contador gratis Skip to content

Kiedy wszystko butelkujesz, a potem SNAP

Kiedy wszystko butelkujesz, to SNAP
Shutterstock

Moja żona i ja wciąż nie zgadzamy się. Cóż, mamy kilka, z których jeden dotyczy tego, czy Moulin Rouge! to dobry film (nie jest), ale ten dotyczy rodzicielstwa.

Uważa, że ​​za dużo krzyczę. Wiem, że powiedziałem, że to nieporozumienie, ale nie przeczę, że ma rację. Za dużo krzyczę, zwłaszcza ostatnio.

Mój najstarszy syn niedawno skończył 6 lat i jest garstką (w przeciwieństwie do tego, jak uroczy i grzeczny był w wieku 2, 3, 4 i 5 lat). Teraz nadal byłby garstką, nawet gdyby nie miał nowo mobilnego braciszka, który ząbkuje, doświadcza rozkosznej 9-miesięcznej regresji snu i robi wszystko, co w jego mocy, by uderzyć głową o każdy mebel, zjadać każdy zbłąkany kawałek Lego i złapać palce w każde drzwi. Ale radzenie sobie z nimi oboma w tym samym czasie to często więcej, niż jestem w stanie znieść. W związku z tym jestem regularnie zestresowany, nerwy i nadwyrężona cierpliwość.

Więc zamiast być spokojnym i opanowanym tatą, marzę o byciu, krzyczę – szybko, często, a czasem z niewielką prowokacją. Przez cały czas pracuję na wolnym ogniu. A domowa atmosfera to piekło. Za każdym razem, gdy mój syn odpowiada, wpada w drgawki, odmawia jedzenia, nie chce słuchać, nie chce iść do łóżka, nie chce siedzieć spokojnie, odmawia zrobienia czegokolwiek, o co go poproszę, przechodzę od zera do 60. (Cóż, bardziej jak od 30 do 60 ze względu na gotowanie na wolnym ogniu.)

Chętnie przyznaję, że poleganie na krzyku to zła rzecz. Muszę zrobić lepiej. Muszę pamiętać, że mój 6-latek jest 6-latkiem i nie zawsze potrafi się opanować. Muszę pamiętać, że jestem dorosły w tym związku i moim obowiązkiem jest modelowanie zachowania, jakiego oczekuję od moich dzieci, ponieważ wiem, że moje dzieci zawsze patrzą, nawet jeśli nie jestem tego świadomy, i zamierzają naśladować to, co oni widzą. W rzeczywistości już widzę swój temperament i sposób, w jaki reaguję na różne rzeczy, odzwierciedlone we własnym zachowaniu mojego sześciolatka. Więc moje obowiązki są dwojakie: muszę okiełznać własne negatywne tendencje i powstrzymajcie ich od rozkwitu w nim. Rodzicielstwo jest fajne!

Moja żona reaguje inaczej, ale nie jestem pewien, czy rozwiązała ten problem. Nie, może nie siedzi na biegu jałowym z nogą na gazie, gotowa do wyrwania się i rozerwania naszych dzieci, gdy trafią na nerwy, ale jej metody nie są do końca doskonałe.

Jeśli przejdę od 30 do 60, ona przechodzi od zera do 100, ponieważ podczas gdy dłużej pozostaje spokojna i dużo rzadziej krzyczy, ma wiele takich samych frustracji jak ja. Po prostu je trzyma, aż nie może już dłużej, a potem, kiedy się łamie, jest jak Yellowstone.

Zdaję sobie sprawę, że nie jest dobre dla mojego poziomu stresu lub relacji z dziećmi, aby zawsze oddalać się o jeden krok od utraty panowania nad sobą. Moja żona jest prawdopodobnie trochę mniej zaniepokojona swoimi sporadycznymi wybuchami, ponieważ utrzymuje ją w spokoju przez 90% czasu. Kiedy się łamie, jest to szokujące, co prawdopodobnie sprawia, że ​​jest bardziej skuteczny w trzymaniu dzieci w szeregu niż moje ciągłe szczekanie.

Nie znaczy to jednak, że to dla niej świetne. To, że jej stres nie objawia się w taki sam sposób jak mój, nie oznacza, że ​​go nie ma. I W teorii, ponieważ częściej pozwalam sobie na stres, powinien on być mniej obciążający dla mojego zdrowia psychicznego niż jej styl „wzmacnianie i uderzanie”.

Niestety, wydaje się to być prawdą tylko w teorii, ponieważ mój poziom stresu jest w dużej mierze stały, podczas gdy ona zwykle wydaje się całkowicie w porządku, dopóki nie jest.

Większość czasu spędzam na chodzeniu po okolicy, gotowa do skoku, sprawiając, że moje dzieci się mnie boją, podczas gdy moja żona jest ogólnie spokojna i cierpliwa i gaśnie tylko wtedy, gdy coś naprawdę tego wymaga. W rzeczywistości nie zawsze jest oczywiste, jak bardzo jest podekscytowana, dopóki nagle nie wypuszcza dźwiękowego boomu, który zarówno przeraża dzieci, jak i przeraża jej męża. Ale potem? Ona jest dobra. Hmm…

Zaczynam myśleć, że być może będę musiał zastosować strategię „wstrzymaj się, dopóki nie wybuchnę”.