Saltar al contenido

List otwarty do policji od ojca z autyzmem (i policjanta)

List do policji od taty o specjalnych potrzebach (i policjanta)
Jerry Turning

Bracia i siostry, przegrywamy. Możemy spierać się o przyczyny (rzeczywistość a percepcja). Możemy spierać się o stronnicze media, nieracjonalne oczekiwania, słabą autopromocję. Ale brutalna prawda jest taka, że ​​wiele osób i rodzin o specjalnych potrzebach boi się dzwonić do nas, kiedy potrzebują pomocy. Boją się, że ich skrzywdzimy. Boją się, że będziemy ich oceniać. Boją się, że zabierzemy ich dzieci. Jest to dla mnie zarówno tragiczne, jak i nie do zaakceptowania, i mam nadzieję, że jest to nie do przyjęcia dla Ciebie.

Trudno mi to powiedzieć, ale szczerze mówiąc, też się boję. Jestem wysokim rangą oficerem w moim wydziale policji. Jestem odpowiedzialny za szkolenie. Uczę tego. Jako tata też się boję. Ty – my – otrzymują ogromną moc wpływania na trajektorię życia ludzi. To ich przeraża – nas.

Jesteśmy braćmi. Krwawiłbym dla ciebie. Wzywam moje żetony i błagam, żebyś mnie wysłuchał. Spotkasz nasze rodziny w najniższych punktach. Zrozum, jaka jest odwaga i czysta desperacja, których potrzeba, biorąc pod uwagę ich całkowity strach przed nami, aby odebrać telefon i zadzwonić pod numer 911 w czasie kryzysu. Będziesz kuszony, aby nas osądzić – „odmienić” nas. Proszę nie. Jestem dobrym ojcem. Moja żona jest wspaniałą matką. Cieszymy się luksusem niesamowitej konstrukcji nośnej. A gdybyś mnie osądził na podstawie któregokolwiek z czterech (tak, cztery) gdy straciłem syna, możesz argumentować, że jestem całkowicie niezdolny do pracy.

Rodziny, które mają dzieci ze specjalnymi potrzebami, takie jak moje, działają na poziomie 10 Alert Status 24 godziny na dobę. Nie siedziałem i nie cieszyłem się posiłkiem z żoną na rodzinnym pikniku od 11 lat. Na zmianę pilnujemy mojego syna. Śpimy na zmiany. Śpimy z jednym uchem otwartym na dźwięk zatrzasku łańcuszka na naszych tylnych drzwiach – nie dlatego, że boimy się wejść włamywaczy, ale dlatego, że boimy się, że nasz syn się wyrwie. Nieustannie jesteśmy świadomi ignoranckich spojrzeń i osądów obcych. Musimy dokładnie planować i koordynować nawet najkrótsze wycieczki do supermarketu. To nas męczy.

Nie proszę o twoje współczucie. To nie jest tragedia. Białaczka to tragedia. To jest wyzwanie. A czasami to, co najlepsze, nie jest wystarczająco dobre. Czasami potrzebujemy pomocy. Czasami cię potrzebujemy.

Jestem twoim największym fanem. Jestem Twoim najgłośniejszym orędownikiem. Krzyczę z dachów, że bez dwuznaczności jesteście Dobrymi Chłopakami. Ale to jest takie kruche. Jeden negatywny nagłówek rozprzestrzenia się jak pożar i staje się akceptowaną percepcją. Otwórzcie swoje serca i umysły i poznajcie nasze rodziny. Podchodź do nas z prawdziwą ciekawością i empatią. Nie masz pojęcia, jak bardzo Cię potrzebujemy.