contador gratis Skip to content

Lekcje z mojego Solo Beach Vacay (Ups, mam na myśli podróż służbową)

plaża solo
KristinaJovanovic / Getty

W ciągu ostatniego roku mój mąż był do pracy w 6 krajach. Moja jedyna podróż to jedna kondygnacja schodów do mojego słabo oświetlonego pokoju gościnnego / magazynu / biura. Nie narzekam – to koncert idealnie elastyczny.

Ale w zeszłym tygodniu była moja kolej.

W moim poprzednim życiu sporadycznie podróżowałem do pracy. Ale odkąd w ciągu czterech lat urodziłem troje dzieci i wycofałem się z biurowca w centrum miasta do pracy na pół etatu z domu – moje podróże znikały szybciej niż mój portfel, kiedy moje dzieci słyszały ostrzegawcze melodie furgonetki z lodami.

Przygotowanie do mojej pierwszej podróży służbowej jako trójki dzieci obejmowało napisanie powieściowej notatki o rozkładach zajęć moich dzieci i szoferów oraz odpowiadanie na pytania mojego spostrzegawczego najstarszego dziecka na temat tego, dlaczego pakuję kostium kąpielowy, kiedy powiedziałem, że spędzę następne 2 dni w pomieszczeniach na spotkaniach. Złamany. Powiedziałem więc mojemu węszącemu, zagadkowemu 5-latkowi prawdę: bo akurat hotel konferencyjny znajduje się na plaży.

Potem pożegnałam się z setkami uścisków, wypadłam przez frontowe drzwi, zatrzymałam się, by pozwolić uśmiechnąć się podobnym do kota z Cheshire na mojej twarzy – i wyruszyłam na mój tropikalny wypad. Mam na myśli podróż służbową. W ciągu następnych 56 godzin nauczyłem się kilku rzeczy.

Podróże w czasie istnieją.

Kiedyś też byłem przeciwnikiem, ale to było przed lotem, który miał zabrać mnie z DC do Tampy, tak naprawdę wylądowałem w czasie 27 lat. Kiedy następnego ranka wszedłem do hotelowej sali balowej na pierwszy dzień konferencji – napędzany luksusowo nieprzerwaną całonocną snem – kolega z uczestników rozpoczął rozmowę dotyczącą pracy, podczas której wspomniał, że wyglądam na 10 lat. Umm. Dzięki, mamo, za młodzieńcze geny – ale w moim prawdziwym życiu, gdzie pozbawiony makijażu, rozczochrany 37-letni ja poci się, cicho przeklinam i kłócę się z malutkimi ludźmi, których prawie przewyższa liczebnie moje kończyny – NIKT nie raczyłby wierzyć (a nawet żartować), że nie byłem w czwartej dekadzie mojego życia. Ale dziękuję ci w podróży służbowej za możliwość ponownego połączenia się z młodszą, beztroską wersją siebie.

Siedzenie na spotkaniach może być równie orzeźwiające jak kąpiel w oceanie.

Nie ma lepszego antidotum na to uczucie utknięcia w rutynie niż spotkanie z kilkuset osobami, które podzielają Twoje zawodowe pasje. Podczas niektórych bardziej motywujących i skutecznych prezentacji rozejrzałem się i zobaczyłem uśmiechy i jednocześnie kiwające głową. W tym mój. Oczywiście zdarzały się sesje, które całkowicie przegapiłem, ponieważ zdjęcia moich dzieci, które otrzymywałem, były o wiele bardziej wciągające. Ale pod koniec każdego dnia wychodziłem z technikami i pomysłami, których wypróbowania byłem naprawdę podekscytowany w mojej własnej pracy. A na koniec każdego dnia narzuciłam też ten sprawdzony kostium kąpielowy i igrałam w oceanie jak dziecko (może nawet dziesięciolatek). Nie jestem pewien, które z tych uczuć było bardziej energetyzujące.

Mamy będą mamami. Gdziekolwiek pojedziemy.

Nie możesz polemizować z młodzieńczą logiką, że lody smakują lepiej, gdy masz na sobie klapki i piasek we włosach. Tak więc zająłem należne mi miejsce w kolejce do lodziarni – za grupą czterech, około 10-letnich chłopców (zwróćcie uwagę na jakiś temat?). Słuchałem, jak debatowali i obliczali, na jaki mrożony przysmak stać ich na tyle. Kiedy uśmiechnięta kasjerka zadzwoniła do nich, ich twarze opadły, gdy zdali sobie sprawę z krytycznego błędu: zapomnieli rozliczyć się z podatku. Cztery wysokie koktajle mleczne przywołały z blatu, ale były za 1,25 dolara. Kto inny mógłby ich uratować oprócz mamy? Ich nigdzie nie było, więc wyciągnąłem portfel i zacząłem liczyć monety. Głęboko szczere podziękowania, które otrzymałem w zamian, wypełniły część mamusowej pustki, której doświadczyłem bez własnych dzieci.

Rusz się, Grey’s Anatomy: podróże służbowe to największa przyjemność.

Tak, wolałabym spędzić prawdziwe wakacje z mężem, starannie wybierając miejsce docelowe i wspólnie cieszyć się czasem wolnym dla dzieci. Ale między tymi nielicznymi, ale bardzo odległymi wypadami parowymi, zapisz mnie na więcej ucieczek związanych z pracą. Czy czułem się winny? Tak. Mój mąż musiał zwolnić trochę czasu w pracy, a ja również nakręciłam paradę członków rodziny, aby zaspokoić potrzeby mojego potomstwa. Ale moje dzieci były w porządku, jadłem posiłki tylko z dorosłymi, pamiętałem pobłażanie potrzebowaniu budzika, a nawet czytałem książkę. Dla przyjemności.

Może minąć kolejny rok przed moją kolejną podróżą w pojedynkę, ale w międzyczasie spojrzę na moje plażowe selfie i przypomnę:

Uwielbiam być z moimi dziećmi.

Ale uwielbiam też być bez nich.