contador gratis Saltar al contenido

Lęk przed powrotem do szkoły nasila się, gdy masz dziecko ze specjalnymi potrzebami

specjalne-potrzeby-dzieci-z-powrotem-do-szkoły-1
Kentaroo Tryman / Getty

„Wszystko będzie dobrze”, zapewniła mnie koleżanka, gdy powiedziałem jej, że jestem nerwowym wrakiem z powodu nowego roku szkolnego. Każdego roku czekanie, aby dowiedzieć się, kogo moje dziecko ze specjalnymi potrzebami będzie miało jako przydzielonego nauczyciela, kierowcę autobusu i logopedę, jest torturą. „W końcu” – kontynuowała – „Dzieci muszą się nauczyć dostosowywać. To jest prawdziwe życie ”.

Po cichu zganiłam się za wyznanie jednej z moich lęków przed powrotem do szkoły mamie typowo rozwijającego się dziecka. Po prostu tego nie rozumiała i nie powinnam była oczekiwać empatii.

Martwię się, odkąd moje dziecko ze specjalnymi potrzebami zaczęło szkołę w wieku trzech lat. Zaufanie nieznajomym do swojego dziecka jest trudne dla każdego rodzica, ale dla rodzica dziecka ze specjalnymi potrzebami ta nadmierna czujność jest niesamowita.

Nie jestem mamą helikoptera, apodyktyczną lub nadopiekuńczą, ale jestem niespokojna. Czy specjaliści przydzieleni mojemu dziecku naprawdę będą widzieć i dbać? Czy będą przestrzegać starannie opracowanego IEP? Czy moje dziecko będzie stereotypowe jako groźne czarne dziecko, które musi zająć swoje miejsce w rurociągu od przedszkola do więzienia?

Codzienne uruchamianie zadań jest zakreślone w moim terminarzu ze słowami „zaloguj się o 8:00” zapisanymi pogrubionym znacznikiem. Już za kilka dni znajdę informacje, które trochę uspokoją mój umysł. Potem pojawia się największa przeszkoda – powrót do szkoły.

Kiedy moje dziecko miało prawie cztery lata, odbyłem pierwszą konferencję rodziców z nauczycielem przedszkolnym. Kiedy siedzieliśmy twarzą w twarz w mini-biurkach, uważnie słuchałem, jak pokazuje mi prace mojego dziecka. Omówiliśmy różne wyzwania, w tym załamania sensoryczne, częste zmagania dzieci z zaburzeniami przetwarzania sensorycznego.

Nauczycielka pochyliła się i zniżyła głos, pytając: „Prawdopodobnie nie powinienem cię o to pytać, ale czy twoje dziecko urodziło się uzależnione od narkotyków?” Byłem tak oszołomiony, że nie mogłem odpowiedzieć. Jak śmiesz zadawać mi takie obraźliwe pytanie szkolny pracownik?

Incydent spowodował, że moje obawy wzrosły. Czy moje dziecko było celem szeptanych rozmów między nauczycielem i asystentami? Byłem wstrząśnięty. Po rozmowie z zaufaną i wspierającą przyjaciółką zadzwoniłem do dyrektora, aby poinformować ją o tym, co się stało, prosząc, aby moje dziecko zostało przeniesione do innej klasy.

Po kolejnym roku przedszkola z niesamowicie kompetentnym i przystojnym nauczycielem zamieniliśmy szkoły na przedszkole. Miałem ostrożną nadzieję. Okazuje się, że miałem rację. Moje dziecko miało niesamowity rok szkolny z nauczycielką, która wyznała, że ​​uwielbia moje dziecko, które zrobiło niesamowite postępy, osiągając cele IEP po lewej i prawej stronie. Moje dziecko od razu powiedziało mi, że kochają szkołę i moje serce podskoczyło.

Jednak znowu tu jestem. Jesteśmy w ostatnich upalnych dniach wakacji i moje myśli pędzą w pośpiechu.

