contador gratis Skip to content

Moje dzieci zachowywały się jak rozpieszczone bachory, dopóki nie zdałem sobie sprawy, że potrzebują więcej ograniczeń

dzieciaki-zepsute-bachory-1
Scary Mommy and Sheed / Getty

Po odłożeniu na bok wszystkich fałszywych bzdur o świętości, bądźmy szczerzy: nasze dzieci wiedzą, jak od czasu do czasu zachowywać się jak prawdziwe dupki i rozpieszczone bachory. A teraz wydaje mi się, że przechodzę przez ten sam środek.

Jestem rodzicem „tak” od tak dawna, że ​​wydaje mi się, że moje dzieci miały trudności z traktowaniem mojego „nie” na poważnie. Ohyda, dobrze?

Kiedy dorastałem i byliśmy tylko ja i moja mama, w przeciwieństwie do wszystkich moich przyjaciół, rzadko mieliśmy nowe rzeczy. Nie mieliśmy internetu (nawet dial-up), konsoli do gier wideo ani telewizji kablowej. Ale moje dzieci miały dostęp do wszystkich tych rzeczy w swoim domu od urodzenia.

Moja mama pracowała wiele godzin i skończyła college, gdy byłem mały. Co oznaczało, że nie spędzaliśmy razem dużo czasu, karmiąc się moją twórczą zabawą. Miałem więc nadzieję, że będę w stanie zapewnić własne dzieci jako matkę pracującą w domu.

Przez jakiś czas regularnie pozwalałem moim dzieciom robić tajemnicze ciasto z tego, co wybrały z naszej spiżarni pod moim nadzorem. Ponieważ taka zabawa naprawdę jest naczyniem, które pielęgnuje ich rosnące mózgi.

Niemal codziennie niszczyłem ich malowidła dla dzieci, nie martwiąc się o bałagan, który powstał. (Bonkers, prawda?)

A kiedy po cichu niszczyli wiele obszarów domu w tym samym czasie, pozwoliłem temu trwać z myślą: „No cóż, posprzątam później”.

Ale potem zaczęli się starzeć, a moje dni stały się niekończącą się pętlą brokatu, kredy na zewnątrz, zmiany kanału telewizyjnego, ubrań pokrytych farbą i sprzątania bałaganu.

Rozbijali zabawki tak, jak robią to dzieci, ale wydawało się, że już ich to nie obchodzi. I oni byli zdewastowani odmawiając posprzątać ich okropny pokój. Po wielu ostrzeżeniach od ich „miłej mamusi” o tym, co by się stało, gdyby nie ułożyły się i nie posprzątały swojego pokoju, „wredna mama” wyszła się pobawić.

Przyniosłem na górę moje poręczne, eleganckie torby na śmieci i załadowałem trzy piętrzące się worki na zabawki. Kiedy przeniesiono ich do piwnicy, moja córka spojrzała mi prosto w oczy, nie dając się zwieść, i powiedziała tępo: „Mamo, nie obchodzi mnie, że włożyłaś moje zabawki do piwnicy”.

Są. Ty. Żartuję. Mnie?

To była walka woli, a moje dzieci zachowywały się jak zepsute bachory.

Zacząłem myśleć z pewnością, nawet przy całej sztuce, rzemiośle i zabawie na świecie, ta wyczerpana, zawsze zirytowana i wyczerpana matka nie była tą, którą zawsze przysięgałem, że moje dzieci będą pamiętać.

Byłem samotnym, zagubionym Lego bez gorączkowego wybierania numeru Niania 9-1-1.

Dorastali, potrzebowali większej odpowiedzialności i czy wspomniałem, że zachowywali się jak zepsute bachory? Napady złości z powodu rzeczy, które można naprawić, narzekanie na rzeczy codzienne i wrzeszczenie na rzeczy związane z jedzeniem.

Wtedy zdałem sobie sprawę, z jeszcze większą intensywnością, że coś musi się zmienić. Moje dzieci zachowywały się zgodnie z prawem w świecie, w którym miały niewielkie lub żadne uprawnienia, i wtedy zaczęła się moja walka o wzmocnienie małych rzeczy w rodzicielstwie.

Tom Werner / Getty

Wtedy przypomniałem sobie, że jestem empatą. Więc może, tylko może, moje dzieci też mogłyby być?

Posadziłem swoje dzieci poważnie i powiedziałem, że moje uczucia są zranione. Zamiast narzekać na ich złe zachowanie, wpadać w furię lub karcić ich za niewdzięczność, wyjaśniłem, jak się czuję.

„To naprawdę rani moje uczucia, kiedy proszę cię o zrobienie czegoś dla mnie, a ty decydujesz się nie słuchać” – powiedziałam im spokojnie, gdy na zmianę spoglądałam w ich oczy na kanapie.

„Mamusia uwielbia się z tobą bawić, ale nawet zabawne mamusie też mają zasady” – dodałem.

I nagle spojrzeli na mnie jak żarówka w ich małych główkach.

* klaszcząc w dłonie, aby uzyskać wynik mamy *

Od tego czasu wdrożyliśmy tabelę obowiązków. Wiem, wiem… nie są dla wszystkich. Ale teraz są całkowicie dla nas.

Zanim moje dzieci będą mogły spędzać czas przed ekranem lub bawić się, muszą upewnić się, że ich obowiązki są zakończone. I zgadnij co? Myślą, że to zabawne! To proste, bo są jeszcze młodzi. Na przykład mycie zębów, zbieranie ubrań i zabawek, karmienie psów i kończenie śniadania, ale to mi pomaga tonę. I, co zaskakujące, działa!

Musiałam się nauczyć – mimo że słyszałam to milion razy – że kochanie moich dzieci oznacza również dla nich ustalenie kilku dodatkowych granic i zasad. Ponieważ nie są wystarczająco dorośli, aby podjąć każdą decyzję. Potrzebują więcej struktury niż możliwość robienia wszystkiego, na co mają ochotę.

Było dla nich zdrowe, gdy zdali sobie sprawę, że mama nie może bawić się przez cały dzień, nawet jeśli naprawdę, naprawdę, naprawdę chcieć. (I to dla mnie zdrowe, że nie bawiłem się z nimi przez cały dzień, kiedy naprawdę, naprawdę, naprawdę nie chcę.)

Nadal dobrze się bawimy, ale teraz nie jest to takie jednostronne. Ja też potrafię się z nimi bawić, bo to nie jest zwykła próba na jawie.

Poświęciłem czas na wdrożenie uporządkowanego gospodarstwa domowego, w którym częściej mówię „nie”, a moje dzieci (które zachowywały się jak zepsute bachory) są dzięki temu szczęśliwsze w szerszym kontekście.