contador gratis Skip to content

Mam już nostalgię za dzieciństwem mojego dziecka (i wciąż w nim jesteśmy)

nostalgiczna funkcja
De Elizabeth

W tej chwili jest ledwo wschód słońca. Wypiłem już kawę, umyłem naczynia, nakarmiłem kota i złożyłem zadanie pisemne. Jak na ironię, moje nowonarodzone dziecko śpi kilka stóp dalej, ponieważ nie spała przez większość nocy.

Moja córka ma dzisiaj dokładnie 1 miesiąc. Ma straszny sen i powiedziano mi, że większość dzieci jest w tym wieku. Wydaje się, że nienawidzi fantazyjnego kołyski, którą kupiliśmy do naszej sypialni i spędza większość nocy, wydając odgłosy, które można porównać tylko do tego, co, jak zakładam, brzmi jak mały smok. Oczywiście spędzam większość nocnych godzin, sprawdzając ją, upewniając się, że się nie dławi ani nie robi czegoś równie przerażającego, i podnosząc ją, gdy jej dźwięki docierają do sfery „Zacznę krzyczeć, jeśli mnie nie trzymasz, do Twojej wiadomości . ” Nie jestem pewien, ile spałem ostatniej nocy, ale w jakiś sposób zacząłem się uczyć bardzo mało funkcjonować.

Często mówię: „Nie mogę się doczekać, aż ona skończy __ miesięcy” lub „Czy możemy po prostu przewinąć do przodu do Bożego Narodzenia?” W pierwszym tygodniu po wyjściu ze szpitala spoglądałam w przyszłość do października, kiedy miałam sześciotygodniową kontrolę poporodową, przewidując, że nie będę boleć i żałowałam, że nie mam wehikułu czasu, który po prostu cholernie się tam dostał. I nawet gdy to piszę, część mojego mózgu marzy o tym magicznym punkcie kontrolnym, o którym mówią wszyscy rodzice, kiedy nagle „staje się łatwiej”.

Ale za każdym razem, gdy marzyłem o przyszłości, od razu czuję się trochę winny, ponieważ wiem, że przyszłość – ja prawdopodobnie będę żałować, że chciałem tym razem odejść. Wiem o tym, ponieważ teraźniejszość-ja żałuje wszystkich razy, kiedy w przeszłości coś mijało. Kiedy miałem 16 lat, pracowałem w weekendy w skansenie w moim liceum, gdzie pracowałem społecznie, w jednym z tych miejsc, gdzie ludzie przebrani w kolonialne stroje i ubijali masło na dworze w sierpniowym upale.

Nienawidziłem tego ponad wszelką rozpacz. Nienawidziłam zakładać tej ciężkiej wzorzystej sukienki i fartucha w środku lata, nudzić się przez cały dzień, gdy pokazywałam głupim turystom, jak zrobić świeczkę lub coś równie kiepskiego. Sześć lub siedem godzin, które spędzałem tam raz w tygodniu, wydawało mi się miesiącami. Pamiętam, jak pewnego ranka wziąłem prysznic, gdy się przygotowywałem, w myślach błagając, aby w jakiś magiczny sposób wskoczyć do 17:00. Zacisnęłam powieki z nadzieją, że kiedy je otworzę, będzie wieczór, a dzień będzie za mną. Te dni już za mną, podobnie jak wszystko inne od liceum, college’u i później. I w pewnym sensie tęsknię za tym.

W jednej z moich ulubionych powieści – Prep Curtisa Sittenfelda – bohater mówi właśnie o tym. Książka, której akcja rozgrywa się w eleganckiej prywatnej szkole w Nowej Anglii, przedstawia scenę, w której bohaterów budzi w środku nocy alarm przeciwpożarowy (coś, co aż za dobrze pamiętam ze studiów). „Chcę tylko, żeby to się skończyło” – mówi jedna z dziewczyn. Sittenfeld pisze dalej: „Ćwiczenia przeciwpożarowe są zakończone, ale wszystko inne też. Czy wierzyliśmy, że możemy wybrać i wybrać to, co minęło szybko?

Te słowa przychodzą mi do głowy za każdym razem, gdy spieszę się od pierwszych tygodni i miesięcy życia mojej córki. Za każdym razem, gdy patrzę w przyszłość, przez chwilę czuję ukłucie smutku, ponieważ dzieje się teraz coś, za czym będę tęsknić. Może to być ta dziwna minka, którą robi, kiedy całuję ją w nos, albo jak siedzi jak żaba na moich kolanach, kiedy zasypia po jedzeniu. To mogą być zabawne rzeczy, które zdarzają się bez snu, na przykład to, jak mój mąż był przypadkowo przekonany, że jej onesie przeczytało „Pieczonego indyka w piekarniku” podczas 2 w nocy zmiana pieluchy. A może to po prostu ciche chwile przed wschodem słońca, fragmenty dnia, których tak naprawdę nigdy dotąd nie doświadczyłem.

Ale ciężko jest delektować się chwilą, kiedy jest środek nocy i jedyne, czego chcę, to zasnąć, albo kiedy nie mogłem nawet dobrze jej trzymać w szpitalnej sali z powodu bólu. W takich chwilach jedyną rzeczą, która pomaga mi zachować zdrowy rozsądek i pozytywne nastawienie, jest wiedza, że to też minie. A jednak wszystko inne też. I to sprawia, że ​​jestem smutny, trawiony nostalgią za wspomnieniami, które jeszcze się nie wydarzyły. Już dziś tęsknię, a dzisiaj ledwo się zaczęło.

To dziwny paradoks, który sprawia, że ​​czuję się całkowicie zablokowany i nie jestem pewien, jak wyrwać się z cyklu. Chyba jedyna rzecz do to delektować się tym, co mogę, odpuścić to, czego nie mogę, i śledzić rzeczy, które chcę zapamiętać. Jeśli jest jedna rzecz, której nauczyłem się do tej pory w tym rozdziale mojego dorosłego życia, to tego, że czas płynie o wiele szybciej niż kiedy byliśmy młodsi. Rok może wydawać się całością życia jako dziecko; jako osoba dorosła czasami wydaje się, że to tylko jeden miesiąc.

Więc tak, to też minie, co jest dobre, złe i wszystko pomiędzy. I chociaż „teraz” jest naprawdę teraz, a nie wspomnieniem, zrobię, co w mojej mocy, by je docenić wiele jak mogę. A jeśli robię co w mojej mocy, przypuszczam, że to będzie musiało wystarczyć.