contador gratis Skip to content

Kiedy żal po stracie dziecka przejawia się jako zazdrość

Kiedy żal po stracie dziecka przejawia się jako zazdrość
Stacey Skrysak

Zajęło to wiele lat, ale czuję się dobrze we własnej skórze. Jestem zadowolony z tego, jak potoczyło się moje życie: mam kochającego męża, kochającą córkę, dwoje dzieci obserwujących mnie z nieba i system wsparcia obejmujący cały świat. Ale jak powie ci każdy, kto stracił ukochaną osobę, zmiana twojego życia zajmie tylko jedną sekundę. W tej chwili prosty wyzwalacz może przenieść cię z powrotem do tej chwili smutku. Dla mnie stało się to tego lata. Nie jestem z tego dumna, ale jako matka, która straciła dziecko, nie mogę na to poradzić. W jednej prostej chwili żal zmienił mnie w zazdrosną mamę.

Mój mąż i jego przyjaciele z dzieciństwa zaplanowali weekendowy wypad do Omaha w Nebrasce. Była to okazja, aby zebrać razem kilka rodzin, zobaczyć, jak nasze dzieci bawią się i dogonić. Wiedziałam, że mój mąż był podekscytowany widokiem swoich przyjaciół, a ja byłam podekscytowana, że ​​moja córka, Peyton, w końcu pozna te rodziny. Ze względu na stan zdrowia naszej ocalałej trojaczki jej pierwsze trzy lata spędziła głównie w domu, ponieważ podróżowanie naraziłoby jej słaby układ odpornościowy na ryzyko. To była nasza szansa, aby w końcu przedstawić nasze cudowne dziecko ludziom, którzy byli jednymi z naszych największych zwolenników.

Po przyjeździe do miasta spotkaliśmy naszych przyjaciół w zoo – czterech mężczyzn, którzy znają się od dzieciństwa, wszyscy żonaci i mają piękne rodziny. Szczęście wypełniło moje ciało, gdy obserwowałam, jak wszyscy nasi mężowie wchodzą w interakcję ze swoimi dziećmi. Ale kiedy rozejrzałem się po grupie, uderzyło mnie: mój mąż i ja byliśmy jedynymi, którzy mieli jedno dziecko. Każdy z naszych znajomych miał co najmniej dwoje dzieci. I tak po prostu mój smutek nadszedł jak niespodziewana letnia burza, zasypując mnie smutkiem.

Od śmierci dwóch moich trojaczków minęły trzy lata. To wystarczająco dużo czasu, aby zostać mistrzem w ukrywaniu łez. Spacerując po zoo, skoncentrowałem się na mojej córce. Patrzyłem, jak się śmieje na widok żyrafy, i uśmiechałem się, gdy patrzyła z podziwem na gigantyczną małpę w jego habitacie. Ale wraz z upływem godzin mój smutek tkwił w pobliżu – podobnie jak zazdrość.

Obserwowałam każdą rodzinę w swoim żywiole, jedną ręką karmiąc malucha, a drugą trzymając płaczące dziecko. Te doskonałe, całkowicie amerykańskie rodziny sprawiły, że rodzicielstwo wyglądało na łatwe. Każda rodzina była dobrze naoliwioną maszyną. Kiedy obserwowałam najlepszych przyjaciół mojego męża, łzy nadal się formowały, na szczęście zasłonięte okularami przeciwsłonecznymi.

Weekend minął bez żadnych problemów. Dzieciaki przeżyły niezapomnianą podróż, a wszystkie nasze rodziny wracały do ​​domu wyczerpane śmiechem i wspomnieniami. Świetnie się bawiłem i byłam naprawdę szczęśliwa, widząc, jak ci przyjaciele z dzieciństwa wyrastają na kochających członków rodziny. Ale kiedy zaczęliśmy naszą długą podróż do domu, wyznałam mojemu mężowi.

Łzy gromadzące się w moich oczach zamieniły się w pełne łkania. Podzieliłem się z mężem smutkiem, jaki czułem, obserwując jego przyjaciół z rodzinami. Płakałem, gdy powiedziałem mu, jak trudne było obserwowanie interakcji rodzeństwa, natychmiastowych najlepszych przyjaciół 24 godziny na dobę. To coś, czego moja córka może nigdy nie mieć. Bez swojego trojaczego rodzeństwa u boku często bawi się sama w domu lub ze mną i moim mężem.

Ale kiedy wylałam emocje na mojego męża, coś we mnie zaskoczyło. Zdałem sobie sprawę, że chociaż wstydziłem się zazdrości, to w rzeczywistości to smutek – nie zazdrość – sprawił, że bolało mnie serce. Moje szczęście dla naszych przyjaciół jest autentyczne. Jestem naprawdę podekscytowany, widząc naszych przyjaciół wychowujących piękne rodziny i radością jest patrzeć, jak nasze dzieci dorastają przez lata.

Wszyscy stawiamy czoła własnym bitwom i bólom serca; niektóre są po prostu bardziej widoczne niż inne. Żal, który czuję po stracie dwóch moich trojaczków, jest czymś, co nigdy nie zniknie. Po prostu zmienia się w czasie. Noszę swój smutek z dumą jako odznakę honoru, która pokazuje, że moje dzieci istniały.

Nie wiem, czy w naszej przyszłości będzie więcej dzieci, ale kiedy spojrzałam w samochodzie na śpiące dziecko, ogarnęło mnie szczęście. Chociaż moje serce może być naznaczone żalem, liczę na swoje błogosławieństwa, kiedy myślę o mojej rodzinie. Zdaję sobie sprawę, że dobrze jest widzieć inne rodziny i zastanawiam się, co by było, gdyby wszystkie moje trojaczki przeżyły. Dobrze jest czuć smutek, kiedy patrzę, jak moje dziecko bawi się samo. To normalna część bycia rodzicem w żałobie.

Ale kiedy patrzę na mojego męża i córkę, jestem wdzięczny, że smutek zmienił się na przestrzeni lat. To chwilowe uczucie zawsze ustępuje miejsca czystej błogości. Nasza mała rodzina jest doskonała na swój sposób, świadectwo siły i cudów.

Ten post pierwotnie ukazał się w Her View From Home.

[free_ebook]