contador gratis Skip to content

Jestem pracującą mamą i każdego dnia zostawiam kawałek siebie za sobą

pracująca mama zostawia kawałek siebie za sobą
monkeybusinessimages / Getty

Każdego ranka, przed wyjściem do pracy, kocham lepkie pocałunki z otwartymi ustami od mojej 17-miesięcznej córki, wiedząc, że te pocałunki będą przez następne dziesięć godzin obdarzane kochającymi opiekunami zamiast mnie. Moje serce ściska się, gdy płacze i sięga po mnie, gdy wychodzę przez drzwi, wiedząc, że kiedy wrócę do domu o szóstej rano, będzie zepsuta i prawie gotowa do łóżka.

Odjeżdżając, widzę jej pulchną dłoń z dołeczkami przyciśniętą do szyby i wyrywam się, marząc, żebym mógł zawrócić, wziąć ją w ramiona i spędzić z nią dzień.

Jestem pełnoetatową, pracującą matką. I każdego dnia, kiedy idę do pracy, zostawiam kawałek siebie.

Podczas pracy wykonuję codzienne zadania, ale wciąż zastanawiam się, co ona robi, jak mija dzień i jak się czuje. Czy jej pieluszkowa wysypka się poprawia? Czy w końcu pojawił się ten uparty ząb? Czy przegapiłem jej pierwsze kroki? Przede wszystkim się zastanawiam, czy ona tęskni za mną tak samo jak ja za nią?

Zajmuję się swoją rutyną, uczestniczę w spotkaniach i rozmowach konferencyjnych, ale wciąż żałuję, że nie widzę jej w domu Ulica Sezamkowa lub popychając ją na huśtawce w parku. Nieustannie spoglądam na zegarek, odliczając minuty, aż znów jestem z nią.

Po długiej drodze do domu, widzę jej krzywy, zębaty uśmiech w oknie, który usuwa cały ból, smutek i tęsknotę, które czułem przez cały dzień. Jej podekscytowana „mama!” to muzyka dla moich uszu, kiedy otaczam ją wielkim uściskiem, którego chciałbym, żeby nigdy się nie skończył. Ale nieuchronnie rzucamy się w wir szalonej kolacji, kąpieli i rytuału przed snem, kompresując cały dzień emocji w półtorej godziny chaosu. To jest wyczerpujące i radosne, i przemija zbyt szybko.

Kiedy kładzie się spać, siadam z kieliszka wina i myślę o tym, ile wydaje się starsza, tylko w jeden dzień. Ma włosy i rzęsy swojego ojca, ale mój uparty temperament. Jej rysy przypominające niemowlę zanikają i nagle stała się małym dzieckiem. Wydawało się, że jej umiejętności językowe poprawiły się z dnia na dzień, a jej osobowość rośnie wykładniczo. Ale trudno nie myśleć o tym, jak wiele z tego wzrostu i rozwoju przegapiłem w pracy przez ostatni rok.

Doceniam niezwykłe możliwości i przywileje, które otrzymałem jako kobieta z wyższej klasy średniej w XXI wieku i jestem wiecznie wdzięczna za poświęcenie wszystkich kobiet, które były przede mną. Moje babcie dałyby wszystko, żeby mieć takie możliwości, jakie mam – ukończyć studia, wybierać spośród wielu różnych zawodów, a nawet zarabiać więcej niż zarabianie na mężach.

Ale czasami, w najciemniejszych momentach mojego długiego dnia pracy, chciałbym, żeby było inaczej – żeby można było dobrze żyć z jednego dochodu klasy średniej.

Nie jestem naiwny; Znam też wyzwania i ból serca związane z byciem matką pozostającą w domu. Miałam szczęście, że po urodzeniu mogłam spędzić cztery miesiące w domu z moją córką i jestem wdzięczna, że ​​mogliśmy spędzić razem ten czas. Pamiętam, jak to jest mieć ochotę na rozmowę z dorosłymi i chwile samotności bez drugiego człowieka przylgniętego do ciebie, niekończący się cykl prania, mycia naczyń i podnoszenia zabawek z podłogi. Ale nie przeszkadzało mi to.

Po prostu nie miałam sensu zostawać w domu po zakończeniu urlopu macierzyńskiego. Jako żywiciel mojej rodziny, przynajmniej połowa naszych rachunków zależy od mojej pensji. Wróciłem więc do pracy – decyzji, która była prosta finansowo, ale niemożliwa emocjonalnie.

Spodziewałem się, że z czasem wszystko będzie łatwiejsze. Jednak rok po powrocie do pracy wciąż tęsknię za nią. Emocjonalne poranki, szalone wieczory i zawsze zbyt krótkie weekendy przemijają w mgnieniu oka i zastanawiam się – czy kiedykolwiek będzie z nią wystarczająco dużo czasu?

Wiem, że nie. Budzę się więc w każdy poniedziałek i idę do biura z odciśniętym w pamięci obrazem jej dłoni z dołeczkami na szybie.