contador gratis Skip to content

Kiedy jesteś mamą, która nie może prowadzić

Kiedy jesteś mamą, która nie może prowadzić
Shutterstock

Przy kawie wymienialiśmy z przyjacielem historie i nieszczęścia „nasze dzieci już nie drzemią”. Powiedziała, że ​​musi uciec się do przypięcia syna do fotelika samochodowego i pojechać na przejażdżkę, żeby w końcu zasnął i dał jej chwilę spokoju. Uśmiechnąłem się i skinąłem porozumiewawczo głową, chociaż w mojej rzeczywistości nigdy nie miałem takiej możliwości.

Jestem mamą, która nie może prowadzić.

Z powodu słabego wzroku nie mogę uzyskać prawa jazdy. Dorastałem z tym zahamowaniem, więc nigdy nie było to dla mnie nic wielkiego. Mam przejażdżki od znajomych. Szedłem. Byłem tak niezależny, jak tylko mogłem, w małym kalifornijskim mieście, w którym dorastałem. Potem przeniosłem się do Portland w Oregonie na studia, a miasto ma fantastyczny system transportu publicznego, więc nawet wtedy nie przeszkadzało mi, że muszę korzystać z mojego Chevro-nogi, aby dostać się z punktu A do punktu B.

Nie, dopiero gdy urodziłam dzieci, zaczęło to być prawdziwy wrzód na tyłku.

Jeśli ktoś z nas ma wizytę u lekarza i pada deszcz (jak to bywa na północno-zachodnim Pacyfiku), muszę ubrać swoje dzieci w kurtki z kaloszami i parasolami oraz przekąskę, bo nie idziemy tylko pięć stóp do samochodu. Idziemy cholernie blisko mili do mojego ginekologa.

Jeśli zabraknie nam czegoś takiego jak mleko czy papier toaletowy, musimy wejść w żywioły, niezależnie od tego, czy jest zimno, czy nie. Podczas gdy inne dzieci podskakują z radości na myśl o spokojnym spacerze z rodzicami, moje dzieci nie mają wyboru i czasami czuję się źle. Och, wiem, że poczucie winy to głupota, bo dosłownie nic na to nie poradzę, ale jestem mamą, która chce tego, co najlepsze dla swoich dzieci. A czasem spacer przy wietrznej pogodzie, ponieważ musimy załatwić sprawę na czas, kiedy jesteśmy już zmęczeni, nie jest tym, co jest „najlepsze”.

Chociaż mogę narzekać na niefortunne okoliczności (i czasami to robię), staram się spojrzeć na jasną stronę rzeczy. Moje dzieci znają wszystkie zasady bezpieczeństwa, takie jak rozglądanie się w obie strony przed przejściem przez ulicę i czekanie na sygnały na skrzyżowaniach. W młodym wieku uczą się tajników transportu publicznego, dzięki czemu będą niezależni i pewni siebie w późniejszych latach. Poznaje różne osoby z różnych środowisk, gdy zajmujemy się naszym codziennym życiem w ruchliwym mieście. I uczą się, że tylko dlatego, że nie możesz zrobić czegoś, co większość ludzi może zrobić, nie oznacza, że ​​utknąłeś w nędznym życiu. To po prostu oznacza, że ​​musisz robić rzeczy po swojemu.

Wiele dni żałuję, że nie mogę po prostu spakować dzieci do samochodu, włączyć radio i pojechać na przejażdżkę. Żałuję, że nie mogę obejść bloku kilka razy, aż zasną na tylnym siedzeniu, tak jak mój przyjaciel był w stanie to zrobić. Ale ja nie mogę. To jest moje życie, życie moich dzieci i na szczęście to wszystko, co o mnie wiedzą. Nauczą się samodzielności, tak jak ja, i to jest lekcja, z której jestem dumny.