Saltar al contenido

Mimo że karmiłam niemowlę, wciąż denerwuje mnie karmienie piersią mojego nowego dziecka

denerwuje się karmieniem piersią
lolostock / iStock

Jestem dumną mamą dwójki genialnych, niesamowitych dzieciaków. Moje najmłodsze kończą latem 4 lata, ale dopiero w styczniu zeszłego roku w końcu przestałam go karmić piersią. Odstawienie od piersi to była ogromna walka, doświadczenie, które sprawiło, że poczułem się fizycznie dotknięty oraz wyczerpany emocjonalnie i psychicznie. Wokół było dużo łez.

Kiedy więc wraz z mężem dowiedzieliśmy się, że spodziewamy się dziecka nr 3, prywatnie przyjrzałam się mojemu uczuciu zdenerwowania i strachu przed koniecznością ponownego przechodzenia przez karmienie piersią, co oczywiście doprowadziło tylko do poczucia winy.

Niektóre matki byłyby zdziwione i oburzone na myśl, że są takie kobiety jak ja, które po prostu nie znajdują naturalnego rowka w karmieniu piersią, zwłaszcza gdy wcześniej karmiłam niemowlę. Ale prawda jest taka, że ​​moje dziecko jeszcze się nie urodziło, a ja już jestem zmęczona myślą o karmieniu go piersią.

Kiedy urodziło się moje najstarsze dziecko, pierwsze tygodnie spędził na OIOM-ie, gdzie musiał nauczyć się jeść przez zgłębnik. Mój mąż i ja odmówiliśmy opuszczenia jego boku i nalegaliśmy, aby pielęgniarki używały mojego mleka podczas karmienia. Godzinami kontaktowaliśmy się ze skórą i setki razy próbowaliśmy zachęcić go do przystawienia do piersi. Serce mnie bolało tak bardzo, że karmienie piersią było tak epicką porażką, ale moje dziecko kwitło, a my byliśmy w nim tak głęboko i szaleńczo zakochani, że mogłam odłożyć na bok moje uczucia związane z karmieniem piersią i podziwiać jego siłę.

Kiedy na świat przyszło moje najmłodsze dziecko, było to zupełnie inne doświadczenie. Natychmiast chwycił się i odmawiał puszczenia, dopóki nie miał prawie 3 lat. Chociaż karmienie piersią nie jest moją ulubioną rzeczą, nie mogę zaprzeczyć, że stworzyło ono głęboki związek między moim dzieckiem a mną, i do dziś, chociaż już nie karmimy, nadal czuję potrzebę, aby go zgarnąć i uspokoić w niektórych pierwotny sposób. Obecnie oznacza to, że trzymam go mocno i gładzę jego włosy, aż zasypia lub szepczę mu do ucha pieśni miłości, aby go uspokoić.

Ale podczas naszego prawie trzyletniego doświadczenia z karmieniem piersią czułam, że moje ciało nie jest moje. Moje ramiona, moje kolana, moje piersi, wszystkie należały do ​​kogoś innego. Matki mają czuć się bezinteresowne i być chętne oddać każdy kęs ciała i psychiki swoim dzieciom, ale dla mnie byłam zmęczona, dotknięta i skończona z zatkanymi przewodami. Byłam wyczerpana, zmuszając się do manipulowania moim harmonogramem wokół pragnienia mojego dziecka karmienia piersią lub pocieszenia. Czułam się niezręcznie i nieswojo, gdy mój mąż chciał mnie dotknąć, a moje piersi były poza zasięgiem, ponieważ na razie wydawały się należeć do naszego dziecka.

Chciałem być skończony – tak bardzo, że zacząłem rozwijać się na skórze. Każda matka zbliżająca się do końca karmienia piersią ze swoim dzieckiem prawdopodobnie zna to uczucie. To jest jak emocjonalny lub psychologiczny sygnał, że nadszedł czas, aby się odzwyczaić. I tak, biorąc wskazówki z mojego ciała, zacząłem próbować wszelkich możliwych sposobów delikatnego odstawienia od piersi. Pod koniec i po miesiącach zmagań rozmawiałam z ekspertem laktacyjnym, który pomógł mi ułożyć plan gry na zakończenie relacji pielęgniarskiej.

Moje dziecko i ja płakaliśmy; to był koniec pięknego, jeśli nie skomplikowanego emocjonalnie czasu.

Teraz pozwól mi wyjaśnić: chociaż miałem pewne wady, uwielbiałem moją przygodę z karmieniem piersią z moim najmłodszym dzieckiem i przypisuję to doświadczenie za silną więź, którą cieszymy się dzisiaj.

Ale zmagania, które znosiłam prywatnie i presja sukcesu, którą czułam ze strony rodziny, na tyle obciążały moje serce, że pod koniec mojej ostatniej ciąży stwierdzam, że coraz bardziej denerwuję się, że karmienie piersią będzie dla mojego następnego dziecka tak trudny i pełen skomplikowanych emocji, jak to było z moim najstarszym dzieckiem.

Martwię się, że zawiodę, tak jak za pierwszym razem. Martwię się, że nie spodoba mi się to doświadczenie tak, jak powinienem. Mój mąż próbował uspokoić moje obawy, przypominając mi, że mamy dwoje zdrowych i szczęśliwych dzieci. Mówi mi, że nawet jeśli karmienie piersią nie wychodzi, to co z tego? Nasze dziecko nie idzie bez pożywienia. Trzyma mnie za rękę i mówi, że takie zmartwienie jest znakiem, że moje serce dba o to, co jest dla nas dobre, nawet jeśli oznacza to, że tym razem nie będę karmić piersią.

Karmienie piersią nie jest tak proste, jak włożenie piersi do ust. Gdyby tylko! Jest to złożone doświadczenie fizjologiczne i emocjonalne zarówno dla matki, jak i dziecka. A kiedy to doświadczenie jest przerywane przez problemy lub te problemy prowadzą do niepowodzenia lub przedwczesnego zakończenia karmienia piersią, całe doświadczenie karmienia piersią może pozostawić bolesną bliznę na sercu matki.

Doświadczyłem tego bólu z pierwszej ręki i nadal mam bliznę. Tak więc teraz, gdy liczę dni do spotkania z moim trzecim słodkim dzieckiem, znów staram się uspokoić nerwy i lęki związane z karmieniem piersią. Ciągle sobie przypominam, że to zadziała albo nie, i że tak czy inaczej, wszystko będzie dobrze.