contador gratis Skip to content

List z przeprosinami do kierowcy autobusu szkolnego moich dzieci

List z przeprosinami do kierowcy autobusu szkolnego moich dzieci
Lester Balajadia

Widzę, jak się tarzasz. I ja się odwracam. Myślę, że nadszedł czas, abym ci wyjaśnił kilka rzeczy.

Przygotowanie moich dzieci do szkoły okazało się jednym z najbardziej stresujących wydarzeń w moim dorosłym życiu. I to jest coś, co ja i tysiące innych rodziców musimy zrobić każdego dnia.

Za duży nacisk. Nie mogę tego zrobić. Jestem tylko jedną kobietą.

Moje dzieci, przygotowując się rano do szkoły, wahają się między dwoma skrajnościami: albo nie są w nastroju do szczególnej współpracy i jedzą śniadanie po jednym kęsie płatków na raz. Albo w rzeczywistości są całkiem fajni, jeśli chodzi o całe „bycie na czas” i nikt nie rozpływa się, ponieważ skarpetki czują się dziwnie w butach. I nawet wtedy jest to nadal stresujące, ponieważ zawsze istnieje ten ciągły strach, że przyjedziesz wcześnie.

My, mamy, wiemy, że nawet gdy mamy wszystko pozornie pod kontrolą, życie lubi rzucać nam krzywymi kulkami – jak różowe oko, zapomniane projekty naukowe, Kajtuś, lub autobus przyjeżdżający cztery minuty wcześniej niż planowano. Kiedy wyprzedzasz harmonogram, możesz mieć szczególnie dobry dzień, ponieważ dla Ciebie dobrze jest być wcześnie.

Ale dla mnie – tej, która zawsze zagania pozbawione entuzjazmu dzieci z jednego miejsca w drugie – wprawia mnie to w emocjonalny spazm. To sprawia, że ​​kwestionuję wszystko o sobie, na przykład to, co robię ze swoim życiem.

Widzę, jak wszyscy rodzice mówią teraz swoim maleńkim dzieciom: „Jedz warzywa, dzieciaki, albo wyjdziesz jak Ashley. Twoje przyszłe dzieci spóźnią się na autobus, a potem będziesz na podwórku, płacząc i wyrywając gołymi rękami kawałki trawy z ziemi ”.

To najstraszniejsza historia w historii.

ja byłem mama, która musiała biegać po swoim trawniku, machając psychicznie rękami w kierunku autobusu, błagając kierowcę „Poczekaj chwilę, proszę, na miłość wszystkiego, co święte, czekać! ” I żałowałem każdego kroku, który zrobiłem.

Chociaż wiem, że powinienem się wstydzić, wiedz, że w głębi duszy mój stan ciągłego niepokoju związanego z autobusami szkolnymi jest dziedziczny. Czy wiesz, kim była moja matka?

Kiedy ja i moje siostry spóźnialiśmy się na autobus, moja mama wolałaby, aby trzecie ramię było pokryte wrzodami, niż wozić nas dwoje „na całą drogę” do miasta do szkoły. Czy wiesz, co zrobiła zamiast tego?

Wjechała jak Ricky Bobby Talladega Nights za autobusem, trąbiąc klaksonem i migając reflektorami – moja mama w koszuli nocnej „Nie jestem zrzędą” z wielkim niebieskim krabem z przodu i głową pełną dzikiego łóżka. (Nie winię jej za to. Została zepchnięta na skraj. To właśnie robi ludziom zarządzanie rozkładem jazdy autobusów dla wielu dzieci. Rozumiem. Teraz.) Następnie moja matka zatrzymywała samochód, zmuszała nas do wysiadania i biegania do autobusu, żeby wsiąść na następny przystanek.

Czasami nasz marszczący brwi kierowca autobusu widział nas, litował się i grzecznie czekał. Innym razem nas nie widziała (a przynajmniej udawała, że ​​nie) i zaczynała odjeżdżać, mimo że ja i moja siostra byliśmy już prawie pod drzwiami.

Zrobiliśmy więc ten majestatyczny taniec w górę iw dół cichych zaułków mojego małego miasteczka. Za każdym razem, trochę mocniej niż poprzednio, marzyłem o tym, żeby po prostu wtopić się w pokryty smołą chodnik, zostawiając za sobą tylko mój plecak Jansport i teczki Lisy Frank.

Nadal mam traumę.

Martwię się, że będę że rodzic. Już mam objawy. Musiałem już wystawić głowę za drzwi i machać do ciebie palcem, błagając i pyskując, żebyś poczekał „tylko minutę, proszę”. Był inny raz, kiedy mój pies rzucił się między moje nogi i wyszedł przez frontowe drzwi i iść na autobus podczas gdy ja biegłem z krzykiem za nią.

Rozważałem wystrzelenie flar w powietrze, aby zasygnalizować „Mayday! Moja córka musiała zmienić spodnie, ponieważ guzik wydawał się zabawny ”.

Kiedyś nie byłem tą osobą, kierowcą autobusu. Kiedy pracowałem na pełny etat, byłem ubrany 7:45 To znaczy, że nosiłam wcześniej stanik 8 rano wziąłem prysznic. Byłem tak wieloma rzeczami.

Teraz? W dobry dzień moja poranna rutyna dosłownie sprowadza się do tego, że otwieram frontowe drzwi, całuję małe czoła, a potem wypycham swoje dzieci, mając nadzieję na najlepsze. Po cichu modlę się do bogów transportu, żeby nic się nie stało, żeby żaden dzieciak nie upadł na ziemię ani nie wylał swojego pudełka na drugie śniadanie – bo wtedy musiałbym wyskakiwać z domu z szeroko otwartymi oczami i dzikimi włosami, ubrany w zniszczone polarowe spodnie od piżamy, które mi ktoś dał na Boże Narodzenie siedem lat temu, żeby zeskrobać kanapki z masłem orzechowym i galaretką (i moją godność) z trawnika przed domem.

I nie tylko ty mnie zobaczyłeś. Zawsze przed i za autobusem zatrzymują się samochody pełne niczego nie podejrzewających ludzi. Ludzi, którzy są moimi sąsiadami. Osoby, które mają gałki oczne i telefony z aparatem.

To rodzicielski spacer wstydu.

Jestem kimś więcej niż to. Wiem, że tu po prostu pracujesz. Chcesz wrócić do domu, bo masz do czynienia z małymi dziećmi innych ludzi cały dzień.

Ale gdybyś mógł po prostu zachować te rzeczy w tyle, kiedy dudni w róg, ponieważ nie jesteśmy jeszcze na zewnątrz, byłoby wspaniale. Właściwie, proszę, bądźcie wyjątkowo słodcy dla moich dzieci, ponieważ szanse są przeciwko nim.

Odsłaniam duszę przed tobą, kierowcy autobusu, każdego ranka.

Nie bądź dziwny.