contador gratis Skip to content

Jestem złą mamą

Jestem złą mamą

© Shutterstock

Jestem złą mamą.

Stwierdzenie, że jestem mamą, bez umieszczonego przed nim słowa „zły”, byłoby nie fair wobec matek.

Wierzę w miłość i opiekę nad dziećmi za wszelką cenę. Wierzę w samozniszczenie i szereg wyrzeczeń, które towarzyszą byciu mamą.

Wierzę w te rzeczy, tak, ale w moim codziennym życiu nie udaje mi się podtrzymywać tych przekonań. Jestem do dupy w byciu mamą.

Dlatego nazywam siebie złą mamą.

Nie mówię, żeby to było stylowe czy fajne.

Pisząc, nie przepraszam za bycie złą mamą.

Ale jeśli chodzi o moje dzieci, nie mogę sobie tak łatwo wybaczyć.

Jestem pełen sprzeczności.

Na przykład uważam, że nauczanie muzyki dzieci od najmłodszych lat jest najważniejsze i niezbędne dla ich twórczego rozwoju.

Jednak nie mogę im zaoferować odpowiednich wyborów muzycznych.

Robię rap Tupaca gansta w kolejce do wspólnych przejazdów. Pozwól mi odświeżyć Twoją pamięć. Trochę tak wygląda….

Po pierwsze, pieprzyć swoją sukę w klice, do której twierdzisz

Po zachodniej stronie jeździmy wyposażeni w zwierzynę

Twierdzisz, że jesteś graczem, ale przeleciałem twoją żonę

Te teksty całkowicie pokonały 9. Symfonię Beethovena Mrożony dupa ścieżki dźwiękowej.

[recirculation]

Piję.

Okazjonalny drink nie definiuje mojego stylu życia.

Jeśli mamy być tutaj szczerzy, ludzie, czasami piję butelki. Od czasu do czasu przedzieram się przez nią niewyraźnie Dobranoc księżycu.

Ja krzyczę. Z głupich powodów.

Odłóż swoje zabawki!

Przestań bić swoją siostrę!

Iść spać!

Potem krzyczę na moje dzieci, że krzyczą.

Pozwalam moim dzieciom oglądać zdecydowanie za dużo telewizji. Telewizor opiekuje się moimi dziećmi, więc mogę rozmawiać z moją dziewczyną przez telefon, więc mogę gotować, więc mogę wziąć prysznic… więc nie muszę ich bawić.

Znikam w łazience na 10 minut za każdym razem, aby sprawdzić Facebooka, Twittera i e-maile – mówiąc moim dzieciom: „Mamusia bierze kupę !!”

Chcę chronić swoje dzieci przed rakiem skóry – ale zapomniałem o kremie przeciwsłonecznym. Nienawidzę, kiedy moje dzieci chorują – a jednak nie mogę znaleźć środka do dezynfekcji rąk… znowu.

Moje dzieci jedzą deser, czasami dwa razy dziennie.

Oraz Happy Meals McDonald’s.

Mówię „kurwa” przy moich dzieciach, nie dając żadnego. I tak, zgadliście – moje dzieci powtarzają, że mówią „pieprzy”, a ja nadal nie daję.

Mówię swoim dzieciom: „Jeszcze pięć minut”.

„Jeszcze pięć minut i zagram w Barbie”.

– Jeszcze pięć minut, a obejrzę twój magiczny pokaz.

Pięć minut zamienia się w godzinę lub dwie. Albo żadnego.

Jestem mamą i miałam aborcję.

Jako młoda kobieta karmiono mnie obrazem macierzyństwa, który sprawiał, że wydawało mi się to niemożliwe.

Posiadanie tego wszystkiego, jak sugerowały nasze pre-feministki, nie miało się wydarzyć dla wszystkich. I na pewno mi się to nie przydarzy.

Kiedy byłem w ciąży po raz pierwszy, wiedziałem zbyt dobrze, że szanse na przyzwoitą wypłatę i utrzymanie rodziny były nikłe. Wiedziałem zbyt dobrze, że samotne macierzyństwo i macierzyństwo nastolatek zniewolą mnie i najprawdopodobniej uwięzią mnie w przedziale dochodów, do którego nie chciałem należeć. Wiedziałem, że moje sny zostaną wstrzymane, jeśli nie całkowicie zgniecione. Wiedziałem, że bycie mamą będzie wymagało poświęcenia. Dla mnie to było doniosłe i całkowicie niepożądane.

