contador gratis Skip to content

Kłopoty z próbą nakłonienia dzieci do lepszego jedzenia, gdy jesteś gówniarzem

Naucz swoje dzieci zdrowego odżywiania, gdy jesteś wybredny
Lise Gagne / iStock

Było tuż po ósmej rano i mój 9-letni syn wstawiał do mikrofalówki trzy kawałki pizzy z poprzedniego wieczoru. Wciąż był w swojej piżamie Pokémon, jego tęgi brzuch wyglądał, gdy sięgał, by ustawić stoper.

Podniosłem ręce. – Trzymaj się, stary. Pizza nie jest jedzeniem śniadaniowym ”.

Zaczął naciskać przyciski szybciej, ponieważ wiedział, że będę interweniować. Nie jestem pewien, na co liczył. Być może założył, że jeśli uruchomi kuchenkę mikrofalową, po prostu na to pozwolę. Ale tak nie było. Musiałem mniej więcej wyrwać mu pizzę. I przyznaję, mniej więcej miesiąc temu pozwoliłbym mu zjeść pizzę, a potem dyskutowałem z nim, dlaczego to zły pomysł, kiedy jadł ją z wielkim, tłustym uśmiechem na twarzy. Ale Mel i ja niedawno zaczęliśmy naciskać na zdrowe nawyki żywieniowe naszych dzieci, ponieważ jedzą jak gówno. Mel i ja znamy to od dawna, ale tak naprawdę nie walczyliśmy z tym, ponieważ faktem jest, że oboje jemy jak gówno.

Ze względu na przejrzystość powiem tylko: Mel ma problem z ciasteczkami, a ja mam problem z napojem gazowanym. Zasadniczo żyję na płatkach śniadaniowych, a nie na tych zdrowych – na Lucky Charms. Jednak przyznam Melowi kredyt. Jest dobra w jedzeniu owoców i warzyw. Zjada je codziennie. Ja natomiast zjadam je oszczędnie (na przykład tylko wtedy, gdy są mi narzucane, bo dzieciaki patrzą).

Odżywiam się bardzo nijakie i nudno, ponieważ jako dziecko byłem wybrednym jedzeniem, które tak naprawdę nigdy z niej nie wyrosło. Nie oznacza to, że nie próbowałem nowych rzeczy. Zrobiłem. Mam. W rzeczywistości jem znacznie więcej rodzajów jedzenia niż to, co robiłem jako dziecko. Ale nigdy nie lubiłem dużo jedzenia. Nie lubię dużo smaków ani przypraw. Masz pomysł. Długo mi to nie przeszkadzało. Zaakceptowałem fakt, że byłem wybredny i to naprawdę był mój problem i nikt inny. Ale teraz jestem po trzydziestce i zdaję sobie sprawę, że moje dzieci nabierają moich złych nawyków, zwłaszcza mój syn.

Zacząłem odkładać pizzę z powrotem do lodówki, a mój syn spojrzał na mnie, jakbym był totalnym dupkiem. A może patrzył na mnie, jakbym był hipokrytą. Lub oba. Miał 9, prawie 10 lat, co czyniło go technicznie preteen. Kiedy kłóciłem się z nim o to, jak powinien lepiej się odżywiać, w prawej ręce trzymałem napój energetyzujący. Jasne, to był śniadaniowy napój energetyczny – teraz je robią – i miał 5% soku. Ale ostatecznie przejrzał moje bzdury i powiedział: „Czy mogę dostać napój gazowany na śniadanie?”

Westchnąłem. Był czas, kiedy nigdy nie nawiązałby takiego połączenia. Po prostu pogodziłby się z tym, że nie może jeść pizzy na śniadanie, bo ja jestem szefem. Ale w ciągu ostatniego roku stał się bardziej uparty i zacząłem zdawać sobie sprawę, że w rzeczywistości jestem hipokrytą. Ale ostatecznie na tym polega problem z rodzicielstwem. Wszyscy jesteśmy hipokrytami. Ale nie w taki sposób, w jaki próbujesz być dupkiem. Chodzi o to, że chcesz, aby Twoje dziecko było lepsze od Ciebie we wszystkich aspektach, od zdrowego żywienia po edukację i szacunek dla innych.

– Nie – powiedziałem. „Nie możesz”.

W oczach Tristana pojawił się błysk. Przekręcił usta w prawo, położył pięści po bokach i powiedział coś, co zawsze powtarzałem moim rodzicom w takich chwilach, jak ta: „Więc dlaczego je masz?”

Spojrzałem w swoją prawą rękę i pomyślałem o wszystkich momentach, w których ukrywałem przekąski przed dziećmi. Ile razy czekałem, aż poszli spać, a potem zajadałem się lodami. Pomyślałem o tym, jak dobrze ukrywałem swoje złe nawyki w nadziei, że nauczę moje dzieci, jak być lepszymi ludźmi. I zdałem sobie sprawę, że to może nie być już takie łatwe. Mogę nie być tak sprytny, jak myślałem, że jestem. Nie oznacza to, że zamierzałem dokonać 100% zmiany. Nie byłam gotowa. Ale zacząłem zdawać sobie sprawę, że muszę poprawić swoją grę, jeśli mam skłonić moje dzieci do ćwiczenia zdrowego odżywiania.

Ale nie byłem z tego powodu zadowolony.

“W porządku! W porządku! W porządku!” Powiedziałem. „Włożę to do lodówki i zachowam na później. W porządku?”

Przez chwilę myślałem, że Tristian się na to zgodzi, ale potem powiedział: „Więc czy dostanę później?”

Jego oczy były lekko skośne. Miał mnie. Znał zasady tak dobrze jak ja. Dostaje jedną sodę tygodniowo. A ja dostaję dużo więcej niż ten… jeden dzień. W tym tygodniu wypił już jeden napój gazowany. Wypuściłem więc długie westchnienie i zrobiłem coś, czego naprawdę nie chciałem. Wylałem napój energetyzujący do ścieku.

A zabawne jest to, że Tristan nie spojrzał na mnie z szacunkiem. Nie patrzył na mnie z podziwem. Spojrzał na mnie z głębokim strachem, ponieważ zdał sobie sprawę, że mam na myśli biznes.

Potem razem oboje mieliśmy miskę płatków. Nie słodkie, ale pełnoziarniste. I kiedy siedzieliśmy i jedliśmy, żadne z nas nie było tak szczęśliwe, ale było jasne, że oboje zdaliśmy sobie sprawę, że tak będzie najlepiej.

Ale to naprawdę jest wyzwanie rodzicielstwa, prawda? Aby Twoje dziecko było lepsze, musisz sam być lepszy. Czasami oznacza to dokonanie zmiany, która czasami może być do niczego.