contador gratis Saltar al contenido

Kiedy próbujemy zmienić dzieci w zwycięzców, wszyscy przegrywamy

dzieci-zwycięzcy-przegrywają

Dzieciństwo jest naznaczone wieloma zniewagami: fryzury na miskach, pory snu, szyby samochodowe, na których operowanie potrzebujesz, ciągłe uzależnienie od innych, którzy wyciera sobie nos i tyłek. Oczywiście niektórzy twierdzą, że te drobne upokorzenia są konieczne, aby zapewnić bezpieczeństwo i dobre samopoczucie dziecka. W porządku, przyznam ci helikopter „siedmiolatek po prostu nie jest przystosowany do prowadzenia pojazdu mechanicznego”, jeśli pozwolisz, że istnieją pewne tradycje, które narzucamy dzieciom, które naprawdę są po prostu nieuczciwe iw żaden sposób nie przynoszą im korzyści , a jedną z nich jest straszna gra karciana Wojna.

Dlaczego jest najgorszy

Pamiętasz wojnę. To ta nudna gra bez strategii, w której talia jest podzielona na pół między dwóch graczy. Każdy gracz odwraca jedną kartę na raz, a osoba z wyższą kartą bierze obie. „Zabawa” trwa, dopóki jedna osoba nie zdobędzie całego pakietu i tym samym zostanie ogłoszona zwycięzcą. Może to zająć kilka godzin. Jedynym odchyleniem jest to, że w iskrzącym przypadku obaj gracze odwracają kartę o tej samej wartości – jest to tytułowa „wojna” – w takim przypadku odwracają jeszcze dwie karty, a ten, kto ma wyższą z nowych kart, bierze wszystkie cztery.

© pappousaki / flickr

Nawet jako dziecko, które dało się nabrać (na przykład wierząc, że wszystkie dzieci z sąsiedztwa są moimi przyjaciółmi tylko dlatego, że mieszkaliśmy na tej samej ulicy), wiedziałem, że wojna jest straszna. Nie wymagało to żadnej umiejętności, której wymagały Go Fish, a nawet Uno, i niczego cię nie nauczyło, gdy zrozumiałeś, że niektóre liczby są wyższe od innych, które i tak zna już każde dziecko warte jej zasiłku.

Wojna: do czego to służy?

Prawdziwą zbrodnią wojny było nauczenie dzieci, że wygrywanie jest sam w sobie ważnym dążeniem. Że spryt i strategia nie mają znaczenia, ani też nie są konieczne do osiągnięcia celu – celu, jakim jest bycie zwycięzcą. Słusznie nigdy nie czułem dumy z wygranej w grze wojennej, tak jak nikt nie powinien być dumny z wygrania Bingo lub zdrapek na loterię, ale przynajmniej w tych grach zwykle pojawia się nagroda pieniężna.

Jedyną nagrodą za zwycięstwo w wojnie były wątpliwe prawa do przechwalania się. Być może nie zrobiłeś absolutnie nic, aby zapewnić sobie wygraną, możesz nie zasługiwać bardziej niż twój przeciwnik, ale przynajmniej wygrałeś! I kto w ogóle miał zapamiętać imię twojego przeciwnika pod koniec dnia – jak Churchill powiedział słynne zdanie o jednej szczególnie żmudnej grze, w której, na szczęście dla niego, skończył z większością figurek: „Historię pisze zwycięzcy ”.

To nie tylko wojna jest problemem

Nie mam dzieci (nie ma za co, Ameryko), więc mówię jak ktoś, kto kiedyś był dzieckiem, a nie jako rodzic. Niedawno byłem zmartwiony, gdy usłyszałem od mojej siostry, że jej dorastająca córka leży przytomna, tak jak ja, noc przed biegiem The Mile, klejnotem koronnym nieudolnych wyczynów siłowych, które kiedyś nazywano Prezydenckim Testem Sprawności Fizycznej i jest teraz w delikatnym rebrandingu dla wszystkich, którzy są uruchamiani przez testy, „Wyzwanie prezydenta”.

