contador gratis Saltar al contenido

Moje dzieci będą jeść wszystko: wyznania niegdyś dumnej mamy

żywność dla niemowląt

baby-baby-food

Rynek rolników był oblegany, a ja się spieszyłem. Z banknotami dolarowymi w ręku, tylko jeden klient stał między mną i płacił za tuzin ekologicznych jaj od kur z wolnego wybiegu. Ale kobieta przede mną nie mogła przestać dodawać rzeczy do swojego zamówienia.

“CHCĘ TO!” – zażądał jej maluch siedząc na jej biodrze. Dźgnął palcem w wielokolorowe marchewki. Kobieta uśmiechnęła się jak gwiazdka i podała marchewki spoconej nastolatce za stołem. “KOPALNIA!” – powiedział jeszcze raz mały chłopiec, tym razem w odniesieniu do jakichś różowych ziemniaków.

„Jak możesz odmówić?” tryskała, ponieważ kolejka za nią tylko się wydłużyła „do malucha, który chce tylko swoje warzywa?” Następnie tyrańczyk zażądał trochę ziaren żurawiny, a moja irytacja potroiła się. Nie tylko brakowało mi czasu, ale jej zadowolony, teatralny ton sprawił, że się wzdrygnąłem.

Widzisz, obawiam się, że kiedyś uderzyłem w ten sam zadowolony ton. I naprawdę nie zależy mi na tym, żeby mi o tym przypominać.

Mam dwóch głupkowatych synów, którzy mają teraz 6 i 8 lat, którzy będą jeść – i zawsze jadali – wszystko. Kiedy wyszła ta książka – ta o ukrywaniu szpinaku w ciasteczkach – byłem oniemiały. Ponieważ moje dzieci jedzą szpinak w ciężarówce. Surowe lub gotowane. Jedzą brokuły, fasolę, dyni i jarmuż. Jeden z nich będzie jadł buraki tylko na ciepło, a nie na zimno. Ale staram się nie mieć tego przeciwko niemu.

I tak, uległam radości patrzenia, jak oczy innych dorosłych wyskakują ze zdziwienia. W naszej sąsiedniej włoskiej restauracji mój sześciolatek jest znany jako „ten dzieciak, który chce mieć dodatkowy szpinak”. W bardzo ekskluzywnej japońskiej restauracji, którą odwiedziliśmy na wakacjach zeszłej wiosny, młody kelner był oszołomiony, słysząc, jak moje dzieci zamawiają ikura sushi i tako – jaja z łososia i ośmiornicę. „Nie jadłem tego, dopóki nie byłem dorosły!” sapnęła. „A ja jestem Azjatką!”

Czasami reakcje ludzi sprawiają, że myślę, że tam musi być naprawdę źle. „Jesteś pierwszym dzieckiem, które zamówiło medaliony cielęce w sosie z kopru włoskiego i maślano-cytrynowego” – powiedziała niedawno kelnerka, na co mogłam tylko powiedzieć „naprawdę?” Ponieważ to danie to tylko mięso i ziemniaki.

Przez kilka lat byłem nawet na tyle naiwny, by przypisać im kulinarną nieustraszoność. To mój duch przygody, chciałem wierzyć. To moja zrelaksowana postawa! To dlatego, że co wieczór kładę na stole warzywo. To dlatego, że nigdy nie podawałem w domu paluszków z kurczaka ani makaronu i sera z pudełka.

Jestem taką wspaniałą mamą, prawda?

Podkreśl śmiech.

Świat, przepraszam. Teraz rozumiem, jak ten sposób myślenia obraca się przeciwko mnie. Gdyby całe ich zachowanie było wzorowane na moim, drogi czytelniku, to musiałbyś założyć, że ja też dłubam w nosie i używam koszulki jako serwetki.

Jeśli więc nie z mojego doskonałego rodzicielstwa, to skąd biorą się ich pełne przygód podniebienia? Prawdopodobnie jest to po prostu szczególna alchemia kolejności narodzin i naszych własnych osobowości: weź jedno wyluzowane starsze dziecko, dodaj młodszego brata, który ma coś do udowodnienia, i sezonuj z żądnym przygód ojcem. Jakoś przy naszym stole po prostu nie jest fajnie być mięczakiem.

