Jestem samotną, pracującą mamą z dzieckiem w widmie - i widziałem mnóstwo „cudów” w tej niemożliwej sytuacji

Jestem samotną, pracującą mamą z dzieckiem w widmie – i widziałem mnóstwo „cudów” w tej niemożliwej sytuacji

samotna mama pracująca mama-1
Scary Mommy and Colorblind Images LLC / Getty

Praca na pełny etat z dużą odpowiedzialnością? Czek.

Samotny rodzic dwojga dzieci? Czek.

Dziecko na widmie? Czek.

Słodki, ale przerażony pies? Czek.

Przeprowadzka w czasie pandemii? Czek.

Ukończyłeś naukę w domu dla pierwszaka w liceum podczas blokady? Otwieram butelkę wina…

Jeśli nie było to wystarczającym wyzwaniem, starając się jak najmocniej być cierpliwym i obecnym rodzicem, zanim świat rzuci na ciebie chorobę bez twarzy, gdy twoje dziecko jest na spektrum (z dodatkowym dodatkowym ADHD), spróbujmy dorzucić kilka dodatkowych warstwy na wierzchu – wtedy naprawdę zaczynasz kwestionować swój zdrowy rozsądek.

Nie jest mi obce stres. Obecnie kieruję marketingiem dla niezależnej agencji zajmującej się zaangażowaniem marki. Przez lata miałem ogromne szczęście, że piastowałem wiele wyższych stanowisk na całym świecie, pracując z kilkoma świetnymi markami, agencjami, organizacjami i ludźmi. Ale żadna rola w korporacji nie przygotowała mnie na to, co byłoby CMO i samotnym rodzicem w czasie pandemii.

Biorąc pod uwagę, ile godzin wszyscy siedzimy przed naszymi ekranami, zbliżając, pracując w zespole, dzwoniąc, imprezując w domu, a potem jeszcze trochę, cały ten scenariusz WFH z pewnością przyniósł niezwykłą ilość pozytywnych i negatywnych wyników, w równej mierze dla mam w domu.

Zacznijmy od negatywów.

Nie jestem nauczycielką, chociaż bycie mamą z pewnością daje mi prawo do nauczania, ale niekoniecznie wystarcza, by pomóc mojemu czternastoletniemu, mierzącemu sześć stóp cztery lata i dorastającemu synowi zadaniu z matematyki. Szczerze mówiąc, nie mogę się z tym pogodzić i kiedy żąda, aby wiedzieć, w którym momencie swojego życia jest zawsze mam zamiar użyć algebry, potrzeba mi wszystkiego, by nie krzyczeć „NIGDY !!!” Ale błądzę.

Poza kilkoma godzinami pracy, jaką szkoła ustawia dla niego codziennie, ma znacznie więcej czasu na kucanie się przed jednym z kilku ekranów w całym domu i granie w gry wideo, tworzenie niekończących się filmów TikTok, wysyłanie milionów wiadomości Snapchat do ludzi, których ja Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek się spotkał – lista jest długa. Rzecz w tym, że wiem, że nie jestem w tym sam. Jego prawdziwa radość ze świadomości, że niewiele mogę zrobić – zwłaszcza, że ​​mam też wymagającą pracę dzienną, którą naprawdę lubię i na której muszę się skupić – zamieniła się w moją osobistą mantrę zwątpienia: „Zawodzę dziecko.” Jeśli nadal to czytasz, nie krępuj się teraz odetchnąć i wygrzewać się w komforcie, wiedząc, że wielu z nas czuje to samo. Ale zgadnij co? Ty nie jesteś. Wrócę do tego za chwilę.

Inne negatywy? Mam dość gotowania i polowania na mąkę, żeby moja starsza córka mogła utrzymać swoją przystawkę w poszukiwaniu niekończących się bochenków zakwasu, które piekła, robienia prania, zakupów, dokuczania, OMG zrzędzenia. Chcę się ogłupiać po tym, ile razy powtarzam te same rzeczy. Gdyby tylko moje dzieci naprawdę zrozumiały wyrażenie „pobity rekord”. Ale wszystkie te objawy są łagodnymi bólami w porównaniu z wieloma innymi osobami, które naprawdę walczą i cierpią z powodu pojawienia się tego wirusa. Z drugiej strony zauważyłem ostatnio coś całkiem cudownego.

Jest srebrna podszewka.

kobieta w białych dżinsach i żółtym swetrze siedząca na łóżku w pozie jogi przed laptopem i filiżanką kawy - Fiordaliso / Getty

Nie zamierzam kłamać – praca w domu była czymś, co wcześniej lubiłem, kiedy wiedziałem, że mam dużo do zrobienia. Ciche, dresowe spodnie i niekończące się filiżanki herbaty bez przerw były idealnym przepisem na wejście do strefy pracy. Praca w domu oznacza teraz, że jestem świadomy dzieci, psa, pralni piętrzącej się w kącie, lunchu i kolacji, o których muszę pomyśleć… znowu gubię się w marzeniu o przepisie.

Więc jakie są zalety żonglowania tak wieloma rzeczami i bardzo często czucia się porażką?

Cud nr 1: Jestem tu od momentu, gdy dzieci się budzą, do momentu, gdy kładą się spać.