© Emma Wilkinson

Problem z The Mile, podobnie jak ze wszystkimi częściami „The Challenge” (z wyjątkiem testu fałdów skórnych / BMI, który jest zupełnie inną rozmową) nie polega na tym, że badana jest sprawność fizyczna dzieci. To sposób, w jaki test był i jest używany do określenia, kto jest zwycięzcą, a kto nie. Najszybciej biegacze w mojej szkole otrzymali medale; zostali namaszczeni przez nauczycieli gimnastyki, jakby narysowali genom. Przekładało się to na ścisły system kastowy, który był wzmacniany corocznym testem sprawności: biegacze szybcy byli popularni i uwielbiani, ci powolni wstrętni i godni litości.

Nie musimy zamieniać dzieci w dziury

Nie sugeruję, aby dzieci były chronione przed bólem przegranej za wszelką cenę i aby każdy mógł dostać trofeum tylko za udział. Ale pokonanie traumy The Mile zajęło mnie i wielu innym byłym leniwcom, z którymi się spotykałem wiele lat. Zbyt długo po tym, jak ukończyłem liceum i zostałem studentem, którego idea fitness opierała się na żelkach i dietetycznej coli, trzymałem się myśli, że jeśli nie jestem szybki, gdybym nie miał szansa na pojawienie się z przodu stawki, bieganie nie było dla mnie.

Uproszczone skupienie się na tym, kto wygrywa i na innych redukcyjnych barometrach wielkości jest przydatne tylko wtedy, gdy chcesz zmienić swoje dzieci w watażków i bukmacherów.

© istolethetv / flickr

Nie jestem tutaj, aby oczerniać nauczycieli gimnastyki* lub składać jakieś wielkie deklaracje dotyczące rodzicielstwa, ale myślę, że są dla dzieci o wiele ważniejsze lekcje, które mogą wynieść ze sportu, niż „wygrywanie jest wszystkim”. Lekcje, które pomogą im czerpać radość z prostego poruszania się i sprawią, że będą bardziej skłonni do kontynuowania ćwiczeń w wieku dorosłym – co jest, z tego, co mogę powiedzieć, jednym z celów Wyzwania Prezydenta i sprawności fizycznej. wyd. zajęcia w ogóle. Uproszczone skupienie się na tym, kto wygrywa i na innych redukcyjnych barometrach wielkości jest przydatne tylko wtedy, gdy chcesz zmienić swoje dzieci w watażków i bukmacherów.

Zdecydowanie jestem tutaj, aby szkalować wojnę, która jest bardzo złą grą, której nikt nie powinien narażać swoich dzieci. Czy mogę być tak odważny i polecić ci nauczenie ich gry w brydża? Jest to gra tak skomplikowana, że ​​absolutnie żaden dzieciak (ani dorosły?) Nigdy jej nie zdobędzie, więc nie musisz się martwić zbytnim naciskiem na wygraną, ponieważ nigdy nie ukończysz gry. Ale przynajmniej będziesz miał okazję porozmawiać ze swoimi dziećmi o takich rzeczach, jak proces, umiejętności, próby i błędy oraz wszystkie inne drobne niuanse podróży, które są o wiele ważniejsze dla życia niż ostateczna deklaracja zwycięstwo lub porażka.

* W dziesiątej klasie gazetka szkolna zapytała mnie, co zmieniłabym w naszej szkole średniej i powiedziałem: „Pływanie w drugiej klasie! To taka strata! ” Po zajęciach zatrzymywała mnie grupa nauczycieli gimnastyki, obawiających się cięć budżetowych, i powiedziałem, że mój beztroski komentarz mógł ich kosztować pensje. Wróciłem do szatni płacząc. Nie miałem dobrych doświadczeń z nauczycielami gimnastyki.

Zdjęcie: Frans Persoon / flickr