Kilka lat później, jako świeżo poślubiona żona, zaszłam w ciążę. Na widok dwóch linii histerycznie płakałem. Czułem się wtedy tak samo przestraszony jak ciężarna nastolatka.

Nigdy nie chciałem mieć dzieci. Moim zdaniem zostanie matką zrujnuje wszystko, w co wierzyłem, że mógłbym mieć dla siebie. To zrujnowałoby moją karierę. Ogranicz mnie pod względem geograficznym. Dusić mnie finansowo. Zniekształć moje ciało. Obciąż mnie emocjonalnie.

Widzisz, byłem złamany.

Zostanie matką złamało mnie.

Moje dzieci były bombami, które wracały po sobie (w odstępie 16 miesięcy). Kiedy się urodzili, eksplodowałem.

Tylko że nie umarłem. Zamiast tego zostałem poćwiartowany od wewnątrz.

Byłem zgubiony, części mojej dawnej jaźni porozrzucane po całym chodniku.

Wczesne macierzyństwo mnie porzuciło. Większość dni spędziłem czując się uwięziona i we łzach.

Nie mogłem związać się z moimi dziećmi. Siedziałem w nocy, karmiąc moje dzieci, wypełniony pustką. Pragnąłem kochać ich bezbłędnie i romantycznie, ale mogłem kochać je tylko instynktownie. Zasadniczo. To było obowiązkowe i całkowicie pozbawione głębokiej pasji.

Słyszałem krzyk mojej duszy. Mój rdzeń płakał.

Co to jest matka?

Dlaczego nie mogę być matką?

Dlaczego nie mogę tego kurwa chcieć?

Porównałem swoje macierzyństwo do macierzyństwa mojej matki. I do macierzyństwa jej matki. I macierzyństwo matek w czasie opowieści w bibliotece. Lub na zajęciach Mamusia i Ja.

Poczucie winy, że nie dorównuje innym matkom, było niesamowite.

Nie zdawałam sobie sprawy, że mogę być najlepszą mamą, będąc „złą” mamą. Mama z wadami. Mama, która nie robi tego dobrze. Mama, która nie chce za każdym razem robić tego dobrze. Mama, która nie wygląda jak reszta lub czuje się jak reszta.

Powoli znowu pisałem się do siebie. Te słowa połączyły się i dodały mi otuchy. A kiedy wydałem na świat siebie i swoje poczucie bycia złą mamą, znalazłem inne złe matki. Mamy, które, tak jak ja, ssały.

Zacząłem świętować ssanie macierzyństwa.

Nie czułem się już dysfunkcjonalny i odłączony.

Jestem mamą

Jestem mamą, bo zależy mi na moich dzieciach.

Jestem mamą, bo się przytulam i całuję.

I czytaj sklepy na dobranoc.

I wytrzyj osły.

Jestem mamą, bo wrzucam owoce i warzywa do gardeł moich dzieci.

Jestem mamą, bo uczę akceptacji ciała.

Zapisuję ich na zajęcia i sport.

Ale nie za dużo – bo wiesz, że to źle, prawda? Dobrze?

Jestem mamą, ponieważ mam obsesję na punkcie ich edukacji.

Kupuję fajne ciuchy moim dzieciom.

I zabawki.

Kolejne pluszowe zwierzę?

Naprawdę? Masz jakieś tysiąc.

Do diabła, włóż to do wózka.

Popieram ich proklamacje i decyzje.

Uczę ich różnorodności.

Równość rasowa.

Równość płci.

Równość religijna.

I kochać, kochać wszystkich ludzi. Z wyjątkiem dupków. Pieprzyć dupki.

Uczę je podróżować i celebrować kultury na całym świecie.

Jestem mamą, bo nie zawsze trzymam ich za ręce i nie łapię ich upadków.

Uczę ich manier. Uprzejmość. Pokora. Szacunek.

Polecam im słuchać i szanować ich wewnętrzne głosy.

Wiem, że w niektóre dni naprawdę mógłbym się bardziej postarać. Mógłbym pracować ciężej. Zrób to lepiej. Wiem, że powinienem uczyć się od wpadek i błędów mojej mamy.

Więc jestem złą mamą.

Ale wolałabym być złą mamą niż brakiem mamy.