contador gratis Skip to content

Moja córka jest kierownikiem zespołu i chcę, żeby ludzie to wiedzieli

poboczne
leventince / Getty

Moja córka zawsze była inna niż ja. Urodziła się wcześnie. Wróciła do domu zaledwie cztery funty, ale z wieloma opiniami. Nie wiedziałam, jak być mamą. Nie chciałem nawet dziewczyn. Dziewczyny mnie przerażały. Nie uczono mnie, jak budować relacje z innymi dziewczynami, a mając 24 lata, nadal tego nie rozgryzłem. A jednak była tam, malutka, ale potężna i tylko moja.

Bała się nieznanych twarzy, nieszczęśliwa w dziwnych miejscach, ale także cichsza, cierpliwa i miła niż ja. W drugiej klasie zaczęła wracać do domu, mówiąc mi, że znowu grała sama. Płakała, ponieważ wszystkie inne dziewczyny miały już najlepszego przyjaciela i nie potrzebowały kolejnego.

Pamiętam mdłe uczucie, kiedy mi to powiedziała. Choć bardzo się starałem, nie mogłem tego zrozumieć i nie mogłem tego zmienić. Chciałem powiedzieć innym mamom, błagać je, gdybym musiał: „Po prostu daj jej szansę. Zobaczysz, jaka jest cudowna ”. Jej ból był moim bólem i nikt nie rozumiał. Nikt tego nie widział. Nikt w to nie wierzył. Nikt nie pomógł. Przekonałem się, że nie jestem w stanie przekazać głębi naszej desperacji innym dorosłym, tak jak ona nie potrafiłaby jej wyjaśnić innym dzieciom.

„Nie wiem, dlaczego nie chcą być moimi przyjaciółmi”.

„Za bardzo się boję, żeby cokolwiek powiedzieć. Wtedy inne dziewczyny mnie nie polubią ”.

„Po prostu chcę mieć najlepszego przyjaciela, mamo. Tylko jeden przyjaciel ”.

„Proszę, nie każ mi chodzić do szkoły. Proszę, mamo. Naucz mnie w domu ”.

W gimnazjum myśleliśmy, że pomoże nam zmiana lokalizacji. Mogła odkryć siebie na nowo, zacząć nowe hobby, grać w siatkówkę jak inne dziewczyny. Zasiałem ziarno snów w jej głowie. Modliłem się codziennie, żeby to zadziałało. Zrobiłem to, o czym wiedziałem, że nie powinienem – kupowałem jej ubrania, które pomogłyby jej „dopasować się”, płacąc za członkostwo w klubie, na który nie było nas stać. Zrobiłem wszystko, co przyszło mi do głowy, żeby pomóc jej uniknąć bólu.

Wciąż były miesiące samotności, noce pełne łez, ale nauczyła się wyróżniać na tyle, by się dopasować. Miała teraz sen. Pasowałaby do drużyny siatkówki. Jeździ autobusem i uczy się pieśni. Będzie mogła tworzyć wspomnienia i być częścią wewnętrznych żartów, a czasami myślałem, że może zaczynamy rozumieć.

Wtedy nie stworzyła zespołu.

Teraz to była prawda, powiedział jej umysł. Wszystko, co mówiła sobie o sobie, jest z pewnością prawdą.

Jesteś frajerem.

Nie jesteś w niczym dobry.

Nikt cię nie lubi.

Nigdy nie będziesz mieć przyjaciół.

Nawet cię nie zauważają.

Wepchnęła te słowa i uczucia do swojego mentalnego plecaka i codziennie zabierała je ze sobą do szkoły, ale nigdy się nie poddawała. Wróciła do domu i płakała, wciąż zastanawiając się, czy zawsze będzie czuła się tak samotna, ale nigdy nie przestawała próbować.

Gdybyś ją spotkał, nigdy nie pokazałaby ci, co nosi w swoim plecaku. Była tak dobra w ukrywaniu tego, że nawet ja jej uwierzyłem. Poprosiłem ją, żeby nie pozwoliła, by jedno „nie” jej definiowało. Poprosiłem ją, żeby zmierzyła się z bólem i spróbowała ponownie. Ona zrobiła.

Wtedy nie stworzyła zespołu. Jeszcze raz. „Ja będę menadżerem. Przynajmniej mogę jechać z nimi autobusem – powiedziała. Uspokoiła się – i chociaż byłem z niej taki dumny, poczułem jak nóż w moim sercu. Napełniła butelki z wodą, siadała na treningach, jeździła autobusem, kibicowała im i najwyraźniej była szczęśliwa, mogąc uczestniczyć w ich zwycięstwach z miejsca na ławce.

Poszedłem na kilka gier. Obserwowałem ją z drugiej strony sali gimnastycznej, gdy siedziała na ostatnim siedzeniu, jej piękna twarz próbowała udawać uśmiech, udając, że to nie boli, ale podobnie jak zamykałem oczy, kiedy dawali jej zastrzyki, kiedy była małe dziecko, po prostu nie mogłem patrzeć. Jak bardzo to jest samolubne? Siedzi tam, trzymając głowę wysoko, tylko po to, żeby zająć koniec ławki, a ja nawet nie mogę patrzeć.

Kiedy wraca do domu z czerwonymi oczami, ponieważ poprosili ją, żeby zrobiła zdjęcie, zamiast być na zdjęciu, przytulam ją i mówię, że to musiało być po prostu nieporozumienie. Kiedy leży w moim łóżku i szlocha, bo naśmiewają się z niej, że nie zna ruchów, odgarniam jej przemoczone łzami włosy i mówię, że nie zdają sobie sprawy, że to po prostu inne oglądanie niż zabawa. Kiedy mówi mi, że jest przegrana, bo krzyczą: „Weź moją butelkę wody!” Mówię jej, że niektórzy ludzie po prostu nie mają manier. Kiedy wypychają ją z boiska i mówią: „Nie możesz tu być”, mówię jej, że nie musi tego brać. Ale ona to weźmie, ponieważ, jak mi mówi, „to” przychodzi wraz z dopasowaniem.

Widzisz ją? Czy twoja córka ją widzi? Ta dziewczyna na końcu ławki to moje czterokilogramowe dziecko. Zostaje zraniona, ale wciąż wraca. Nie wie, jak się dopasować, ale nigdy nie przestanie próbować. Nigdy nie miała okazji się bawić, ale i tak się uśmiechała. Jest silniejsza niż kiedykolwiek poznałeś. Jej zwycięstwo jest zawsze moim zwycięstwem, a jej ból jest zawsze moim bólem. Nawet jeśli nikt inny tego nie robi, zauważam ją.