Saltar al contenido

Mam 40 lat – czy nie powinienem już być spokojnym?

Równowaga macierzyństwa
Benjamin Piper / iStock

Gdy zbliżam się do czterdziestki, zdaję sobie sprawę, że nieświadomie kupiłem dość popularną ideę – myśl, że teraz, jako kobieta po czterdziestce, powinnam być z siebie zadowolona – spokojna. I chociaż prawdą jest, że mniej obchodzą mnie niektóre rzeczy, które martwiły mnie, gdy miałem 20 lat, nie mogę twierdzić, że jestem całkowicie spokojny lub w pełni zadowolony z siebie. Wątpliwości i niezadowolenie wciąż regularnie pukają.

W moim życiu istnieje ciągła przyczyna braku poczucia, że ​​osiągnąłem to, co powinienem. Nie ma znaczenia, czy robię przekąskę dla moich dzieci, czy piszę coś do pracy – zawsze będę próbował dodać jeszcze jednego warzywka lub wiggle w jeszcze jednym przymiotniku lub frazie, kiedy tak naprawdę wszystko, co muszę zrobić, to powiedzieć: „Oto jabłko. Umyłem to. ”

To przekąska, zdrowy wybór, a mycie świadczy o przemyślaniu, prawda?

I chociaż wiem o tym, mój umysł wciąż oferuje strumień protestów „Tak, ale…”:

Tak, ale to nie jest organiczne.

Tak, ale godzinę temu poprosili o przekąskę.

Tak, ale nadal nie kupiłem sera.

Tak, ale chciałem ustawić to na zewnątrz, ponieważ świeże powietrze jest dla ciebie dobre.

Tak, ale nawet nie wiem, co robimy na obiad.

Mówię moim dzieciom, żeby były zadowolone z tego, co mają, że wystarczy ich najlepszych, a jednak nie jestem w stanie zrobić tego samego. Ciągle poruszam igłą, jakby to, co robię, było warte zachodu tylko wtedy, gdy mnie tam nie ma.

Tam jest nigdy tutaj tak jak pewnego dnia i pewnego dnia nigdy ten dzień.

Nalegam na rozciągnięcie się do tego stopnia, że ​​wyrzucę plecy lub zawiodę się. „Nie sięgnąłeś wystarczająco daleko…jeszcze raz. ”

Tak samo jest z fitnessem, ubraniami, moim ciałem. Osiągnięcie celu krokowego Fitbit nie jest triumfem. Zawsze słychać głos mówiący: „Tak, ale nie próbowałeś tak mocno, jak mogłeś”. Następnego dnia pracuję ciężej, rejestruję jeszcze 2000 kroków i słyszę ten sam głos mówiący: „Nie mogłeś naciskać trochę więcej?” Kupuję ubrania, które moim zdaniem są miłe, tylko po to, by spojrzeć w lustro w domu i wybrać wszystkie sposoby, w których mógłbym wyglądać lepiej – szczuplejsze, mocniejsze, modniejsze. Wydaje mi się, że nie jestem w stanie ocenić siebie w żaden inny sposób, niż wierzyć, że w jakiś sposób zawiodłem, pomimo tego, że jestem przyjacielem, który szybko mówi innym: „Spójrz na wszystko, co robisz. Jesteś więcej niż wystarczająco! ”

Czy to możliwe, że po prostu boję się być wystarczającym? To znaczy, czego ja tu szukam? Moje dzieci z pewnością nie przejmują się tym, czy jabłka są ekologiczne. Czy dzwonki dzwonią, gdy zaznaczam wszystkie pola? To tak, jakbym czekał na scenariusz, w którym uśmiechnę się jak mama z telewizji, zwrócę się do kamery i powiem: „To przekąska, dzięki której poczuję się jak wspaniała mama!”

A co, jeśli zamiast biec sprintem i przedzierać się do jakiegoś nieosiągalnego poziomu schludności w moim domu, objąłbym linie na suficie ze zbyt wysokiej choinki? A co jeśli zignorowałbym plamę na kocu piknikowym z miejsca, w którym wylewaliśmy na niego poncz owocowy? A co jeśli uwierzyłam swojemu mężowi, kiedy przesunął dłonią po moich plecach i wyszeptał: „Uwielbiam to miejsce”?

Chcę się obudzić i nie nienawidzić wszystkiego w mojej szafie i nie czuć, że to już zły dzień, zanim jeszcze wezmę prysznic. Nie oszukam się, żebym uwierzył, że kiedykolwiek całkowicie przestanę myśleć lub komplikować sprawy, ale musi być sposób, który jest lepszy niż to, na co narażam siebie i moją rodzinę. Mogę spędzać więcej czasu spokojnie z tym, co mam, zamiast niespokojnego z powodu tego, czego jeszcze nie osiągnąłem. Ponieważ wydaje mi się, że nie robię tego, ale naprawdę dużo robię.

Wiem, że nie ma sposobu, aby w cudowny sposób usunąć wątpliwości i irytację z mojego życia, ale przynajmniej mogę obniżyć poprzeczkę. I myślę, że na początek porzucę pogląd, że teraz, po czterdziestce, powinienem już być całkowicie spokojny.

To równie dobre miejsce na rozpoczęcie, jak każde inne.