Mamy ścisły harmonogram cierpienia, który całkowicie mnie uratował

Mamy ścisły harmonogram cierpienia, który całkowicie mnie uratował

Letnie prace domowe dla dzieci
Juanmonino / iStock

Mam troje dzieci. Mogą być wspaniali i mogą być dupkami. Są jak większość dzieci w tym, że nie lubią wykonywać obowiązków domowych; nie widzą wartości ani znaczenia wyniesienia śmieci lub opróżnienia zmywarki.

Rozumiem – nie podobało mi się, że każdego popołudnia, gdy wracałem do domu ze szkoły, krzyczała na mnie lista moich obowiązków. I nie, nigdy nie przestałem myśleć o tym, że moja matka była samotną matką dla czterech osób, która pracowała na pełny etat poza domem. Myślałem tylko o sobie, moich pragnieniach i potrzebach, co nie obejmowało tarcia sera na kolację z taco ani sprzątania łazienki. Chciałem Mój tak zwany Życie i fro-yo.

Nie było mowy, żeby moja matka zmieniła mój sposób myślenia, a ja nie zamierzam nawet wysilać się, by spróbować zmienić myśli moich dzieci na temat odkurzania lub koszenia trawnika.

To nie znaczy, że nie przerywam wykładu, kiedy zaczynają robić rzeczy, o które ich proszę. Chcę, żeby wiedzieli, że ciężko pracuję i nie lubię patrzeć, jak układają brudne naczynia w zlewie, narzekają, że nie mamy czystych naczyń, a potem odchodzę od zmywarki pełnej błyszczących sztućców i szklanek.

Wszystko, co muszą zrobić, to opróżnić go – zajmuje to mniej niż pięć minut, ale niestety nastoletni mózg.

Kiedy zostałam samotną matką, zdałam sobie sprawę, że wszystko musi się zmienić. W tamtym momencie wszystkie moje dzieci miały telefony komórkowe, a umowa była taka, że ​​ich ojciec i ja zapłaciliśmy za te trzy bardzo drogie telefony, jeśli będą wykonywać prace, które przydzielaliśmy im co tydzień.

Jeśli o mnie chodzi, ta opłata za telefon komórkowy to coś więcej niż dodatek, więc jeśli chcą mieć więcej pieniędzy w kieszeni, muszą zrobić dodatkowe rzeczy poza swoimi obowiązkami związanymi z telefonem komórkowym – na przykład pomóż mi chwastować ogród lub pocieraj mój stopy.

Więc ja znalazłem rozwiązanie dla kłótni, powtarzających się pytań i przekupstwa, które wiązały się z próbami nakłonienia moich dzieci do wykonywania swoich obowiązków, ponieważ nawet najlepsze dzieci będą próbowały wyrwać się z przydzielonych im zadań. Teraz planuję obowiązki. Tak, zgadza się: mówię moim dzieciom, kiedy wolno im wykonywać swoją pracę. Jeśli nie zostaną ukończone w tym okresie, pa pa, telefon.

Zauważyłem, że jeśli zostawiłem go otwartą i po prostu powiedziałem: „Suszarka jest przepełniona, więc czas złożyć i odłożyć pranie”, stos prania pozostanie w suszarce, dopóki nie podniesie głosu o kilka oktaw i nie wykiełknie mapa żył wzdłuż mojego czoła. Czasami zajmowałoby to kilka minut, a czasami potrzeba kilku dni, aby dojść do tego poziomu wkurzenia z powodu życia.

Ale jeśli powiem: „Pranie trzeba złożyć, gdy widzisz, że suszarka jest pełna, i masz na to godzinę”, zajmuje to cały dramat (i zgadywanie, jak długo mogą naciskać moje przyciski). poza grą.

Kiedy mówię synowi, że trawnik musi być koszony w każdą środę wieczorem po obiedzie, on po prostu wychodzi i robi to, zamiast mnie przekonywać, że nie trzeba tego robić.

I co niedzielny wieczór, mój najmłodszy wie, że śmieci trzeba zebrać i zostawić na krawężniku, aby śmieciarz przyszedł i odebrał je w poniedziałek rano.

Nie mówię, że to doskonały plan; wciąż zdarza się, że nie potrafią tego pozbierać i po prostu nie chcą codziennie rano myć naczyń w zmywarce. Ale w przeważającej części to wygładziło chaos pracy w naszym domu, ponieważ zamiast walczyć ze mną i pozwolić mi zrobić to później (spójrzmy prawdzie w oczy, „później” oznacza „Będę zwlekać tak długo, jak będziesz pozwól mamo ”), po prostu to robią.

Mają już w głowie to, że to czas, którego potrzebują, aby to zrobić, i pozwala im zobaczyć, że życie jest o wiele lepsze, jeśli po prostu podniosą się i zrobią to cholerstwo, abyśmy mogli sobie z tym poradzić.

Myślę, że pomaga im to w segregacji i pozostawia bardzo mało szarej strefy, w której mogą próbować zmanipulować mnie, abym pozwolił im żyć życiem w luksusie, na które zasługują. (Nie robią).

Kocham moje dzieci i chcę, żeby zdały sobie sprawę, że magiczne wróżki nie schodzą z chmur i nie robią dla nich rzeczy.

Gdybym nie zmuszał ich do wykonywania obowiązków domowych lub nie pozwalał im namówić mnie, żebym to odkładał – uwierz mi, wszyscy mieli przekonujące argumenty, takie jak: „Jestem zmęczony”, „Mam okres” i „Nie mogę Nie pamiętam, gdzie były worki na śmieci ”- dokładnie tak pomyśleliby.

Planowanie obowiązków uratowało moje komórki mózgowe, działa tak dalece, jak zachęcanie dzieci do pomocy w domu i jestem prawie pewien, że uczyni je lepszymi partnerami, gdy dorosną, jeśli zdecydują się dzielić z kimś dom.