Saltar al contenido

Moje dziecko gówno w restauracji, a jak ci mija dzień?

gorsze dni rodzice
skynesher / iStock

Jako rodzic nauczyłem się, że wszyscy będziemy mieć dni tak pokorne nas. Mieliśmy to w zeszłym tygodniu, kiedy zepsuł nam się piec i zdecydowaliśmy się wyjść na obiad zamiast gotować. Nasza 2,5-latka nie jest jeszcze gotowa na pierwszeństwo, jeśli chodzi o jadanie na mieście, więc poszliśmy do restauracji w formie bufetu. Nie wymówię nazwiska w obawie, że będą pozwać, albo co gorsza, ktoś będzie próbował nawiązać ze mną kontakt wzrokowy.

Kiedy przyjechaliśmy, mój mąż zamówił i znalazłem stolik w tylnym rogu. Wszystko szło dobrze – do czasu, gdy tyłek mojej córki dosłownie eksplodował. Brzmiało jak bomba, wszyscy uchylili się i biegunka wypełniony nasze życie i nasze stoisko.

Mój mąż zamarł, jego twarz wyrażała całkowitą panikę i po prostu mruczał: „O mój Boże, o mój Boże, o mój Boże”. Nie zawsze jestem typem dziewczyny, która przejmuje dowodzenie, ale od razu wiedziałem, że przejmę inicjatywę w tym dosłownym gównianym show. Więc złapałem moją córkę, popędziłem ją na odległość wyciągniętej ręki do toalety, rozebrałem ją, przeprowadziłem egzorcyzmy i próbowałem zrzucić z niej jak najwięcej kupy.

W międzyczasie przyjrzałem się sytuacji: nie miałem pieluch, chusteczek i tylko jedną parę spodni na 12-18 miesięcy w samochodzie. Pomyślałem, że to wystarczy, ponieważ jej maleńki tyłek nie mógłby mieć w sobie więcej kupy, a byliśmy bardzo blisko domu.

„Wyczyść budkę. Zdobądź spodnie – poleciłam mężowi.

Kiedy moja córka była ubrana w za małe spodnie, bez koszuli i kurtkę, wiedziałem, że nadchodzi trudna część: wyjazd.

Otworzyłem drzwi, gotowy do jak najszybszej ucieczki. Mój mąż nie dostał tej notatki lub przeszedł lobotomię ze wstydem, ponieważ spakował resztki i gorączkowo wpychał sobie do ust sałatkę z łososia. Tutaj pojawiają się nasze różnice między Środkowym Zachodem a Północnym Wschodem: On nie rozumie, że po popełnieniu przestępstwa: You pozostawiać, tak szybko, jak to możliwe. ty nie kończ sałatki z łososia tylko dlatego, że łosoś źle się trzyma. Szepnąłem więc tak ostro, jak tylko mogłem: „Musimy pozostawiać. ”

Zobaczył moją twarz i zgarnął resztki. Przysięgam, że słyszałem ludzi szeptanych „Wstyd, wstyd, wstyd”, kiedy wychodziliśmy.

Więc to był DZIEŃ, ale w porządku. Życie da ty trochę biegunka-wypełniony cytryny czasami. W końcu jednak wiedz, że to był właśnie taki: dzień. Nie nasze życie. Nadal mamy szczęście. Moglibyśmy naprawić piec, moglibyśmy (w końcu) śmiać się z naszej kolacji, a nasza córka wkrótce wróci do solidnych wypróżnień.