Jeszcze lepszą teorią jest to, że jedzą odważnie, ponieważ na początku tego zabroniłem. Byłam nową, zdenerwowaną matką, robiąc wszystko zgodnie z instrukcją. Pierwszym posiłkiem dziecka powinna być dokładnie jedna łyżka płatków ryżowych zmieszanych z mlekiem matki; karmić w porcjach 1/8 łyżeczki i uważać na osłabiającą reakcję alergiczną.

Nie martw się, już przeszedłem. Ale ze względu na moją ostrożność nigdy nie namawialiśmy naszych chłopców do spróbowania ostryg i małży (ulubionych z mojego 8-letniego) na wysokim krzesełku. Zamiast tego moje podejście brzmiało: „nie! Nie możesz tego chcieć! Jesteś dzieckiem! Udławisz się! Wypij jeszcze trochę tego puree ze słoika.

Mieszkając w Nowym Jorku, jemy sushi. Dużo. Zawsze kładziemy ugotowane dania przed naszym maluchem – trochę kurczaka teriyaki lub maki z awokado. Ale maluch szybko zauważył, że na pałeczkach tatusia jest coś innego. Więc wskazał na sashimi z makreli i przeszedł tatuś.

To odwrotna psychologia, kochanie. Co jest oczywiście niemożliwe do wykonania, chyba że wiesz, że to robisz. Zacząłem z zakłopotaniem zapytać pediatrę, czy małe dzieci mogą jeść surową rybę. To był Manhattan, więc wzruszył ramionami i powiedział nam, że jego dzieci jadły sushi przez cały czas.

Tak więc, w wyniku błędów rodziców, cieszę się wolnością od bitew podczas posiłków. Ale są wady. Jeśli masz żądnych przygód smakoszy, w końcu odrzucą zwykłe jedzenie. Pamiętasz całe to sushi? Przez mniej więcej rok moje dzieci przestały jeść gotowaną rybę. To było męczące, ponieważ ryba jest zdrowa, a ja nie jestem szefem kuchni sushi. Małe dzieci jedzące drogie sushi w restauracji są urocze. Dwóch dorastających chłopców w wieku szkolnym zajadających się sushi po meczu piłki nożnej to kosztowna impreza. A potem jest czynnik snoba. Wyobraź sobie, że twoja trzylatka o okrągłej twarzy patrzy na przepracowaną kelnerkę w restauracji gdzieś przy autostradzie i pyta ją „jakie są specjały?”.

Czasami to po prostu nie jest słodkie. Ani trochę.

Ale ponieważ przy stole jadalnym było mi łatwo, widzę pewne perspektywy. Kiedy jedno z moich dzieci mówi, że czegoś mu się nie podoba, możesz się założyć, że nie mówię ani słowa. Nie chodzi o to, że mam niesamowitą powściągliwość, po prostu naprawdę mnie to nie obchodzi. Jeśli dzieciak, który zjada rutabagę i łososia prowansalskiego, zupę grochową i nadziewaną paprykę, poinformuje Cię, że dziś nie lubi kaparów w sosie do makaronu, kolor mnie rozczarowany.

Nie mogę ci powiedzieć, jak mieć żądnych przygód zjadaczy, ponieważ zdaję sobie sprawę, że nie zasługuję na uznanie za dwoje, które mam. Ale to, co mogę Ci zaoferować, to wiedza z pierwszej ręki, że nie rozmawianie o jedzeniu warzyw jest naprawdę fajne.

Więc niniejszym daję ci pozwolenie, aby następnym razem, gdy będziesz miał jedną z tych chwil, po prostu odpuść. Powiedzmy, że zamówiłeś chińszczyznę, ponieważ czasami twój trzylatek naprawdę żeruje na kurczaku i brokułach, a od tygodni nie jadł nic zielonego, z wyjątkiem lodów limonkowych, a dziś wieczorem nie chce tego dotknąć. Tym razem zamknij oczy i wyobraź sobie, że zwykle je jak francuski szef kuchni z oceną Michelin. Udawaj, że zaledwie wczoraj polerował świeże warzywa korzeniowe zanurzone w pikantnym hummusie, zupę miso z tofu i pędy fasoli w oleju sezamowym.

Nalegam, abyś wziął noc od opieki. Podaj swojemu dziecku torbę dziwnych małych smażonych makaronów, którą restauracja wrzuciła po namyśle, i pozwól mu zjeść na nich obiad. A co do kurczaka i brokułów? Powiedz: „więcej dla mnie!” i nalej sobie kieliszek wina. Ciesz się rozejmem. I nigdy nie wiadomo – być może twoje milczenie odwróci bieg wydarzeń.