contador gratis Skip to content

Kiedy życie czyni ze mnie głupią mamę

Cholerna mama
wavebreakmedia / Shutterstock

Mój mąż i ja niedawno zapomnieliśmy zapłacić czynsz. Dopiero co wprowadziliśmy się do nowego mieszkania, a tydzień później spędziliśmy pięć dni na kempingu i podczas wszystkich zmian po prostu zapomnieliśmy. Mój mąż zadzwonił do mnie w panice, prosząc mnie o zapłacenie czynszu, ponieważ było późno, ale nasz nowy właściciel dał nam trochę łaski. Ale nie wiedziałem, gdzie są nasze czeki. Nie miałem pojęcia, jaki jest numer naszego konta. Nie wiedziałem, co zrobię, i byłem zestresowany. Oczywiście moi 3 i 4-latkowie wybrali ten moment, aby załamać się o epickich proporcjach, żeby pokonać siebie nawzajem za pomocą pilota telewizora i ogólnie zrobić wszystko, co w ich mocy, aby doprowadzić mnie do krawędzi.

Warknąłem na nich. Nie chciałem i tak naprawdę nie chciałem tego robić, ale kręciło mi się w głowie z problemem, który był na wyciągnięcie ręki i haniebnie go wyłowiłem. Chciałabym móc powiedzieć, że to pierwszy raz, kiedy okoliczności, na które nie mają wpływu, wpływają na to, jak wychowuję moje dzieci, ale tak nie jest.

Widzisz, jestem człowiekiem. Robię błędy. Widzę życie – zwłaszcza zdarzenia mniej niż pożądane – przez hiperbolicznie ujemne soczewki. Z kretów robię góry, potem Everest, potem jakiś wulkan, w który wpada prezydent, a potem Bill Pullman i Will Smith muszą go uratować. A z powodu tego niepożądanego sposobu patrzenia na świat moje stresory mają tendencję do przenikania do mojego rodzicielstwa.

Jeśli niepokoję się zbliżającym się wydarzeniem lub zaręczynami, mogę być zaabsorbowany i nie spędzać wystarczająco dużo czasu na aktywnym zaangażowaniu z moimi dziećmi. Jeśli ostatnio pokłóciliśmy się z mężem, mogę być porywczy wobec moich dzieci. Jeśli ostatnio wydarzyła się tragedia, rzadziej będę zachwycony wybrykami mojego syna, jak zwykle.

Boli mnie, gdy to mówię, ponieważ chcę być idealnym rodzicem, który daje swoim dzieciom wszystko, czego chcą i potrzebują emocjonalnie, i chroni je przed trudnymi realiami świata i przed tym, co te trudne rzeczy robią ich mamie. Ale to nie jest sposób, w jaki jestem podłączony, ponieważ, wiesz, nie jestem doskonały. Zastanawiam się i przesadnie analizuję, a granice między moim życiem kobiety, żony i przyjaciółki a moim życiem jako mamy zacierają się.

Chociaż nie jestem z tego dumny, rozpoznaję to. Rozpoznanie problemu ułatwia pracę. W dobre dni przepracowanie tego oznacza wzięcie głębokiego oddechu i uporządkowanie jakiejkolwiek sytuacji życiowej, która próbuje ukraść całą moją uwagę. Oznacza to zrobienie w pamięci notatki, że wrócę do martwienia się, gdy dzieci pójdą spać, ale teraz potrzebują mnie, bym była nieobciążoną mamą, abym mógł zamiast tego dźwigać ich ciężary. W dobre dni mogę odłożyć na bok swoje problemy i skupić się na moich dzieciach.

Oczywiście są też złe dni. To są dni, w których ciężar życia i stres związany z małżeństwem i takie są dla mnie czasami zbyt duże, a ja piszczę tak, jak robiłem to rano, kiedy nie wiedziałem, jak zapłacę czynsz. Wrzeszczę na swoje dzieci, ignoruję je lub jestem po prostu przygnębiony przez cały dzień. Właśnie w te dni przychodzę do moich dzieci i przepraszam je. Wyjaśniam im dziecinnie, że mamusia miała ciężki dzień i nie była najlepszą mamą, jaką mogła być. Mówię im, że nie jestem doskonały, ale robię co w mojej mocy, a dziś najlepiej mi jest powiedzieć, że przepraszam, że pozwalam innym czynnikom życiowym wpływać na to, jak je traktuję. Może nie zawsze rozumieją cały zakres tego, co mówię, ale dowiadują się, że nie jestem superkobietą, że dobrze jest przeprosić, gdy popełnisz błąd, i okazać łaskę i przebaczenie, gdy ktoś cię przeprasza . „Damy ci, mamo” powie mój 3-latek, obejmując mnie ramionami za szyję.

Nie jestem niepokonany. Mam emocje, które denerwują mnie, gdy dzieje się życie i czasami wpływa to na moje rodzicielstwo. Ale robię, co w mojej mocy, aw dni, kiedy to, co najlepsze, wydaje mi się niewystarczające, przypominam moim dzieciom, że jestem człowiekiem, przepraszam i obiecuję, że dam się lepiej. To właśnie robią dorośli i chcę, aby to lekcja, której nauczyły się moje dzieci.