contador gratis Skip to content

Mój mąż nie chciał, żebym była mamą pozostającą w domu

Funkcja ojca
Michelle Murphey

Być albo nie być (mama pozostająca w domu); Oto jest pytanie. Przynajmniej dla większości z nas, w którymś momencie, gdy te dwie linie w całej ich bladej różowej chwale pokazują się na nowym teście ciążowym, zaczynamy fantazjować o tym, jak będzie wyglądać dla nas macierzyństwo. Sny na jawie o chodzeniu razem z maluchem do parku zaczynają migać. Po drodze zatrzymujemy się na kawę; Ścigam swojego malucha z kręconymi włosami na huśtawkach, zachęcając ją lub go do poddania się mamusi z łaskotkami. To były moje sny, które powtarzałem, gdy osiadałem w myśleniu o zmieniającej się fali, która wkrótce nadeszła w naszym życiu.

Wychowałem się na Środkowym Zachodzie. Mój ojciec był ciężko pracującym kierownikiem sprzedaży, który spędzał wiele dni w drodze. Moja mama była inżynierką krajową (czytaj: mama pracująca w domu) najwyższego kalibru. Zabrała nas do muzeów i na plaże i zajmowała się różnymi zajęciami. Moje wspomnienia z czasu spędzonego z nią w domu są jednymi z moich najlepszych, jednymi z moich najpiękniejszych. Nie było więc zaskoczeniem, że opcja odtworzenia tych wspomnień z moim oczekującym dzieckiem powinna być zgodna z tą rzeczywistością.

Myślałem o wielu zaletach pozostawania w domu – zwłaszcza bycie tam dla naszego nowego dziecka każdego dnia i pod każdym względem. Miałbym rękę w rozwijaniu ich umysłu i odkrywaniu nowych przygód w naszym świecie, w tworzeniu których byłbym integralną częścią. Nigdy nie przegapiłem ani chwili, wszystko brzmiało tak romantycznie.

Wisienką na torcie było odkrycie, że nasze nowo narodzone dziecko ma właściwie nie jedno, ale dwoje. Całkowity zgrzyt umysłu, gdy usiedliśmy, próbując nadać sens dwóm wyraźnym plamom w ultra dźwięku. Bliźnięta! To z pewnością przez logistyczny klucz do tych fantazji, które wyczarowałem. Nie zatrzymywaliśmy się na kawę, bo w drodze do parku obie ręce miałbym zajęte. Ale było tak samo; Mogę być rozdarty w dwóch różnych kierunkach, ale byłbym wytrwały, wychowałbym dwoje wszechstronnych dzieci. Dziesięć tygodni później Dowiedziałbym się, że właściwie wychowałbym dwóch wszechstronnych chłopców, idealnych panów. Byłem gotowy na wyzwanie.

Zaskoczyło mnie więc, że przyszedł czas, aby porozmawiać z mężem, jak będzie wyglądało życie, gdy urodzą się chłopcy. Błagał, abym pozostał w obecnym zawodzie i kontynuował pracę. Zaskoczony tą dziwaczną linią, którą narysował na piasku, podzieliłem się z nim swoimi odkryciami. Po obliczeniu kosztu wysłania dwojga niemowląt do przedszkola w pełnym wymiarze godzin, wyciągałbym grosze, jeśli chodzi o wkład do gospodarstwa domowego. Był niewzruszony ze swojej pozycji.

Zirytowała mnie jego niezachwiana opinia w tej sprawie. Mój skądinąd bardzo przychylny, rodzinny pierwszy mąż kompletnie rzucił mi pętlę. Nacisnąłem mocniej. Czemu? Powiedz mi, dlaczego wolisz, żebym nie został w domu!

Jego odpowiedź: „Tu nie chodzi o ciebie i na pewno nie chodzi o pieniądze. Chodzi o nich. Chodzi o to, że będziemy wychowywać dwóch chłopców, którzy w końcu zamienią się w mężczyzn. Ważne jest dla mnie, aby postrzegali ciebie i mnie jako równych sobie w życiu. Chcę, aby postrzegali swoją matkę jako silną kobietę, partnera w dostarczaniu niezbędnych środków, aby dać im świat ”.

Oszołomiony jego rozumowaniem uśmiechnęłam się do siebie. Nie miałam pojęcia, że ​​żywił tak silne uczucia, jakie dotyczyło dorastania naszych chłopców, którzy rozumieli, co to znaczy być mamą, a nie tylko matką, kobietą. To wszystko miało sens w tamtym momencie, w obecnym klimacie naszego świata – #metoo, #timesup, wszystko. Położyliśmy podwaliny pod to, jak nasi chłopcy byli wychowywani, aby widzieć różnice i podobieństwa między kobietami i mężczyznami, chłopcami i dziewczętami. Zmniejszenie tych linii ról płciowych od samego początku było najlepszym sposobem na nadanie ich umysłom tonu, aby uchwycili koncepcję, której można się nauczyć tylko poprzez przykład.

Nie było moim zadaniem wyłącznie zabawianie ich w ciągu dnia, przygotowywanie ich posiłków czy wystawianie ich na świat; raczej tak jest nasz odpowiedzialność za pokazanie im, co to znaczy być mamą, kobietą i równym sobie. Tak więc pewnego dnia odkryją, że te same cechy nie są tak wyjątkowe, ale jako normalne u przyszłego przyjaciela, małżonka lub partnera.

Rok później, Znajduję ulgę w karierze, powód do kąpieli, szansę na gorący posiłek. Podrzucam bliźniaków; mój mąż odbiera je z przedszkola. On robi pranie (dzięki gawd), ja zrzucam trochę zbilansowany posiłek, on zmywa naczynia. Robimy to razem. Moi chłopcy nie są mądrzejsi, że nie było to normą tak długo, jak istnieli cywilizowani ludzie.

Doceniam mojego męża za to, że był moim adwokatem, kiedy nie mogłam wyjść poza to, co tu i teraz, za zrozumienie szerszego obrazu w ciągle ewoluującym świecie i za pomaganie mi każdego dnia w wychowywaniu dwóch dzikich i inteligentnych małych mężczyzn.