contador gratis Skip to content

Moje dzieci mówią mi, że jestem surowsza niż wszystkie inne mamy i IDGAF

surowa mama
Shutterstock

Większość naszych dzieci uważa, że ​​jest im ciężko, niezależnie od sytuacji. Mogą wyrazić ogromną wdzięczność za ten nowy zestaw Lego w jednej minucie, a następnie proszą o większy, lepszy zestaw, jaki ma dziecko na ulicy. Małe dzieci opanowały sztukę porównywania i kontrastowania swojego życia z życiem swoich przyjaciół i rówieśników, co całkowicie denerwuje rodziców na całym świecie.

Chodzi mi o to, że porównujemy się do innych i tak naprawdę nie potrzebujemy, aby nasze dzieci wskazywały na wszystkie sposoby, w jakie ich zdaniem nie sprostamy. Trójka moich dzieci ciągle mi powtarza, o ile lepiej mają ich przyjaciele – ich przyjaciele mają więcej przywilejów, późniejszą godzinę policyjną, więcej kieszonkowego, a lista jest długa. Czują potrzebę przypominania mi o moich dostrzeganych codziennie niedociągnięciach.

Ale największą radością jest to, że mówią mi, że jestem najsurowszą matką, zawsze. „O wiele bardziej rygorystyczna niż mama którejkolwiek z naszych przyjaciółek, o wiele” – to zwrot, którego użył kiedyś mój syn. Myślę, że celem było skłonienie mnie do zmiany zdania w jakiejś rzeczy lub dwóch, ale tak się nie stanie.

To znaczy, jestem pewien, że nie jestem najsurowszą mamą, jaka kiedykolwiek chodziła po planecie, i mogą spróbować wszystkiego, co chcą, aby poczuć się jak fajna gąbka, ale oto jedna rzecz: jeśli jestem twardsza i mam więcej zasad niż inne matki, które znają, nie obchodzi mnie to. Jeśli jestem najbardziej zrelaksowaną mamą w okolicy, to też mnie to nie obchodzi. Jedyne, na czym mi zależy, to to, że wychowuję dzieci w sposób, który wydaje mi się właściwy.

Mogą nazywać mnie podłą mamą i mówić, że mam za dużo zasad. Mogą się wściekać i tupać przez całą drogę do swojego pokoju, zatrzasnąć drzwi, a potem pominąć obiad, ponieważ są na mnie tak wkurzeni. Cokolwiek zadziała, dzieciaku.

Żadne z tych rzeczy nie przeszkadza mi nawet w połowie tak, jak wtedy, gdy czuję, że oszukuję siebie i swoje dzieci, ponieważ staram się być rodzicem jak ktoś inny lub pozwolić moim dzieciom robić coś tylko dlatego, że Billy z ulicy robi to, mimo że przeraża mnie żywe gówno, a Billy jest trochę dupkiem.

Więc będę „podłą mamą”, jeśli będę musiał. Mogę być tak surowy, jak tylko przychodzą, jeśli czuję, że właśnie tego potrzeba, aby moje dzieci były w szeregu, były bezpieczne i na właściwej drodze.

Nie miałem dzieci, więc mogłem mieć więcej przyjaciół. Miałem dzieci, bo chciałem mieć rodzinę. Chciałem wychować przyzwoite, dobre istoty ludzkie i nie wierzę, że możesz to zrobić, pozwalając im prowadzić program lub rodzica w oparciu o ich kaprysy.

Wiem, że niektórzy się nie zgadzają, ale to też jest w porządku. Ale niech mnie diabli, jeśli mój nastoletni syn będzie sam ustalał godzinę policyjną lub dyktował, gdzie będzie nocował. Nie zamierzam też zmieniać zdania co do tego, że zamyka drzwi do swojej sypialni na piętrze, kiedy spędza czas ze swoją nową dziewczyną – nawet jeśli „Mamo, wszyscy moi przyjaciele mogą!” Tak, założę się, że tak. Podaj mi ich numer, a zapytam ich mam i zobaczę, co mają do powiedzenia.

Nie pozwolę mojej córce na piercing za 60 dolarów, ponieważ jej przyjaciele robią to jako symbol ich przyjaźni.

Nie czuję się dobrze z niektórymi rzeczami, które przedstawiają mi moje dzieci, a moim zadaniem jako ich matki i ich wzoru do naśladowania jest uważne słuchanie, udzielanie informacji zwrotnych, a następnie stawanie na swoim. Zawetuję wszystko i wszystko, czego chcę.

Gdybym pozwolił im tworzyć zasady, ten dom byłby jeszcze bardziej gówniany niż już jest. Pozwalam im dużo robić i zawsze słucham, co mają do powiedzenia – po prostu nie zawsze naginam się, aby sprostać ich aktualnym wymaganiom, ponieważ nie są mną szefami.

Moje stanowisko w tej sprawie się nie zmieni. Nazywaj mnie surową mamą, podłą mamą, cokolwiek chcesz – to nie rani moich uczuć. Z miejsca, w którym siedzę, moje dzieci radzą sobie dobrze bez ustalania własnych zasad. Są zdrowi, szczęśliwi i dobrze się rozwijają. A kiedy skończą 18 lat i mogą legalnie przejąć kontrolę nad ich życiem, gwarantuję, że dostanę mnóstwo telefonów i SMS-ów z pytaniami „Mamo, co mam zrobić?”