contador gratis Skip to content

Moja żona jest piękna bez makijażu, ale nie tylko moja opinia się liczy

Żona nosi makijaż
Kaboompics / Karolina / PEXELS

Po naszej trzeciej porodzie na twarzy Mel pojawiły się ciemne plamy, więc zaczęła nosić makijaż. Najdziwniejsze jest to, że pokłóciłem się z nią o to.

„Nie potrzebujesz makijażu. Nigdy tego nie potrzebowałeś. Ty jesteś piękny.”

Mel była w łazience i nakładała podkład na brodę. Stałem w naszej sypialni.

Byliśmy małżeństwem od dziewięciu lat. Szczerze mówiąc, makijaż Mel był dla mnie bardziej szokujący niż wtedy, gdy się dowiedziałem, że tego nie zrobiła. Mieliśmy wtedy troje dzieci. Oboje byliśmy po trzydziestce i mieszkaliśmy w trzech różnych stanach.

Pierwszy raz, kiedy widziałem, jak Mel nosiła makijaż, był na naszym ślubie. Miała trochę rumieńca i trochę kredki do oczu, ale ogólnie było lekkie – coś do zdjęć. Pamiętam, że pomyślałem, że wyglądała pięknie tego dnia, ale nie sądzę, że makijaż zrobił różnicę. Nie sądzę, żeby to była jej sukienka, ani centrum przyjęć, ani nic z tego. Myślę, że to był jej uśmiech. Ma przebiegły uśmiech, który idealnie się wykrzywia, a jej policzki wykrzywiają się w kącikach. Włosy miała splecione w prosty warkocz.

W jej zachowaniu było też coś pocieszającego. Sposób, w jaki szła i się śmiała. Sprawiła, że ​​moje serce było ciepłe. Uwielbiałem jej osobowość i sposób, w jaki nosiła się z odpowiednią dozą pewności siebie. Podobała mi się jej opinia i sposób, w jaki zachęcała mnie do chodzenia do szkoły, mimo że późno kwitła. Nie jestem do końca pewien, co sprawiło, że się w niej zakochałem. Oczywiście to była mieszanka rzeczy. Ale wiem, że nic w mojej miłości do niej nie miało nic wspólnego z makijażem.

Mel wyszła z łazienki i spojrzała na mnie z krzywym uśmiechem, prawą ręką na biodrze, brązowe włosy zaczesane do tyłu, małe okrągłe lusterko w lewej dłoni.

– Nie chodzi o to, jak mnie widzisz – powiedziała. „Wiem, że myślisz, że jestem piękna”. Potem wykrzywiła usta na bok, a jej twarz zdawała się mówić: „Nie rozumiesz”.

Myśląc wstecz, nie zrobiłem tego.

Milczała dłużej, niż się spodziewałem, najwyraźniej starając się znaleźć właściwe słowa. „Ale ludzie nie widzą mnie, jak ty mnie widzisz. Nie czuję się już taka piękna, a te plamy na mojej twarzy sprawiają, że czuję się okropnie. Po prostu nie chcę, żeby ludzie je widzieli ”.

Potem chodziliśmy tam iz powrotem przez chwilę – ja nalegałem, że jest piękna, a ona próbowała wyjaśnić, jak czuła się skazy na jej twarzy. Używała takich słów jak „stara” i „brzydka”, a ja ciągle jej powtarzałem, jak piękną ją znalazłem. Powiedziałem jej o tym, jaki słodki był jej uśmiech i usposobienie, a także o tym, jak to była cała paczka. „Jeśli ludzie tego nie widzą, to ich problem”.

„Nie”, powiedziała, „to mój problem”. Nie mogłem powiedzieć, czy była sfrustrowana, czy zła. Potem powiedziała coś, co mnie naprawdę uderzyło.

„Rzecz w tym, że nie tylko twoja opinia na temat tego, jak wyglądam, ma znaczenie”. Nie powiedziała tego ze złością. Nie powiedziała tego ze smutkiem. Powiedziała to z delikatną nutą rzeczywistości, jak to jest być kobietą.

Wróciła do łazienki, zamknęła drzwi i rozmowa dobiegła końca.

To było dwa lata temu. Od tego dnia codziennie nosi makijaż. A szalone jest to, że nie zmieniło to tego, jak ją widzę. Jej uśmiech wciąż wykrzywia się w rogach. I nadal ma to samo rozbrajające usposobienie i łagodne, swobodne poczucie humoru, jakie miała przed nałożeniem makijażu. Nadal nosi się z gracją. Ona wciąż topi moje serce.

Właściwie myślę, że jedyną rzeczą, która się zmieniła, kiedy Mel zaczęła się malować, był sposób, w jaki siebie widziała. Dużo o tym myślałem po tym, jak Mel powiedziała mi, że nie tylko moja opinia się liczy. I tak jak to się często zdarza, trochę czasu zajęło mi uświadomienie sobie, że Mel miała rację.

Mel i ja jesteśmy małżeństwem od 11 lat i pomimo całej naszej historii, naszych dzieci, naszego kredytu hipotecznego i tego wszystkiego, moja opinia na temat jej urody nie jest jedyną, która ma znaczenie. I proszę, uświadom sobie, że naprawdę trudno było mi to przyznać, ponieważ lubię myśleć, że sposób, w jaki widzę moją żonę, jest taki, jak powinien ją widzieć świat.

Ale to nieprawda.

Będę pierwszą, która przyzna, że ​​makijaż i uroda to społeczny konstrukt kreowany przez marketing, filmy i magazyny. I przypuszczam, że moje zrozumienie tego skłoniło mnie do przypuszczenia, że ​​gdybym kochał Mel taką, jaka jest, to wystarczyłoby, żeby czuła się piękna. Ale nie mogę zaprzeczyć, że chodzi trochę pewniej z makijażem. Wyraźnie czuje się trochę lepiej ze sobą i kim jest teraz jako matka i żona.

I to nie jest złe.

Ostatecznie to Mel decyduje, czy nosić makijaż, czy nie, i mimo wszystko ją wspieram.

Więc pewnego ranka, prawie dwa lata po kłótni o makijaż, ponownie o tym wspomniałam. Był poranek. Nachylała się do lustra w łazience, szykując się, a ja powiedziałem jej, że bez względu na wszystko zawsze będę ją widzieć jako piękną. Ale ostatecznie chcę tego, czego chcą wszyscy mężowie: mojej żony czuć piękny. „Przyznam się, że czucie się piękna jest dla mnie mętne i tajemnicze. Ale wiem, że to dla ciebie ważne, a jeśli makijaż jest tym, czego potrzeba, żeby to się stało, to wszystko mi zależy ”.

Mel spojrzała na mnie z uśmiechem. Nie powiedziała, że ​​ci to powiedziałem ani że to dostałem. Po prostu pochyliła się, pocałowała mnie i powiedziała: „Dziękuję”.

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polub naszą stronę na Facebooku, To osobiste, wszechstronne miejsce do dyskusji na temat małżeństwa, rozwodu, seksu, randek i przyjaźni.