contador gratis Skip to content

Moje ciemne dni macierzyństwa

Moje ciemne dni macierzyństwa
Martin Dimitrov / iStock

W pokoju było ciemno. W końcu zapanowała cisza po długim dniu płaczu dzieci. Moje skronie pulsowały, kiedy opadłem na podłogę jadalni i przycisnąłem kolana do piersi. Owinęłam ramiona wokół siebie, lekko się kołysząc, a łzy spływały mi po twarzy. Oboje dzieci spały. Mój mąż podróżował do pracy. Byłem sam z myślą, która krążyła w moim umyśle od narodzin mojego drugiego dziecka.

Jestem porażką.

Moje szlochanie było niekontrolowane.

Coś jest ze mną nie tak. Inne kobiety od zarania dziejów pozostają w domu z dziećmi. Jeśli oni mogą to zrobić, dlaczego ja nie? Dlaczego jest to dla mnie takie trudne?

Dni były mglistą plamą wymiotów kwaśnego refluksu mojego dziecka i eksplodujących pieluch. Mój maluch wpadał w epickie napady złości za każdym razem, gdy odwracałem się od niego, żeby posprzątać bałagan. Nigdy nie mogłem wystarczająco szybko dotrzeć do żadnego dziecka. Ktoś zawsze płakał. To było ciągłe przypomnienie, jak bardzo zawodziłem jako rodzic.

Przy tych rzadkich okazjach, kiedy dwoje dzieci drzemało w tym samym czasie, skakałem do Internetu, desperacko szukając kontaktu ze światem zewnętrznym. Wszyscy inni dobrze się bawili. Widziałem dowody na Facebooku – uśmiechnięci rodzice ze szczęśliwymi dziećmi w parku, zoo, bibliotece i muzeum. Nawet ich zdjęcia były wyraźne. Miałem setki zdjęć moich dzieci, ale każde z nich było zamazane.

Prawie rok po tym, jak zapłakałam na podłodze w jadalni, mój mąż przez wieczór obserwował dzieci. Miałem plany obiadowe z przyjaciółmi, których nie widziałem od bardzo dawna. Jeden z nich zapytał mnie, jak mi idzie.

Automatyczna odpowiedź „OK. Jak się masz?” ugrzęzło mi w gardle. Przełknąłem, po czym mruknąłem: „Nie jest dobrze. Wcale nie jest dobre ”.

Zaskoczona odwróciła się na krześle, by spojrzeć na mnie. “Co jest nie tak?”

Moje ramiona opadły. Nie chciałem przyznać się do porażki, ale prawda wyszła na jaw. „Myślę, że już nie dam rady”. Zwiesiłem głowę ze wstydu. Była jednym z tych rodziców na Facebooku, których zazdrościłem. „Trudno jest zostać w domu z dziećmi przez cały dzień. Nie wiem, jak to robisz, bo czuję, że tonę ”.

„Pamiętam te dni”. Jej duże oczy były pełne współczucia. Nie widziałem wyroku, którego się spodziewałem. „To były ciemne dni. Cały czas płakałem ”.

“Naprawdę? Ty?” Byłem zszokowany. Mój przyjaciel jest jedną z najbardziej opanowanych osób, jakie znam. Nie mogłem sobie wyobrazić, jak załamuje się we łzach, nawet w najgorszy dzień.

„Och, tak, kiedy dzieci były małe, było naprawdę ciężko. Ale teraz, gdy są starsi, jest znacznie lepiej ”. Położyła dłoń na moim ramieniu. „Tobie też będzie lepiej”.

Moje ciało rozluźniło się, gdy jej empatia oblała mnie, uwalniając napięcie, którego nie wiedziałem, że czuję. Ktoś naprawdę zrozumiał. „Nigdy nie wiedziałem, że tak się czujesz. Dlaczego nie wiedziałem? ”

Wzruszyła ramionami. „Nigdy o tym nie mówiłem”.

“Ale dlaczego?” Czułem się okropnie, że nie pocieszałem mojej przyjaciółki w potrzebie. „Dlaczego o tym nie rozmawialiśmy?”

“Nie wiem.” Zmarszczyła brwi, potrząsając głową. „Myślę, że kobiety po prostu nie rozmawiają o tych sprawach”.

To była prawda. Nie rozmawialiśmy o tych sprawach. „Ale powinniśmy”.

Tak więc zrobiliśmy. W ciągu następnego roku kontaktowałam się z innymi matkami i rozmawiałam z nimi, zarówno osobiście, jak i online. Zaskakujące było odkrycie, ile innych „skomponowanych” mam z Facebooka podzielało moje uczucia. Nie byłam sama we łzach. Nie byłem sam w swojej frustracji. Nie byłem sam w swoim smutku.

Nie byłam sama. A świadomość, że inne matki przeżyły tę samą trudną drogę, którą szedłem, przyniosła mi pocieszenie. Gdyby mogli to zrobić, ja też.

Od tej rozmowy minęły dwa lata. Nadal mam mroczne chwile, kiedy moje dzieci popychają mnie do granic możliwości. Ale teraz jest lepiej – o wiele lepiej. Czasami jedynym światłem, którego potrzebujesz w te ciemne dni, jest świadomość, że nie jesteś sam.

Kilka miesięcy temu inna moja przyjaciółka urodziła drugie dziecko. Kiedy rozmawialiśmy przez telefon, przyznała, że ​​czuła się przytłoczona. „Widziałem twoje zdjęcia na Facebooku. Nie wiem, jak to robisz ”. Strach w jej głosie był znajomy. Poczułem to, patrząc na moich znajomych z Facebooka z dziećmi.

Przyjrzałem się rzadkiemu, wyraźnemu zdjęciu moich dzieci, które zamieściłem. To było dosłownie 1 na 500 zdjęć, które zrobiłem w parku. Ale moje dzieci były uśmiechnięte i szczęśliwe. „To normalne, że czujesz się przytłoczony, kiedy jesteś w domu z małymi dziećmi, zwłaszcza noworodkiem i małym dzieckiem” – zapewniłam ją. “Zrobiłem.”

“Naprawdę?” Słyszałem sceptycyzm w jej głosie. „Ale przez cały czas wydajesz się być na topie”.

– Nie jestem – zapewniłem ją, zerkając na jadalnię. Obraz mnie, kucającego w kącie i płaczącego, wypełnił moje myśli. „Byłem tam, gdzie ty. To ciemne dni w macierzyństwie i są one trudne. Ale nie jesteś sam. Dla mnie było lepiej. Tobie też będzie lepiej ”.

Jeśli czujesz się zagubiony w ciemności macierzyństwa, mówię do ciebie. Ciemność jest prawdziwa i trudno jest uciec. Ale nie musisz tego robić sam. Docieranie do przyjaciół, dołączanie do grupy wsparcia lub szukanie profesjonalnej pomocy to sposoby na poruszanie się po ciemnych dniach. Znalazłem swoje światło w ciemności i ty też możesz.