contador gratis Skip to content

Kobieta na samolocie zakwestionowała autyzm mojego dziecka

kobieta-kwestionowana-autyzm-1
SDI Productions / Getty

Ostatnio czekałem na wejście na pokład samolotu z dwójką małych dzieci, kiedy inny pasażer złapał mnie za ramię. Powiedziała mi, że muszę poczekać na przyjęcie na pokład rodziny, na co odpowiedziałem, że rzeczywiście nadeszła nasza kolej.

„Jak sobie z tym poradziłeś?” zapytała.

„Mamy różne okoliczności”.

– Masz szczęście – odpowiedziała, przewracając oczami.

Tak, mam szczęście. Moje dzieci mają autyzm i jedyny raz, kiedy im zazdrości, jest to, że najpierw wsiadamy do samolotu.

To nie był czas, aby uczyć kogoś o niewidzialnych niepełnosprawnościach – jestem pewien, że właśnie myślała, że ​​oszukujemy system – ale ten mały moment przypomniał mi, że świat zewnętrzny często nie może zidentyfikować moich dzieci jako autystycznych, a czasami jest to upadek.

Ponieważ w rzeczywistości mamy „inne okoliczności”. A kiedy to wiadomo, spotykamy się ze zrozumieniem – jak w przypadku linii lotniczych. Wystarczyło, że wspomniałam, że moje dzieci mają specjalne potrzeby i bez zadawania pytań wsadzono nas na siedzenia w pierwszym rzędzie.

Dzięki uprzejmości Stephanie Hanrahan

Ale kiedy nie wiadomo – kiedy moje dzieci wyglądają „normalnie”, ale mają brutalne załamania lub wyrzucają słowa, które nie mają sensu lub ignorują rówieśnika próbującego się nimi bawić – są uważane za dziwne, nawet niegrzeczne. Właśnie dlatego udostępnianie jest tak ważne.

Wolałbym, żeby moje dzieci były znane i kochane za to, kim są, a nie ukryte i niezrozumiane.

Myliłem się przez wiele lat. Kiedy zdiagnozowano mojego najstarszego, zacząłem się ukrywać. Świat przekonał mnie, że bycie innym oznacza bycie mniejszym, a jeśli podzielę się jej prawdą, automatycznie zrówna się to z oceną. Wytłumaczyłbym więc jej dziwactwa nauczycielom, kolegom z klasy i przyjaciołom, ale nigdy nie używam słowa autyzm.

Jaka szkoda, że ​​pozwoliłem mojej pięknej dziewczynie być widoczną tylko w połowie.

Ponieważ prawda jest taka, że ​​kiedy w końcu się odezwałem i przestałem być mały, spotkałem się z przytłaczającą akceptacją.

Autyzm to tylko jeden z wielu niesamowitych aspektów moich dzieci i jeśli chcę, aby były akceptowane – naprawdę akceptowane – ludzie musieli znać każdą ich szczelinę. Jako ich matka mam obowiązek uczyć świat ich niesamowitej wartości. Dawno minęły czasy dzieciaków z foremek do ciastek i doskonałości białego płotu. Jeśli chcemy być kochani, musimy być prawdziwi.

I to samo trzeba było zastosować do mnie.

Moje „inne okoliczności” również nie są widoczne dla oka, podobnie jak moi mężowie. W rzeczywistości cała moja rodzina łatwo się wtapia, więc przez wiele lat starałem się ukrywać nasze pęknięcia i umieszczać tylko nasze najpiękniejsze części.

W dniu, w którym u mojej córki zdiagnozowano autyzm, otworzyłem prywatne konto na Instagramie tylko dla mnie. Byłem w tak głębokim smutku i potrzebowałem miejsca, w którym mógłbym to wydać, więc wykorzystałem tę przestrzeń jako dziennik – miejsce, w którym mogłem wlać moje niezbyt ładne – i nigdy nie zamierzałem upubliczniać tego.

Ale rok temu, kiedy zamieściłem nasze najnowsze rodzinne zdjęcia na moim głównym koncie, komentarze ludzi na temat tego, jak „doskonała” była moja rodzina, kompletnie mnie zraziły. Oglądali wybrane zdjęcie, ale nikt nie znał całego obrazu naszego życia – ani naszej walki.

Dzięki uprzejmości Stephanie Hanrahan

Postanowiłem więc wydać światu moje prawdziwe ja i ten prywatny Instagram.

Teraz, kiedy widzisz zdjęcie rodziny, wiesz, jaka jest jej historia. Autyzm, owszem, ale także mąż z zawodzącym sercem i żona, która przeżyła znęcanie się, lęk, poronienie i nie tylko.

Teraz, przerywając ciszę i wykrzykując naszą prawdę, jesteśmy zrozumiani.

Ta kobieta, która nas przesłuchiwała, nie była winna. Na czołach moich dzieci nie ma szkarłatnego A. Znajdują się dość wysoko w spektrum, więc jeśli nie wiesz, czego szukasz, często łatwo jest po prostu założyć najgorsze. Dlatego zawsze musimy pamiętać, że za obrazem – lub osobą – często kryje się bitwa, której nie możemy zobaczyć.

Każdy ma niewidoczną niepełnosprawność – lęk, depresję, napadowe objadanie się, niską samoocenę, zadowalanie ludzi, wstyd, uzależnienie, porównania, wątpliwości – więc najlepsze, co mogę zasugerować, to to, że błądzimy po stronie dobroci i zawsze mówimy szczerze nasze „inne okoliczności”.

A kiedy będziesz gotowy, zwolnij go. Pozwól ujrzeć swoje prawdziwe ja – jednej osobie lub całemu światu.

Ponieważ nie ma większego daru niż bycie przyjętym dokładnie takim, jakim jesteś.

Jesteśmy Strasznymi Mamusiami, milionami wyjątkowych kobiet, zjednoczonych macierzyństwem. Jesteśmy przerażeni i jesteśmy dumni. Ale Scary Mommies to coś więcej niż „tylko” matki; jesteśmy partnerami (i byłymi partnerami) córkami, siostrami, przyjaciółmi… i potrzebujemy przestrzeni, aby porozmawiać o sprawach innych niż dzieci. Więc sprawdź nasze Straszna mama To osobista strona na Facebooku. A jeśli Twoje dzieci nie mają pieluch i przedszkola, nasze Straszna strona Mommy Tweens & Teens na Facebookujest tutaj, aby pomóc rodzicom przetrwać wiek młodzieńczy i nastoletni (czyli najstraszniejszy z nich wszystkich).