contador gratis Skip to content

Mit Matki Miłości

Wszechobecna miłość macierzyństwa nie jest prawdą dla wszystkich mam
momcilog / iStock

Ten post nie będzie dla wszystkich. W rzeczywistości może to nie być dla większości z was, ale będą to słowa, które jakaś mama musi usłyszeć. Dla niej w końcu to piszę.

Mam doskonały, cudowny, piękny, zdrowy, słodki kawałek nieba, który mam szczęście nazywać swoim synem. Jest wszystkim, o czym marzyłem, a nawet więcej. Codziennie pracuję, aby upewnić się, że jest uziemiony, pielęgnowany, kochany i kochany bez powodu.

Ale nie jestem inny teraz, kiedy jestem jego matką.

Myślałem, że będę. Wiedziałem, że powinienem, ale nie jestem. Nadal jestem tą samą osobą, która poślubiła wspaniałego mężczyznę, codziennie chodziłem do pracy, spędzałem wieczory przy winach z dziewczynami i uwielbiałem spać do południe.

Czekałem w godzinach i dniach po porodzie. Czekałem na przypływ uczuć, przypływ skrajnej miłości, którą każda inna matka mówiła mi, że powinnam czuć. Czekałem i to się nigdy nie wydarzyło. Nigdy się nie zmieniłem.

W momentach, w których myślałem, że być może jestem dla siebie zbyt surowy, dobrze zaplanowane SMS-y i e-maile przypominały mi o moich emocjonalnych brakach:

Czy kiedykolwiek byłeś tak zakochany w całym swoim życiu?

Czy jego widok nie przyspiesza ci bicia serca?

Czy w końcu czujesz się kompletny?

Pomyślałem, że to macierzyństwo. Odczuwanie namiętnej miłości do drugiego człowieka, który ma wszechogarniające potrzeby. Poczucie pełni wraz z przybyciem naszego pierworodnego i wszechwiedzącego w mocy mojego macierzyńskiego oddania.

Problem w tym, że wydawało się, że nie byłam tego typu mamą.

Trzeba przyznać, że już czułam się kompletna. W rzeczywistości starałem się poradzić sobie z niektórymi z moich demonów i pracować nad tym, aby być jak najbardziej kompletnym, zanim spróbowałem założyć rodzinę. Razem z mężem ciężko pracowaliśmy, aby począć syna, przygotowaliśmy i zaplanowaliśmy dla niego życie, które, miejmy nadzieję, zapewni mu bezpieczeństwo i opiekę, i bardzo ciężko pracowałem, aby pozostać w ciąży przez 38 długich i bolesnych tygodni. Jego narodziny były mile widzianą ulgą, ale mój świat nie zmienił się, kiedy po raz pierwszy zostałem umieszczony w moich ramionach.

W rzeczywistości mój świat nigdy się nie zmienił; wydawało się, że tylko się dostosowuje.

Ale nadal czekałem. Czekałem na uczucia, które zasygnalizują, że naprawdę jestem matką. Nigdy nie przyszli.

Nie czułam się inaczej. Czułem się, jakbym miał więcej obowiązków. Ja z trochę bardziej luźną skórą i dużo więcej zmarszczek. Ja z nowym harmonogramem i taką samą miłością do Prawdziwe gospodynie domowe maratony. I było mi wstyd. Wstydziłam się, że nie miałam takich uczuć, jakie powinna mieć każda matka. Wstydziłem się, że mój świat się nie zmienił, że mój wszechświat nie został zmieniony. Wstydziłam się na myśl, że może skracam syna, bo nie patrzyłam mu w oczy i nie czułam się kompletna.

Wstydziłam się, że zawiodłam w moim pierwszym zadaniu macierzyństwa.

I nawet nie zaczynaj od poczucia winy, które towarzyszy tego rodzaju wstydowi.

Ale tutaj siedzę 18 miesięcy później, z czasem i odrobiną doświadczenia za pasem, i jedno mogę powiedzieć na pewno: nie zawiodłem.

Macierzyństwo to wszystko, co emocjonalne: kamieniste, bolesne, wyczerpujące, satysfakcjonujące, upokarzające, a zmiany w nas mogą być małe i stopniowe. Nadal nie czuję się inną osobą, ale zmiany są widoczne, jeśli spojrzę wystarczająco mocno. Jestem bardziej czuła, delikatniejsza i lepiej rozumiem wybory dokonywane przez inne matki. Ale pod każdym względem nadal jestem sobą – i jestem z tego dumny.

Podoba mi się to, kim jestem jako osoba, przyjaciółka, żona i tak, nawet matka. Podoba mi się, że zachowałem swoją tożsamość i mogę pokazać synowi, że mam zainteresowania, cele i osiągnięcia poza moją rolą jego mamy. Nie mogę pozwolić, aby oczekiwania innych dotyczące mojej zdolności emocjonalnej zmieniły to, co lubię w sobie najbardziej. I nie zrobię tego. Dla niego, dla mnie zrobię to najlepiej, jak potrafię, będąc sobą.