Czy tegoroczny nauczyciel naprawdę dostanie moje dziecko? Dziwactwa, potrzeby, osobowość? Czy logopeda będzie się cieszył empatią mojego dziecka – cechą rzadko spotykaną u małych dzieci? Czy kierowca autobusu zajmie dodatkową sekundę, aby przybić piątkę lub „miłego dnia”? A może moje dziecko zostanie skarcone za zachowania, którym nie można pomóc?

Czy moje standardy są zbyt wysokie? Specjaliści szkolni są przepracowani i niedostatecznie opłacani. Mają tak wiele dzieci do zarządzania i wychowania. Czy ośmielę się mieć nadzieję, że moje dziecko zostanie docenione i zachęcony? Jak moje dziecko dogaduje się z nowymi rówieśnikami i jak te dzieci będą traktować moje dziecko?

Nie ma wyłącznika na niepokój, jaki mama ma wobec swojego dziecka ze specjalnymi potrzebami. To nie jest opcja.

Nie mogę liczyć na to, że moje dziecko, które ma opóźnienia w mówieniu i problemy z funkcjonowaniem wykonawczym – częste u dzieci z ADHD – przekaże mi ważne szczegóły dnia szkolnego. Jest to szczególnie niepokojące, gdy dzieje się coś złego. Zamiast tego jestem bardzo zależny od prawie nieznajomych, którzy chronią moje dziecko, uczą je i uprzejmie przypominają dziecku, aby trzymało się właściwej drogi.

Bycie rodzicem dziecka ze specjalnymi potrzebami na początku roku szkolnego jest jak jazda kolejką górską w momencie, gdy samochody powoli pędzą pod górę. Wstrzymuję oddech, wiedząc, że w każdej chwili spadek jest nieunikniony. Jazda może być zabawna, ekscytująca i radosna, ale może też być przerażająca, nieprzewidywalna i przytłaczająca.

Okres dostosowawczy może trwać od kilku tygodni do kilku miesięcy. Dla niektórych z nas, kiedy wydaje nam się, że nasze dziecko ma problemy z codzienną rutyną szkolną, przerwa w Święto Dziękczynienia psuje wszystko. Niezależnie od tego, czy Twoje dziecko ma tylko kilka dni wolnych, czy cały tydzień, na świecie nie ma wystarczająco dużo ciasta dyniowego i chardonnay, aby wszystko było lepsze.

Miałem kilku przyjaciół, którzy są rodzicami typowo rozwijających się dzieci, odrzucając mój letni niepokój związany z powrotem do szkoły, mówiąc, że wszystko rodzice zmagają się o tej porze roku i nasze dzieci to zrozumieją. I rozumiem. Naprawdę. Uczyłem kompozycji przez dziewięć lat. Widziałem wielu uprawnionych uczniów, którzy nie wiedzieli, co oznacza słowo odpowiedzialność, mocno wierząc, że każda zła ocena jest winą kogoś lub czegoś innego.

Z pewnością nie mam nic przeciwko wychowywaniu rozpieszczonych, uprawnionych dzieci, które nie mają żadnych oczekiwań ani trudnych chwil. Jestem tym rodzicem, który czasami mówi moim dzieciom: „Wessij to, Jaskier!” kiedy mam dość ich marudzenia. Ale kiedy dziecko ma specjalne potrzeby, moim zadaniem jest upewnienie się, że moje dziecko ma takie same możliwości odniesienia sukcesu jak ich rówieśnicy. Oznacza to, że są dostępne i dostępne odpowiednie miejsca zakwaterowania.

Oto oferta. Specjalne potrzeby nie są wymówką, ale są wytłumaczeniem. Diagnoza nie oznacza, że ​​dziecko jest skazane na porażkę lub wymaga stałej pomocy. Ale diagnoza to trampolina, linia startu. A kiedy potrzeby dziecka zostaną zidentyfikowane, rodzice niestrudzenie pracują nad ich zaspokojeniem.

W międzyczasie mamy nadzieję i modlimy się, aby nowi dorośli w życiu naszego dziecka byli równie zaangażowani. Więc o tej porze roku trzymamy kciuki i czekamy, co będzie dalej.