Kiedy mój syn przeżyje poranki, które są nieuchronnie nieszczęśliwe z różnych powodów, do których mogą odnosić się rodzice z dziećmi i bez nich, zaczynamy działać w naszym rytmie i wtedy pojawia się prawdziwa magia. O różnych porach dnia ten mężczyzna-dziecko dosłownie zrzuca swoje 160-kilogramowe ciało na moje kolana i prosi o przytulenie. Mam tylko kilka sekund, ponieważ ludzie z widma często nie lubią być przytulani, pieszczeni lub dotykani, chyba że oni to zainicjują, ale kiedy to robi, jest to niesamowite uczucie.

Cud # 2: Jego oceny wzrosły.

Jak do diabła to się stało?! Stało się to po prostu dlatego, że jestem tutaj, mogę przeglądać z nim jego harmonogram każdego ranka i wieczoru i pomagać mu wykonywać zadania. Jestem pewien, że ciągła, żywa zachęta w czasie rzeczywistym, dzień po dniu, zwiększyła jego niską samoocenę. To jest bezcenne.

Cud nr 3: Moje dzieci dobrze się dogadują.

Powtarzam, jak to się stało ?! Siedmioletnia różnica wieku w porównaniu z najstarszą osobą mieszkającą na co dzień w Wielkiej Brytanii, gdzie studiuje na uniwersytecie i całe życie kłótni, jakoś (prawie) zniknęła. Czy naprawdę potrzeba było pandemii, by związać tych dwoje? Mimo wszystko jestem za to niesamowicie wdzięczny.

Cud nr 4: Nie wszystko może dotyczyć dzieci, więc ten dotyczy pracy i moich kolegów.

Nie mam pojęcia, jak czują się inni, ale wydaje się, że w tym czasie hierarchia zeszła na drugi plan i została szczęśliwie zastąpiona przez empatię i mentalność „wszyscy jesteśmy razem”. Wiem, że w przeszłości mój staż pracy – lub, ośmielę się to powiedzieć, moja powściągliwość, jak sugerowali niektórzy – może czasami stanowić barierę między mną a ludźmi, z którymi pracuję. To nie jest zamierzone, ale zdarza się. Kiedy wszyscy jesteśmy w domu w naszych bluzach z kapturem, z dziećmi, psami, a Pan wie, co jeszcze wchodzi i wychodzi z kadru, jesteś tylko osobą. Nie szefem ani koleżanką, ale zwykłą osobą ze zmartwieniami, zmaganiami, dobrymi i złymi nastrojami, szczęśliwymi i smutnymi dniami. Jestem za to wdzięczny, ponieważ zapraszano mnie do domów w wymuszonej sytuacji, która ostatecznie umożliwia nam głębsze poznanie życia innych, nawiązanie nowych więzi i współczucie dla siebie nawzajem.

Nigdy więcej nie chciałbym przez to przechodzić i nieustannie martwię się o długoterminowy wpływ na młodych ludzi w wyniku tego, czego zbiorowo tracą, ale zobaczenie tylko w połowie pustej szklanki nie miałoby sensu . Spróbuj zapamiętać:

Kiedy twoja krew zacznie się gotować i poczujesz, że ją stracisz, przypomnij sobie, że prawdopodobnie NIGDY nie będziesz miał takich wspólnych chwil w życiu ze swoimi dziećmi. Dla tych z was, którzy mają dzieci na widmie, wiem, że to trudne. Naprawdę. Ale jeśli możesz, postaraj się przyjąć ten czas jako jednorazowy prezent, który na zawsze zapadnie w obu twoich wspomnieniach. Ze swojej strony nigdy nie śmialiśmy się bardziej razem i to jest niezastąpione.

Świetnie sobie radzisz – nawet gdy ty myśleć naprawdę nie jesteś. To nie są normalne czasy. Nie ma instrukcji bycia rodzicem, a na pewno nie ma instrukcji, jak przetrwać pandemię jako pracująca matka. W porządku jest dać sobie chwilę (ale tylko chwilę), aby pomyśleć, że nie pracujesz nad swoją wagą, że wszyscy inni mają się dobrze i że jesteś dziwakiem w systemie. Ty nie jesteś. Rozpoznaj wszystko, co robisz każdego dnia i jeśli Twoje dzieci nic nie mówią – bo bądźmy szczerzy, większość tego nie robi powiedz to sobie. Czy są karmieni? Czy mają czyste ubrania i łóżko do spania? Czy nadal udaje Ci się dostarczyć swoją pracę? Tak dla wszystkich? Dobry. Teraz przytul się.

Wreszcie, zauważ, jak się rozwijasz. Nie mam na myśli nauki nowego języka czy przygotowywania doskonałych posiłków siedem dni w tygodniu – to jest więcej o cierpliwości i wdzięczności. Z czasem zapomnimy, jak się teraz czujemy, ponieważ ludzie są odporni: uczymy się, dostosowujemy i idziemy dalej. Ale jeśli możesz, poświęć trochę czasu na przemyślenie kilku drobnych rzeczy, za które jesteś wdzięczny. Spisać je. Trzymaj je w bezpiecznym miejscu i spójrz na nie za rok lub dwa.

Kto wie? Te kilka małych słów może być właśnie tym, co trzyma cię na ziemi, jeśli, a raczej kiedy, życie rzuci w ciebie kolejną krzywą.