtedy? Nauczyciel lub uczeń powinni zostać w domu, aby uniknąć zarażenia innych, prawda? Cóż, kilka rzeczy do rozważenia:

1. Wiele razy dzieci nie mają żadnych objawów, więc nieświadomie będą przenosić zarazki.

2. Wiele dzieci już przychodzi do szkoły chorych, czasami podaje się im lekarstwa maskujące gorączkę i objawy, ponieważ rodzice muszą iść do pracy. Jak to monitorujemy?

3. Objawy COVID są bardzo podobne do objawów, które małe dzieci przejawiają jesienią, zimą i wiosną z powodu przeziębienia lub alergii. A gdyby nauczyciele i uczniowie naprawdę zostawali w domu za każdym razem, gdy mieli kaszel lub objawy, prawdopodobnie byliby bardziej nieobecni niż obecni. Czy więc musimy ignorować pewne objawy? Proszę wyjaśnić, które objawy są w porządku.

4. Personel może mieć częstsze nieobecności z powodu objawów samokontroli. Czy będą mieli substytuty dla swoich klas? Już teraz bardzo trudno jest znaleźć substytuty. Jeśli znajdziemy okręt podwodny, jakie zarazki przynoszą? Gdzie oni byli? Jeśli wynik testu jest pozytywny, czy wszystkie szkoły, w których subskrybowali, muszą przejść kwarantannę?

5. Jeśli nauczyciel lub uczeń uzyska pozytywny wynik testu na obecność COVID, kto poddaje kwarantannie? Cała klasa? Budynek szkoły? Czy wykorzystujemy do tego dni chorobowe, czy jest to bezpłatne? Czy przechodzimy na zdalne uczenie się podczas kwarantanny? Kto uczy zdalnego uczenia się, jeśli nauczyciel nie jest w stanie pracować z powodu POROZUMIENIA, KTÓRY ZŁAPIŁ SIĘ W SZKOLE, PONIEWAŻ ZMIENILIŚMY WSZYSTKIE ZALECENIA W ZAKRESIE ZDROWIA I BEZPIECZEŃSTWA TYLKO, ABY ZGODZIĆ SIĘ Z PUSHUJĄCYMI SZKOŁAMI BEZ WYPOSAŻENIA UTRZYMAĆ BEZPIECZEŃSTWO PRACOWNIKÓW I STUDENTÓW?

uczennica ucząca się matematyki w domu podczas lekcji online Maria Symchych-Navrotska / Getty

Tak, ale uczniowie muszą być w szkole, żeby się socjalizować! Masz tam 100% racji. Uczniowie muszą wchodzić w interakcje, mieć więzi międzyludzkie i uczyć się umiejętności społecznych. Pomaganie uczniom w nawiązywaniu znajomości, dzieleniu się, miłością do nauki i staniu się dobrymi obywatelami jest jedną z najważniejszych części mojej pracy. Jednak interakcja będzie trudna, gdy uczniowie będą musieli trzymać się osobno i nie będą mogli nauczyć się dzielić, jeśli nie mogą dotykać tych samych materiałów. I zgadnij co? To NAPRAWDĘ śmierdzi.

Każdy może zgodzić się, że ta cała sytuacja COVID gryzie wielką. Nauczyciele CHCĄ wrócić do szkoły… GDY JEST TO BEZPIECZNE. Chcemy wracać do codziennych spotkań z „naszymi dziećmi”… KIEDY PRZYPADKI SIĘ SPADAJĄ. Nauczanie zdalne nie jest łatwe ani przyjemne. Chcemy wrócić do naszych klas… KIEDY NIE MUSIMY JUŻ CZUĆ SIĘ, ŻE RYZYKUJEMY NASZE ŻYCIE I ŻYCIE NASZYCH RODZIN.

Słyszymy was, rodzice: Dzieci lubią szkołę. Tęsknią za szkołą. Uczą się więcej w szkole. Denerwują cię w domu. Nauczyciele też tęsknią za szkołą. Tęsknimy za dziećmi (chociaż nieoficjalnie, czasami nas denerwują)! Ale teraz naszym największym zmartwieniem jest to, że wszyscy są zdrowi i bezpieczni. Zdalne uczenie się nie jest pierwszym wyborem dla większości ludzi, ale w międzyczasie jest to bezpieczniejsze rozwiązanie, podczas gdy my zajmujemy się globalnym kryzysem zdrowotnym. Trudno też sobie wyobrazić, jak dużo nauki zajmowałoby i tak w klasie po tym, jak czekaliby w swoich długich na 75 stóp kolejkach, aby myć ręce przez 20 sekund kilka razy dziennie.

Dni szkolne są już wypełnione po brzegi, a teraz będziemy stale dodawać dezynfekcję, monitorować objawy, wysyłać dzieci na „kwarantannę”, próbować skontaktować się z rodzicami, zajmować się maskami, robić „przerwy w masce” itp. Lataliśmy. w naszych spodniach, aby zdalna nauka działała zeszłej wiosny i myślę, że nauczyciele w całym kraju wykonali cholernie dobrą robotę! Ale gdybyśmy teraz zdecydowali się podjąć bezpieczną decyzję dla nauczycieli i uczniów i rozpocząć jesienią naukę zdalną, nauczyciele mogliby szkolić się, przygotowywać i planować edukację online, zamiast próbować otwierać szkoły, a następnie latać przy siedzibie naszego spodnie PONOWNIE, aby przejść do trybu online, gdy to nie działa.

Słyszymy was, pediatrzy: Dzieci zwykle nie mają poważnych objawów. Zwykle są bezobjawowe. To wszystko dobrze, ale dzieci mogą nadal przenosić wirusa między sobą. Mogą nie zachorować, ale mogą zabrać te zarazki do swoich rodzin. Mogą przekazać te zarazki swoim nauczycielom, którzy mogą je zabrać do domu ich rodziny. Tak, my, jako nauczyciele, jesteśmy przyzwyczajeni do bycia barankami ofiarnymi. Tak, chronimy naszych uczniów i w razie potrzeby przyjmujemy za nich kulę. Oddalibyśmy nasze życie, aby zapewnić im bezpieczeństwo, gdy są pod naszą opieką. Ale nie jestem skłonny narażać się na COVID i zabrać COVID do domu, do mojej rodziny, aby mieć szkołę osobiście, gdy można temu całkowicie zapobiec.

Słyszymy was, gubernatorzy: BYŁEŚMY CIĘŻKI CZAS KONTAKTU. Tak, to ciągle zmieniająca się sytuacja i wszyscy trzymamy kciuki, ale COVID nie ustępuje, liczba przypadków rośnie, zbliża się rok szkolny i potrzebujemy odpowiedzi.

Słyszymy Cię, Sekretarz Edukacji („pierwszy sekretarz edukacji z zerowym doświadczeniem w szkołach publicznych”): Bla, bla, bla. Proszę usiąść.

Słyszymy Cię, Prezydencie: Te wytyczne CDC są zbyt bezpieczne. Spraw, aby były mniej bezpieczne, łatwiejsze i tańsze w naśladowaniu. Otwórz szkoły albo obetnę twoje fundusze. Zdrowie i bezpieczeństwo dzieci i nauczycieli w tym kraju jest ważniejsze niż gospodarka. To powinno być oczywiste i nie powinno być przedmiotem debaty politycznej.

Ale co ja wiem? Jestem tylko nauczycielem.