contador gratis Skip to content

Kiedy myślisz, że zawodzisz

kiedy-myślisz-nie-funkcjonujesz

© Shutterstock

Czasami myślę, że robię to wszystko źle. Nie mamy rutyny, żadnego harmonogramu. Chłopcy jedzą, kiedy są głodni, a potem jedzą wszystko, co mogę zrobić w mniej niż minutę. Zazwyczaj te posiłki odbywają się na kanapie, abyśmy mogli nadal karmić rodzinę mrówek w naszym salonie.

Nie ma określonego czasu drzemki. Brak określonego czasu ciszy. Brak konkretnych planów posiłków. Brak konkretnych działań. To wszystko razem tworzy głośny i lepki wir.

Jeśli mam termin pisania lub telefon służbowy, Netflix włącza się tak, że jest tylko 5 sekund pisków przed rozpoczęciem następnego odcinka. Jeśli muszę iść na zakupy spożywcze, w drodze do domu z parku łapiemy McDonalda. Jeśli chłopcy potrzebują kąpieli, to dobry dzień na wypad na basen.

Niektórzy ludzie mogą nazywać mnie leniwym i nie mogę się z tym nie zgodzić. Jestem leniwy w niektórych aspektach mojego życia, więc mogę skupić się na innych. Uwielbiam karierę pisarską, ale uwielbiam też spędzać czas z moimi dziećmi. Wszystko to oznacza, że ​​jest bardzo mało czasu na cokolwiek innego niż ledwie opanowany chaos.

Praca i spędzanie czasu z moimi dziećmi mają pierwszeństwo przed niektórymi bardziej domowymi zadaniami. Pracuję i bawię się zamiast gotować obiad. Pracuję i bawię się zamiast wycierać podłogę. Zamiast czytać wieczorem dobrą książkę, pracuję i gram. Pracuję i bawię się zamiast być Carol Brady.

Równoważenie pracy i dzieci ostatecznie oznacza, że ​​nie ma równowagi, a niektóre dni przysięgam, że uda mi się to zebrać. Wyobrażam sobie, że zmieniam się w Super Nianię. Stworzymy planszę plakatową pełną rodzinnych zasad – uderzanie = przerwa, posiłki są spożywane przy stole, każdy pomaga w sprzątaniu, pora spania następuje szybko o 19:30, TV i gry wideo są ograniczone.

Wszystko poszłoby znacznie sprawniej, prawda? To znaczy przynajmniej po pierwszym miesiącu, kiedy obaj chłopcy walczyli zębami i paznokciami na każdym etapie procesu. Byłoby lepiej dla wszystkich, prawda?

Zaraz po tym, jak przechodzę przez walkę bycia twardym dla siebie i czuję się jak totalna porażka, zdaję sobie sprawę z zalet latania przy siedzeniu naszych spodni…

Możemy się przytulić na kanapie, jedząc śniadanie. Możemy spotkać się z przyjaciółmi na basenie w piękne popołudnie i oderwać się od drzemki. Możemy uniknąć wielu łez i frustracji, oglądając film przez długą godzinę przed powrotem taty do domu. Wieczorem możemy iść na zajęcia rodzinne, nie martwiąc się o brakującą porę snu. Możemy zabrać chłopców na wycieczki, nie martwiąc się, jak zareagują na zmianę rutyny.

Czasami życie wydaje się trudniejsze bez codziennego harmonogramu i sztywnych zasad. Najczęściej jednak cieszę się, że wychowuję dzieci, które potrafią się przystosować, są niezależne i są naprawdę szczęśliwe. Moje obawy, że moje dzieci nie śpią, uwagi, odżywianie, wystarczająca ilość doświadczeń związanych z nauką, pojawiają się od czasu do czasu…

Ale wtedy 2-latek bierze sobie jabłko, wyciąga książkę i szczęśliwie „czyta” sobie… oczywiście na kanapie. Ponieważ, wiesz, rodzina mrówek też musi jeść.