contador gratis Skip to content

Mam 40 lat i nigdy nie byłem szczęśliwszy

im-40-and-ive-nigdy-nie był-szczęśliwszy-prezentowany

„Prawdopodobnie najszczęśliwszym okresem w życiu jest najczęściej wiek średni, kiedy żarliwe namiętności młodości zostają ochłodzone, a niemoc wieku jeszcze się nie zaczęła; jak widzimy, że cienie, które są tak duże rano i wieczorem, prawie całkowicie znikają w południe. ”- Eleanor Roosevelt

Pierwsze siwe włosy znalazłam w wieku 22 lat, więc zanim skończyłam 40 lat, byłam przyzwyczajona do „starego”. Podczas gdy przyjaciele martwili się, że wkraczają w ich czwartą dekadę, umówiłem się na tysięczną wizytę na farbowanie włosów. Czterdzieści to w większości kolejne urodziny (choć z bardziej wyszukanym ciastem). Tak jak ja to widzę, możesz świętować starzenie się, albo możesz być martwy.

Skłamałbym jednak, gdybym nie przyznał, że sytuacja się zmieniła. Przeżyłem ponad połowę swojego życia, jeśli wierzyć statystykom i historii rodziny, moje hormony wymknęły się spod kontroli, nikt na mnie nie gwiżdże na ulicy, a czasem noszę majtki babci (są super wygodne i wreszcie , modny!). Jednak każda zmarszczka i ugięcie kupiły mi coś niezwykłego – możliwość poznania siebie ze wszystkimi moimi wadami, mocnymi stronami, doświadczeniem i pragnieniami. Wiek średni to podstawa naszego życia, miejsce, w którym balansujemy między młodością a mądrością i uwielbiam tę niepewną przestrzeń. Jestem tutaj szczęśliwszy niż kiedykolwiek, pomimo stawów, które bolały tak samo, jak nie miałem, kiedy miałem dwadzieścia kilka lat. Nadal działają i to już coś.

Wraz z nocnymi potami i małym brzuszkiem, którego nie mogę się pozbyć, 40 dało mi pewność siebie, której wcześniej brakowało, a to nie jest drobiazg. Nie obchodzi mnie już, co myślą o mnie ludzie, i dokładnie rozumiem, kim jestem. Wiem, co schlebia mojej sylwetce i co lepiej zostawić na stojaku. Do widzenia dżinsy z niskim stanem, spodnie do jogi. Nie muszę się malować przed załatwianiem spraw. Cieszę się lampką wina, ale przestaję, zanim przejdę na terytorium kaca. Nie wstydzę się mojego uzależnienia od HGTV, błyszczącego błyszczyka i smażonego jedzenia. Czterdzieści lat może cię wiele nauczyć o sobie, jeśli będziesz uważny.

Nie podążam za trendami, chłopcy nie łamią mi serca i nie muszę dopasowywać się do fajnych dzieciaków. Nie wiem już, kim są fajne dzieciaki. Płaczę nad rzeczami, które mają znaczenie, nie ze zdartymi kolanami czy złymi randkami. Mogę pocieszać i karać w równej mierze. Tańczę w bieliźnie i śpiewam pod prysznicem. Wiem, że lepiej nie reagować od razu na lekkie, po części dlatego, że zdaję sobie sprawę, że większość z nich nie ma znaczenia. Mój czas spędzam na rzeczach, które naprawdę kocham iz ludźmi, którzy wnoszą do mojego życia radość, a nie dramat. Ćwiczę, bo to lubię, a nie dlatego, że muszę coś udowadniać. Jem czekoladę, paluszki z kurczaka i jarmuż, choć nie w tym samym czasie.

Kiedy pojawiają się moje niepewności, wiem, jak je zamknąć. Nie chodzi o to, że nie istnieją, ale o to, że zdaję sobie sprawę, że mają nade mną taką władzę, na jaką pozwalam. Więc słyszę głos, który mówi mi, że nie jestem wystarczająco dobry, wystarczająco inteligentny lub zdolny, a potem go ignoruję. Ten głos to totalna suka i prawdopodobnie nie był przytulany jako dziecko.

Wiem, czym jest zdrowy związek i jestem w nim. Nauczyłem się nie oceniać ludzi, którzy nie są. Kupiłem dom i zrobiłem z niego dom. Wychowuję dziecko, zajmuję się małżeństwem i ogrodem i wierzę, że jestem w tym dobry, nie dlatego, że jestem wyjątkowy, ale dlatego, że jestem dorosły i ciężko pracuję nad tym, co jest ważne. Spieprzyłem dużo, ale ciężko pracuję, żeby coś naprawić, zamiast udawać, że się nie wydarzyło. Czytam obszerne posty w Internecie, a także prawdziwe książki i strony z plotkami, bo jeśli nic innego, 40 pozwala być jednocześnie poważnym i głupim. Nie jestem na Snapchacie, bo mnie to nie obchodzi. Mam kłopoty z pedicure.

Ludzie, których kocham, zachorowali. Umarli ludzie, których kocham. Nauczyłem się być wdzięczny. Nauczyłem się nie jęczeć. Dowiedziałem się, że wiek to tylko liczba, a strach przed liczbą jest dla maminsynków.

Czterdzieści to nie brak strachu, niepewność czy porażka, to nabycie perspektywy. Czterdziestka nie polega na utracie młodości, ale na osiedleniu się w sobie i zobaczeniu kulminacji czterech dekad doświadczenia.